Dokonać niemożliwego. Nasi koszykarze z Hiszpanią zagrają o półfinał mistrzostw świata

Aleksander Balcerowski w spotkaniu z Argentyną / fot. fiba

  

Hiszpania będzie we wtorek w Szanghaju rywalem polskich koszykarzy w ćwierćfinale mistrzostw świata. Eksperci nie dają biało-czerwonym większych szans. "Ćwierćfinał to duży sukces, ale więcej już chyba nie ugramy. Hiszpania jest poza naszym zasięgiem" - powiedział trener Krzysztof Walonis.

Szkoleniowiec, który wychował m.in. Adama Wójcika i Dominika Tomczyka bardzo ostrożnie ocenia szanse Polaków w ćwierćfinałowym starciu z Hiszpanią:

To jest drużyna z innej półki. Przecież oni ograli Serbów, w których niektórzy widzieli zespół mogący pokonać nawet Stany Zjednoczone. Chyba, że zdarzy się jakiś cud. Będę mocno kibicował naszym, ale nie spodziewam się, że wygrają. Już mecz z Argentyną pokazał, gdzie jest nasze miejsce i spodziewam się, że teraz może być podobnie

Zdaniem szkoleniowca, nawet jeżeli nie uda się awansować do strefy medalowej, Polska odniosła sukces, który trzeba wykorzystać do promocji koszykówki.

Trener Mike Taylor wycisnął z tej drużyny wszystko. To jest szczyt możliwości tego zespołu. Nie można jednak teraz się tym napawać, ale trzeba myśleć, co dalej, aby na kolejny awans na mistrzostwa świata nie czekać znowu pół wieku. Nowe talenty nie pojawią się z dnia na dzień, lecz jest okazja, aby coś się ruszyło, aby w ogóle się pojawiły. O koszykówce się zrobiło głośniej i trzeba to wykorzystać. Jak się gra nowoczesną koszykówkę, pokazała nam Argentyna i pewnie pokaże Hiszpania. My musimy się tego dopiero nauczyć.

Polacy dotarli do Szanghaju. Jutro ćwierćfinał mistrzostw świata z Hiszpanią

Były wielokrotny reprezentant Polski Andrzej Pluta dodaje:

Hiszpania to marka sama w sobie. Musimy być przygotowani i spodziewać się takiego samego naporu, jak w spotkaniu z Argentyną. Tego, że nie będzie łatwo przenosić piłkę na połowę ataku, że będzie presja w akcjach typu pick and roll. Marc Gasol to przecież mistrz NBA z Toronto Raptors, który dominuje pod koszem. Powiem nawet, że sieje spustoszenie, bo potrafi także uruchomić błyskawicznie szybki atak. Ricky Rubio, Victor Claver i wielu innych zawodników reprezentacji Hiszpanii, których można by wymieniać bez końca to światowa klasa. Ich nazwiska mówią wszystko fanom koszykówki.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Co dalej z zabójcą Adamowicza?

zdjęcie ilustracyjne, / Fotomag/Gazeta Polska

  

Opinia sądowo-psychiatryczna dotycząca stanu zdrowia psychicznego Stefana W., podejrzanego o zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, wymaga uzupełnienia - poinformowała rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

Wawryniuk wyjaśniła, że do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku wpłynęła opinia sądowo-psychiatryczna dotycząca Stefana W., poprzedzona obserwacją mężczyzny.

"Aktualnie zgodnie z przepisami prokurator analizuje treść opinii pod kątem jej kompletności oraz jasności. Już wstępna analiza opinii wskazuje, że będzie zachodziła potrzeba jej uzupełnienia. Według prokuratora, biegli bowiem nie odnieśli się do wszystkich kwestii, mających znaczenie dla oceny poczytalności podejrzanego w chwili popełnienia zarzuconego mu czynu"

- dodała rzeczniczka prokuratury.

Stefan W. przebywa w areszcie w Gdańsku.

Wstępnie termin sporządzenia opinii sądowo-psychiatrycznej dotyczącej zabójcy Adamowicza zakreślono na przełom czerwca i lipca br. W czerwcu biegli zwrócili się jednak do prokuratury z prośbą o wydłużenie tego terminu. Argumentowali, że zanim sporządzą opinię, chcą się zapoznać z pełną dokumentację medyczną dotyczącą Stefana W.

Z informacji zebranych przez prokuraturę wynika, że w czasie pobytu w więzieniu w 2016 r. u Stefana W. wystąpiło "zaburzenie psychiczne" (media informowały, że chodzi o schizofrenię). Służba Więzienna podawała, że "podczas odbywania kary Stefan W. był konsultowany przez lekarzy psychiatrów ponad 20 razy oraz leczony w Oddziale Psychiatrii Sądowej w Szczecinie". "Do chwili zakończenia wykonywania kary nie było sygnałów z ich strony co do skierowania skazanego do odbywania kary w systemie terapeutycznym, tzn. nie rozpoznali u niego zaburzeń kwalifikujących się do zastosowania tego nadzwyczajnego trybu" - wyjaśniała SW, dodając, że "mężczyzna nie był uzależniony od alkoholu, środków odurzających czy psychotropowych".

Czterotygodniowa obserwacja psychiatryczna Stefana W. odbyła się na przełomie maja i czerwca w krakowskim areszcie, w którym jest specjalistyczny oddział psychiatryczny przystosowany do przyjmowania osób, które dopuściły się poważnych przestępstw. W trakcie obserwacji badano stan zdrowia psychicznego podejrzanego, a także jego poczytalność, czyli zdolność rozpoznania znaczenia czynu, którego dokonał 13 stycznia, i możliwość pokierowania przez mężczyznę swoim postępowaniem.

30 stycznia Stefan W. został poddany jednorazowemu badaniu sądowo-psychiatrycznemu. Po jego przeprowadzeniu biegli nie byli jednak w stanie ocenić stanu jego poczytalności i zawnioskowali o przeprowadzenie obserwacji. W marcu – na wniosek prokuratury, gdański sąd zdecydował o skierowaniu na nią mężczyzny.

13 stycznia wieczorem 27-letni Stefan W. podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wtargnął na scenę i zaatakował nożem prezydenta Adamowicza. Na nagraniach pokazujących zdarzenie widać, jak napastnik przebiega przez scenę, podbiega do prezydenta Gdańska i uderza go nożem. Później, chodząc po scenie, podnosi w górę ręce w geście zwycięstwa. "Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz" – krzyczał ze sceny, zanim został obezwładniony – wynika z filmów, na których zarejestrowano zdarzenie.

Jeszcze w nocy ugodzony kilkukrotnie nożem Adamowicz przeszedł w szpitalu pięciogodzinną operację. Następnego dnia zmarł. Sekcja zwłok wykazała na jego ciele m.in. trzy głębokie rany – jedną zadaną w okolicy serca i dwie w brzuch.

Stefan W. został zatrzymany tuż po ataku na samorządowca. Postawiono mu zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Czyn ten jest zagrożony karą co najmniej 12 lat więzienia, 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocia. Stefan W. nie przyznał się do jego popełnienia. W chwili zdarzenia był trzeźwy, nie był także pod wpływem środków odurzających ani leków.

Wcześniej Stefan W. był karany za napady z bronią w ręku na placówki bankowe. W tej sprawie zatrzymano go w czerwcu 2013 r., a rok później sąd skazał go na 5,5 roku więzienia. Odbywanie kary skazany skończył 8 grudnia ub.r.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl