W wywiadzie w magazynie "New Yorker", opublikowanym kilka dni przed premierą nowej płyty, Iggy Pop powiedział: "Od dawna zastanawiam się, co mógłbym robić, gdybym skończył z muzyką. Czy popijałbym herbatkę i się relaksował, czy miałbym depresję i zaczął pić". Przyznał, że jednak, póki co, nie myśli o emeryturze. Wspominał o niej przy okazji premiery poprzedniej płyty, "Post Pop Depression" w 2016 r.

O nowej płycie "Free" Amanda Petrusich napisała w magazynie "Newcastle Herald", że być może nie jest najwybitniejszym dziełem Jamesa Osterberga Jr. - to prawdziwe nazwisko muzyka - ale Iggy Pop pokazuje, że wciąż ma coś do powiedzenia.

Krytyk strony "Lauder Than War" napisał z kolei, że "Free" to świetnie wyprodukowany, wciągający, klimatyczny album, a w recenzji płyty na stronie "The Arts Desk" dziennikarz stwierdził, że może być ona "dla Iggy’ego tym, czym dla Johnny’ego Casha stała się seria nagrań +American Recordings+, które realizował pod koniec życia. Nie każdy wsiąknie w tą staromodną, filozoficzną piosenkę poetycką, ale dla wielu może być wzruszającą płytą".

Sam Iggy Pop powiedział o "Free":

To płyta, na której inni artyści mówią w moim imieniu, ale ja użyczam swojego głosu. Pod koniec tras promujących "Post Pop Depression" doszedłem do wniosku, że muszę pozbyć się problemu chronicznej niepewności, który od dawna torpedował moje życie oraz karierę. Czułem się również wyzuty z energii. Miałem moment, w którym pragnąłem po prostu włożyć ciemne okulary, odwrócić się i odejść. Chciałem być wolny. Wiem, że to tylko iluzja, a wolność to jedynie poczucie; jednak całe swoje życie spędziłem w przekonaniu, że to uczucie jest wszystkim, do czego warto dążyć – niekoniecznie szczęście czy miłość, ale właśnie wolność. Dlatego album "Free" po prostu mi się przydarzył, a ja na to pozwoliłem.

W nagraniach wzięli udział m.in. amerykański trębacz Leron Thomas oraz kompozytorka, gitarzystka i reżyserka Sarah Lipstate występująca jako Noveller.

Nowych kierunków w muzyce Iggy poszukiwał od samego początku swojej kariery.Urodził się jako James Osterberg w 1947 r. niedaleko Detroit. Karierę muzyczną zaczął od gry na perkusji.

W latach 60. Pop zaczął słuchać rock’n’rolla, chłonął płyty Raya Charlesa i Chucka Berry'ego. W 1963 roku założył zespół Iguanas, który specjalizował się w coverach The Beatles, Rolling Stones i The Kinks. Potem był jeszcze członkiem bluesowego składu Prime Movers, aż w 1967 roku rozpoczęła się kariera The Stooges. The Stooges, w którym obok Popa grali również bracia Ron i Scott Ashetonowie oraz Dave Alexander, rozpadł się w 1971 roku, po nagraniu dwóch płyt: "The Stooges" i "Fun House".

Jednak już rok później, m.in. dzięki namowom ich fana Davida Bowiego zespół wznowił działalność. W 1974 r. kapela ponownie zawiesiła działalność, powodem było m.in. uzależnienie Popa od narkotyków. W 2007 i 2013 roku, w różnych składach, choć zawsze z Popem, zespół reaktywował się by nagrać nową płytę i zagrać kilka koncertów. Dziś, nie żyje już nikt z oryginalnego składu, nie licząc Popa.

Do fascynacji muzyką The Stooges przyznawali się członkowie takich grup, jak Sonic Youth i Nirvana, której lider Kurt Cobain nazywał Popa swoim największym idolem. Grupa inspirowała także zespoły ze sceny nowofalowej, metalowej i krautrockowej.

Pop wystąpił w kilkudziesięciu filmach, w tym kilku Jima Jarmuscha ("Kawa i papierosy", "Truposz", "Truposze nie umierają"). Ich reżyser powiedział o muzyku: "Iggy Pop jest jak Wacław Niżyński, Bruce Lee, Harpo Marx i Arthur Rimbaud w jednym".

Kilka dni temu, 72-letni Pop został uhonorowany przez magazyn "GQ" specjalną nagrodą "Lifetime Achievement Award" za trwającą niemal 60 lat karierę naznaczoną niezwykłym wizerunkiem scenicznym i za eksploracje różnych muzycznych gatunków, od hard rocka, przez punk rock, po blues i jazz.

Swoje wrażliwe oblicze Iggy pokazuje na płycie "Free". "Newcastle Herald" pisze, że czasami Pop brzmi tu jak Thom Yorke z Radiohead, innym razem tłem dla jego wywodów jest tylko pianino i saksofon. Iggy jednak wciąż nawołuje do działania. Śpiewa: "nie możesz się poddać i nie robić nic, czas działać".