Porażka naszych koszykarzy bez konsekwencji

/ fot. fiba

  

Po serii fantastycznych zwycięstw Polacy przegrali pierwszy mecz na koszykarskich mistrzostwach świata. Porażka z piątą w światowym rankingu Argentyną nie boli jednak tak bardzo. Biało-czerwoni już wcześniej - pokonując Rosjan - zapewnili sobie udział w ćwierćfinale turnieju.

Argentyńczycy rozpoczęli spotkanie, jak na faworytów przystało. Grali agresywnie w obronie. Po przechwytach szybko ruszali do kontrataku, a w akcjach ofensywnych byli zabójczo skuteczni. Imponował Facundo Campazzo. Gracz Realu Madryt popisywał się fenomenalnymi asystami, a jego koledzy raz po raz umieszczali piłkę w koszu biało-czerwonych.

Polacy momentami byli wobec tych harców rywali bezradni. Pod koniec drugiej kwarty przewaga Argentyńczyków wynosiła już 17 punktów. Jednak podopieczni Mike'a Taylora przyzwyczaili już w tym turnieju, że nigdy nie tracą chłodnej głowy i zawsze grają do końca. Fantastycznym wsadem po kontrze popisał się Balcerowski. Na utytułowanych rywali było to jednak zbyt mało.

Argentyńczycy od początku spotkania imponowali umiejętnościami

Jeżeli Argentyńczycy myśleli, że Polacy odpuszczą po przerwie, by oszczędzać siły przed ćwierćfinałem - to musieli być mocno zaskoczeni. Fantastycznie nasi koszykarze zatrzymali słynnego Luisa Scolę i zaczęli odrabiać straty. Znów jednak pod koszem rywala czegoś brakowało. Czasem szczęścia, czasem po prostu skutecznego wykończenia akcji. Przewaga drużyny z Ameryki Południowej ponownie zaczęła wzrastać i ostatecznie okazała się być nie do odrobienia. Widząc to trener dał pograć zmiennikom.

Porażka z Argentyną nie ma jednak większego znaczenia, bo Polacy już wcześniej zapewnili sobie awans do najlepszej ósemki turnieju. W ćwierćfinale mistrzostw świata rywalem biało-czerwonych będzie zwycięzca spotkania Hiszpanii z Serbią. Następny mecz Polaków we wtorek o 15:00.

Polska - Argentyna 65:91 (14:20, 13:22, 14:28, 24:21)

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Schetyna nagabywał Jaśkowiaka? "Nie nazwałbym tego namawianiem, ale byłem na spotkaniu"

Jacek Jaśkowiak / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

"Kandydatura z koperty", jak już potocznie określono w kręgach PO start Jacka Jaśkowiaka w prawyborach na kandydata na prezydenta z ramienia KO, wciąż budzi wśród polityków Platformy wiele wątpliwości. Pojawiły się domysły, że pod jego kandydaturą podpisy były zbierane... in blanco. Zapytany, czy był namawiany do startu w prawyborach przez Grzegorza Schetynę, odparł, że "namawianiem by tego nie nazwał", ale dodaje, że spotkał się przewodniczącym PO.

Gdy już myślano, że prawybory na kandydata na prezydenta z ramienia Koalicji Obywatelskiej okażą się niepotrzebne i jedyną pretendentką do walki o fotel prezydenta zostanie Małgorzata Kidawa-Błońska, wczoraj nagle Grzegorz Schetyna przekazał, że jest drugi kandydat. Choć Schetyna chciał to zostawić w tajemnicy, przynajmniej  przez najbliższe dni, to już wczoraj popołudniu do startu w prawyborach przyznał się prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak.

- Z informacji, które otrzymałem dzisiaj rano, informacja jest taka, że jest drugie zgłoszenie i są dwie osoby. W piątek będziemy informować kto to jest, bo komisja wyborcza zapozna się z tą rekomendacją czy aplikacją

- mówił w środę Schetyna.

Kidawa-Błońska nie kryła zaskoczenia takim obrotem spraw.

- Wydaje mi się, jeśli ktoś poważnie traktuje prawybory, to powinien to ogłosić, a nie składać kopertę

- powiedziała.

[polecam:https://niezalezna.pl/298181-schetyna-zapowiada-drugiego-kandydata-a-kidawa-blonska-zaskoczona-powinien-to-zrobic-inaczej]

Kandydatura Jaśkowiaka, która doczekała się wśród niektórych polityków PO miana "kandydatury z koperty", wywołała w partii Schetyny sporo wątpliwości i kontrowersji. Partyjni oponenci lidera Platformy zapowiadają, że na jutrzejszym posiedzeniu zarządu partii będą pytać o podpisy pod kandydaturą Jacka Jaśkowiaka, które - jak przypuszczają... mogły być zbierane in blanco.

Sam Jaśkowiak pytany przez PAP, kto namówił go do startu w wyborach, odparł górnolotnie, że na decyzji "zaważyła odpowiedzialność za państwo". Zapytany, czy namawiał go Schetyna, odpowiedział:

- Nie nazwałbym tego namawianiem. Byłem jednak na spotkaniu u Grzegorza Schetyny w dniu, w którym Donald Tusk poinformował, że nie będzie startował w wyborach prezydenckich. Wsłuchałem się w to, co wtedy mówił - to też miało wpływ na moją decyzję.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl