Sejmowa komisja śledcza ds. podatku VAT przyjmie dziś raport końcowy ze swoich prac. Wcześniej na ostatnim posiedzeniu, zaplanowanym na godzinę 12.00, rozpatrzy poprawki zgłoszone przez posłów do jego treści.

Jak przypomniał prowadzący program Michał Rachoń, Tusk przed komisją śledczą zeznał, iż absurdalnym jest założenie, że jemu, jako premierowi, miałoby zależeć na tym, żeby jego rząd dysponował mniejszą ilością pieniędzy, bo to by zmniejszało jego możliwość działania politycznego. Zatem koncepcja, zgodnie z którą komisja będzie chciała postawić Tuska przed Trybunałem Stanu, jest bez sensu.

Sprawę skomentował na antenie Polskiego Radia 24 przewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. VAT Marcin Horała.

Odkładając na bok polską rację stanu (nie oczekujemy od PO, żeby o nią dbała), to faktycznie jest tak, że - w ramach dbania o własne interesy - powinna działania uszczelniające podjąć. To duża zagadka, której nie udało nam się rozwikłać. Jeżeli jest tak, jak mówi Donald Tusk, to wykazał się on i cała jego formacja, rząd i podległe instytucje tak skrajną niekompetencją, że nie jest to mechanizm usprawiedliwiający (...) Jeżeli ktoś ma taką niekompetencję, to powinien natychmiast podać się do dymisji, jak sobie tak strasznie nie radzi, a jeżeli funkcjonował latami, to brał na siebie odpowiedzialność. 

- stwierdził.

Na pytanie, czy brak działań ze strony rządu był wynikiem niekompetencji, czy złej woli, Horała zaznaczył, że jeżeli mowa o całym rządzie, to "i tego, i tego, w różnych miejscach".

Zdaniem Horały, przykładem ewidentnej złej woli była decyzja premiera Tuska o likwidacji departamentu ochrony interesów ekonomicznych państwa w ABW - połączeniu go z kontrwywiadem i zwalczaniem terroryzmu, czyli zajmującymi się zupełnie czym innym.

To spowodowało, że ABW przez kilka lat na poziomie profesjonalnym i skutecznym ochroną interesów ekonomicznych się nie zajmowało. Nie widzę tu innego usprawiedliwienia dla takiego działania, jak celowe działanie 

- dodał.

Horała przypomniał również, z jakiego powodu Donald Tusk, Ewa Kopacz i dwóch ministrów finansów ma stanąć przed Trybunałem Stanu.

Mówimy tu o czymś, co nazywa się deliktem konstytucyjnym. Sytuacją, kiedy osoby powołane na najwyższe funkcje w państwie, na które konstytucja nakłada określone obowiązki, w sposób rażący je łamią. Takim obowiązkiem w przypadku wymienionych osób było dbanie o interes skarbu państwa i dbanie o bezpieczeństwo energetyczne państwa. Obydwie te wartości zostały w sposób rażący, przy tej skali wyłudzeń, naruszone (...) Komisja złożyła też szereg zawiadomień do prokuratury za przestępstwa urzędnicze, dotyczących szczegółowych działań

- zaznaczył.

Horała pytany, czy to oznacza, że Tusk, Kopacz i ministrowie finansów odpowiadają za starty 260 mld zł, stwierdził:

Swoimi działaniami lub zaniechaniami doprowadzili do stanu, w którym takie straty powstały.