Aktywiści ekologicznej organizacji Greenpeace postanowili zaatakować statek z węglem, jaki płynął z Mozambiku do portu w Gdańsku. Działacze popłynęli za statkiem, a następnie... zdewastowali burtę, malując napis "węgiel stop". Dodatkowo, żaglowiec Rainbow Warrior wpłynął do portu i rzucił kotwicę przy terminalu węglowym, uniemożliwiając rozładunek węgla. Na nic praca ludzi, którzy przez wiele dni pracowali na statku. Kiedy już dopłynęli do celu, zostali zablokowani przez ekologów.

Mało tego, swoim wyczynem aktywiści Greenpeace pochwalili się w mediach społecznościowych:

To nie pierwszy raz, gdy aktywiści Greenpeace chcą zwrócić na siebie uwagę. Wcześniej... wchodzili na komin elektrowni, protestowali też pod siedzibami partii politycznych.

Milczeli jednak, gdy w wyniku awarii rurociągu, którym ścieki spływały do "Czajki" w Warszawie, do Wisły spływały ogromne ilości ścieków.

"Sytuacja jest poważna, ale zajmują się nią odpowiednie służby"

- napisano wówczas w mediach społecznościowych Greenpeace. W przypadku transportu węgla - jak widać - "interwencja" polegająca głównie na wandalizmie, była konieczna.