W Czerwcu 1956 Jerzy Grabus brał udział z karabinem w ręku w walkach o budynek UB na Kochanowskiego i w zdobyciu więzienia na Młyńskiej. Dziś nie ukrywa swojego bardzo krytycznego stosunku do władz Poznania, gdy chodzi o upamiętnianie Czerwca 1956.

Muzeum wetknięte jest w podziemia zamku, panuje tam ciasnota niesamowita. Jest ono tylko oddziałem muzeum wielkopolskiego. Ono powinno być w najlepszych salach, powinny mieć one tyle powierzchni, ile jest na to potrzeba. I to powinna być placówka samodzielna, a nie jakiś tam „oddziałek”.
– mówi.
Jego zdaniem skutkiem zaniedbań jest to, że nie znamy prawdy o skali powstania w Czerwcu 1956.  Czy liczba ofiar zabitych w Czerwcu 1956 podawana dziś przez historyków jest wielokrotnie zaniżona? Czy mordercy z UB strzelali do poznaniaków ze sztucerów, z którymi wybierali się na polowanie? Co ustalił francuski dyplomata, który poszukiwał zaginionego francuskiego dziennikarza? – odpowiedź na te pytania na poniższym filmie.
Zdaniem Jerzego Grabusa obecny stan upamiętnienia Czerwca 1956 nie oddaje historycznego znaczenia poznańskiego powstania.

Pamiętajmy, że to był bunt przeciwko komunie, która wtedy czuła się bardzo silna. Tu manifestował cały Poznań. Oczywiście nie cały walczył z bronią w ręku, bo tyle broni nawet nie było. Ale duża grupa walczyła z bronią przeciwko tym ubowcom, którzy byli zajadłymi obrońcami komunizmu i wrogami wszystkich Polaków.
- mówi.

Jak podkreśla, ataki na religię w mieście, które poniosło tak duże ofiary w walce z komunizmem, są czymś niedopuszczalnym:

Religia to podwaliny pod wszystko. Należy religię szanować, a nie wymyślać jakieś bzdury, krytykować, szkalować, napadać na księży. To jest absolutnie niedopuszczalne w jakimkolwiek kulturalnym narodzie. Potępiam ludzi, którzy prowadzą takie akcje przeciw Kościołowi. Kościół dał wielkie przykłady solidarności ze społeczeństwem, niósł Polakom pomoc w ciężkich chwilach i należy mu się za to szacunek.
- tłumaczy Jerzy Grabus.

Mocna rozmowa z bohaterem poznańskiego Czerwca 1956 poniżej: