Postęp przy zastępczym rurociągu ściekowym. Rury już na moście

Zdjęcie ilustracyjne / Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

  

W czwartek wieczorem rury zastępczego rurociągu zostały wciągnięte na początek mostu pontonowego zbudowanego na Wiśle. Wielkie koparki wciągały na przeprawę dwie nitki rurociągu, przez które popłyną ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do kolektora znajdującego się na prawym brzegu Wisły.

W wyniku awarii dwóch kolektorów odprowadzających ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni "Czajka", do których doszło w miniony wtorek i środę (27–28 września) do Wisły są zrzucane nieczystości. We wtorek wojska inżynieryjne zakończyły budowę mostu pontonowego, na którym zostaną ułożone zastępcze rurociągi.

W środę wiceprezes Wód Polskich ds. Ochrony przed Powodzią i Suszą Krzysztof Woś poinformował, że montaż rurociągu będzie odbywał się etapami. W czwartek miała być wciągnięta na przeprawę jedna nitka rurociągu, a w piątek kolejna. Jednak plany uległy modyfikacji. Oba rurociągi są instalowane równocześnie.

"Inżynierowie mieli przygotowane dwie koncepcje. Zdecydowali, że obie nitki rurociągu będą wciągane na most jednocześnie"

– powiedział rzecznik prasowy Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej Sergiusz Kieruzel. Wyjaśnił, że takie rozwiązanie jest bardziej korzystne i bezpieczniejsze. Wystąpiły bowiem obawy, że przy wciąganiu jednej nitki przeprawa mogłaby zostać zbytnio obciążona z jednej strony. Równoczesne wciąganie obu rurociągów pozwala na lepsze rozłożenie obciążeń na moście.

Rurociąg, którego każda nitka mierzy 1100 metrów jest wciągany we fragmentach. Dlatego przewidziane są przerwy na zgrzewanie rur oraz ich stygnięcie.

W czwartek wieczorem, przy sztucznym oświetleniu, wielkie koparki, centymetr po centymetrze, z wielką precyzją przesuwały, na zamianę przygotowane wcześniej, długie na kilkaset metrów fragmenty rurociągów. Rury o średnicy jednego metra mozolnie przesuwane były po specjalnych prowadnicach.

Podczas prac prowadzonych przez pracowników firm inżynieryjnych nad bezpieczeństwem przeprawy czuwają saperzy, którzy budowali most.

"Żołnierze zabezpieczają przeprawę"

– wyjaśnił major Dariusz Kurowski z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Przypomniał, że most pontonowy budowało ponad 170 żołnierzy wojsk inżynieryjnych.

"Część z nich pozostała. Ich zadaniem jest czuwanie nad tym, aby przeprawa była sprawna"

– dodał.

Przeprawa pontonowa przez Wisłę długości ponad 270 metrów znajduje się nieopodal mostu Marii Skłodowskiej-Curie. W czwartek od rana trwały prace przygotowawcze do położenia rur. Na lewym brzegu obok kolektora odprowadzającego ścieki do Wisły usypywana była pochylnia, na której zostaną ułożone rurociągi. Trwały ostatnie prace przy budowie czerpni nieczystości, z której będą pobierane ścieki i pompowane do rurociągu.

Wiceprezes Wód Polskich Krzysztof Woś wyjaśniał, że czerpnia jest budowana tuż przy wylocie ścieków do rzeki.

"Zrobiliśmy to w ten sposób, że ogrodziliśmy wylot nieczystości do Wisły. Zamykamy tę przestrzeń, wkładamy w to pompy i pompujemy ścieki do rurociągu zastępczego. Rurociągiem zastępczym ułożonym na moście pontonowym płyną one na prawy brzeg Wisły. Tuż za Wisłą na prawym brzegu wpinamy się w komorę rurociągu zasadniczego i nim nieczystości są odprowadzane do oczyszczalni Czajka"

– powiedział.

Kiedy rurociąg będzie już gotowy, pompy będą tłoczyły 3 metry sześcienne ścieków na sekundę.

"To są średnie dane. Jednak natężenie spływających nieczystości zmienia się w zależności od pory dnia. Najmniejsze ilości są w godzinach bardzo wczesnych, około 4 rano. Natomiast kiedy Warszawa się budzi, mieszkańcy przygotowują się do wyjścia do pracy, ilość ścieków jest dużo większa, może odchodzić do 4-5 metrów sześciennych na sekundę"

– poinformował w środę Woś.

"Robimy wszystko, żeby pompować ścieki zastępczym rurociągiem w piątek"

– zapewnił wiceszef Wód Polskich. Zwrócił uwagę, że prace są wykonywane w ekspresowym tempie.

"Przypominam, że w ubiegły piątek weszliśmy na ten obiekt. Jeżeli uda się nam rozpocząć pompowanie nieczystości w piątek, to będzie to mistrzostwo świata"

- ocenił.

Do awarii jednego z kolektorów przesyłających ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do położonej na prawym brzegu oczyszczalni "Czajka" doszło we wtorek (27 sierpnia). Nieczystości skierowano wówczas do drugiego kolektora, który jednak w środę (28 sierpnia) przestał funkcjonować. Wskutek awarii zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji podjął decyzję o zrzucie nieczystości do Wisły - do rzeki trafia 3 tys. litrów (3 m sześc.) nieczystości na sekundę.

W obliczu zagrożenia ekologicznego, do którego może dojść w wyniku zanieczyszczenia rzeki, premier Mateusz Morawiecki podjął w ubiegły czwartek decyzję o budowie tymczasowego rurociągu na moście pontonowym.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Drugie ognisko ASF w Korei Płd.

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Władze Korei Południowej potwierdziły dziś kolejne przypadki afrykańskiego pomoru świń (ASF) w pobliżu granicy z Koreą Północną, niedaleko pierwszego ogniska tej choroby, wykrytego dzień wcześniej. Okolice obu zainfekowanych ferm objęto kwarantanną.

Drugie ognisko ASF zlokalizowano na fermie w powiecie Jeonczeon, leżącym 48 km od powiatu Padzu, gdzie we wtorek potwierdzono pierwsze przypadki choroby w Korei Południowej. Władze sądzą, że obie fermy zostały zainfekowane niezależnie od siebie.

We wtorek w Padzu prewencyjnie ubito 4,7 tys. sztuk trzody chlewnej. Ten sam los czeka podobną liczbę zwierząt w Jeonczeon – podała południowokoreańska agencja Yonhap.

Jeonczeon, Padzu i cztery inne okoliczne powiaty określono jako strefy ścisłej kontroli i objęto szeregiem restrykcji, mających zapobiec rozprzestrzenieniu się choroby. Leżącym w tych strefach fermom na trzy tygodnie zakazano m.in. wywożenia zwierząt.

W Chinach ASF zaatakował po raz pierwszy w sierpniu 2018 roku i od tamtej pory przyczynił się do spadku pogłowia trzody chlewnej o jedną trzecią, windując ceny wieprzowiny. Z epidemią wirusa borykają się również Wietnam i Mongolia.

Korea Północna informowała w maju Światową Organizację Zdrowia Zwierząt (OIE) o wykryciu przypadków ASF w swoich hodowlach. Pjongjang nie odpowiedział jednak Seulowi na propozycję współpracy w zapobieganiu przenikania choroby przez granicę.

Władze Korei Południowej wszczęły śledztwo, by określić, w jaki sposób doszło do zakażenia na dwóch fermach w pobliżu granicy. Południowokoreańskie ministerstwo środowiska oceniło, że choroba nie została raczej przyniesiona przez dziki. Według ekspertów ustalenie drogi infekcji może zająć do sześciu miesięcy – podał Yonhap.

We wtorek władze ogłosiły 48-godzinny zakaz przenoszenia ludzi, zwierząt i sprzętu ze wszystkich ferm trzody chlewnej w kraju. Zapowiedziano dezynfekcje i kontrolę stanu zdrowia wszystkich ok. 11 mln hodowanych w kraju świń.

ASF nie jest groźny dla ludzi, ale dla nierogacizny jest chorobą śmiertelną i nie ma przeciw niemu skutecznej szczepionki.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl