Słyszę często, że nie warto poważnie traktować tego, co robi Niesiołowski, bo  wszyscy wiedzą, że nadaje się on do skierowania na badania psychiatryczne.

Ta teoria „chorego Niesioła” być może ma odzwierciedlenie w faktycznych kłopotach zdrowotnych polityka, ale w ogóle nie powinna mieć znaczenia. Niesiołowski jest wykorzystywany do mokrej roboty przez swoją partię - do obrażania i podważania wiarygodności krytycznych wobec władzy dziennikarzy czy poniżania polityków PiS.

Bezkarność Niesiołowskiego po tym, jak potraktował Ewę Stankiewicz czy zaatakował posłanki PiS, dowodzi, że premier i kierownictwo PO takich zachowań od wspomnianego posła oczekują. Niesiołowski realizuje cele Platformy - poniża i odbiera godność oraz wiarygodność tym, którzy tej partii przeszkadzają.

Przemysł pogardy nie wziął się znikąd - ta taktyka, która zaprocentowała już w Polsce jednym morderstwem politycznym, została zimno przemyślana w gabinecie lidera PO, a następnie wprowadzona przez niego w życie. Niesiołowski to pionek cynicznie ustawiany przez Donalda Tuska i jego spin doktorów na politycznej szachownicy. To premier ponosi odpowiedzialność za „pisowskie ścierwa” i słowa „won, bo rozwalę ci kamerę”. Warto o tym pamiętać.