Wojna informacyjna trwa

/ https://twitter.com/GPtygodnik

  

- Mamy dwa strumienie dezinformacyjne: płynące z Rosji, jak i pochodzące z zachodnich agencji informacyjnych. Z ich strony dominuje podobny przekaz: w Polsce panuje rząd autorytarny. Co gorsza w przekazie medialnym dotyczącym naszego kraju stosowane są metody zaliczane do arsenału wojny informacyjnej - na ten temat dyskutowano w trakcie jednej z debat Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny Gazety Polskiej i Gazety Polskiej Codziennie, przytoczył przykład sprzed kilku tygodni, kiedy okazało się, że w internecie pojawiła się kopia portalu niezalezna.pl, przypominająca do złudzenia nasz portal, gdzie pojawiła się informacja o ogłoszeniu w nocy mobilizacji powszechnej w naszym kraju. Podobna informacja pojawiła się w serwisach internetowych – w miejscach gdzie w naszym kraju stacjonują wojska amerykańskie.

– To przykład wojny informacyjnej, podczas której zwyczajnie łamane jest prawo. Takie “metody” przekazu informacyjnego stosują Rosja czy Chiny. To już nie tylko kłamliwa propaganda, czy jednostronny obraz rzeczywistości

– uważa Sakiewicz.

 W jego przekonaniu obraz rzeczywistości w Polsce, dominujący w przekazach czołowych zachodnich agencji informacyjnych, jest zafałszowany.

– Nasz kraj jawi się w ich informacjach jako terytorium, gdzie niemal panuje dyktatura podobna do północnokoreańskiej. To oczywista nadintepretacja poszczególnych wydarzeń, o ile nie zła wola autorów ich opisów. Do tego dochodzi kiepski warsztat dziennikarski “twórców” owych newsów na temat Polski. W czołówce krajów prowadzących owe wojny informacyjne znajduje się oczywiście Rosja i Chiny. Szkoda, że nieprawdziwe informacje o sytuacji w naszym kraju produkują także czołowe agencje informacyjne

– mówił Sakiewicz. 

Występujący w debacie szef PAP Wojciech Surmacz stwierdził zresztą, że na globalnym rynku informacji mamy do czynienia z nieoficjalną zmową kartelową takich agencji, jak AFP, AP czy Reuters, które nadają liberalno-lewicowy ton informacjom pojawiającym się w światowych mediach na nasz temat.

- Korespondenci polscy tych agencji łamią normy zarówno etyczne, jak i warsztatowe

– dodał Sakiewicz.

– Co ciekawe nie ma podobnie złej jakości ich przekazów na temat wydarzeń w ich rodzimych krajach. Bo za granicą „więcej wolno”. To wynika także z ich pogardy dla kraju, który opisują. Okazują w ten sposób wyższość do miejscowego społeczeństwa, któremu – jak w przypadku Polski, czy Węgier – zarzucają np. praktyki dyskryminujące mniejszości i nietolerancję. Tymczasem sami to robią w swoich doniesieniach informacyjnych.

- Rozmawiałem z dziennikarzami znanej hiszpańskiej gazety, El Pais, którzy na poważnie zadali mi pytanie czy nie obawiam się o przyszłość sytuacji w naszym kraju, bo „przecież powstają u nas bojówki”. Nie bardzo wiedziałem, o co im chodzi i okazało się, że mają na myśli żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy – ich zdaniem – stanowią zbrojne ramię rządzących, niczym jak za gen. Franco. Nie bardzo wiadomo, jak reagować na takie opinie

– zauważył prowadzący debatę Paweł Lisicki.

- Kapitał ma pochodzenie, jeśli pochodzenie chce mieć kapitał

– stwierdził Sakiewicz.

– Na przykład za czasów premiera Tuska nieomal zlikwidowano naszego narodowego przewoźnika lotniczego, tj. PLL LOT. U naszych zachodnich sąsiadów natomiast mamy do czynienia z odwrotną sytuacją, np. w mediach. To praktycznie jedynie własne, niemieckie media mają prawo funkcjonować w Niemczech. Gdybyśmy chcieli założyć tam polską gazetę okazałoby się to niemożliwe. Choć formalnie tamtejsze prawo tego nie zakazuje. To kwestia tzw. miękkiego wpływu rządu na rodzimy rynek medialny.

Szef Gazety Polskiej mówił też o zagranicznym oddźwięku wydrukowanej w jednym z ostatnich wydań tygodnika nalepki z hasłem „strefa wolna od ideologii LGBT”.

– Doszło do absurdów. Przepychanki uliczne podczas manifestacji zwolenników LGBT w Białymstoku, chociaż miały miejsce na kilka dni przed ukazaniem się tygodnika z ową nalepką, media światowe tłumaczyły właśnie jej negatywnym wpływem. Z drugiej strony np. amerykańskie media społecznościowe o zabarwieniu konserwatywnym wyrażały całkowite poparcie dla naszej akcji „nalepkowej”. Nie zakładam, że większość zachodnich mediów miała złą wolę przekazując informację o naszej nalepce, jednak na ogół kopiowały one narrację Gazety Wyborczej na ten temat

- zakończył Sakiewicz.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Pierwszy chory na grypę w tym sezonie

zdjęcie ilustracyjne / Myriams-Fotos CC0

  

U jednorocznego dziecka zidentyfikowano pierwszy w tym sezonie przypadek wirusa grypy w naszym kraju - poinformowała prof. Lidia Brydak. Od początku października 2019 r. w całym kraju odnotowano ponad 228 tys. zachorowań na grypę i infekcje grypopodobne.

Prof. Lidia Brydak z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-PZH powiedziała, że zidentyfikowany patogen to wirus A/H1N1/pdmo9, czyli ten sam, który najczęściej występował w poprzednim sezonie grypowym 2018/19. Stanowił on aż 65,7 proc. wszystkich zakażeń wywołanych wirusami grypy i wirusami grypopodobnymi.

- Antygen tego podtypu wirusa znajduje się w szczepionkach zalecanych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) na obecny sezon epidemiczny 2019/20, który rozpoczął się wraz z początkiem października

– podkreśliła prof. Brydak, kierownik Krajowego Ośrodka ds. Grypy w Warszawie.

Zdaniem kierownika Ośrodka ds. Grypy NIZP-PZH, wykrycie podtypu wirusa A/H1N1/pdmo9 u jednorocznego dziecka świadczy o tym, że nie zostało ono zaszczepione przeciwko grypie, podobnie jak jego matka. Tymczasem jedyną - dodała - skuteczną ochronę przed zakażeniem daje szczepienie przeciwko grypie.

Zgodnie z zaleceniami WHO, szczepionkę przeciwko grypie można podawać dzieciom od szóstego miesiąca życia. Zalecana jest ona wszystkim osobom powyżej tego wieku, dzieciom i dorosłym, ale szczególnie powinno się szczepić maluchy do 4. roku życia oraz seniorów od 65. roku życia, bo te dwie grupy są najbardziej narażone na zakażenie grypą i powikłania pogrypowe.

Z danych NIZP-PZH wynika, że wirusem grypy zakaża się w Polsce 35-40 proc. dzieci w wieku od 1. do 14. roku życia, a szczepi się przeciwko grypie mniej niż 1 proc. z nich. W całej populacji szczepiło się w ostatnich kilku latach jedynie 4 proc. Polaków. Do osób podwyższonego ryzyka zalicza się także pacjentów po przeszczepach, z chorobami kardiologicznymi, onkologicznymi, układu oddechowego, układu moczowego oraz cukrzycą.

Antygen wirusa grypy A/H1N1/pdmo9 znajduje się w szczepionkach rekomendowanych przez WHO na ten sezon grypowy. Znajduje się zarówno szczepionkach cztero-, jak i trójskładnikowych. W obecnym sezonie dostępne są w naszym kraju trzy rodzaje szczepionek przeciwko grypie: dwie czteroskładnikowe, jedna trójskładnikowa oraz donosowa dla dzieci i młodzieży w wieku od 2 do 8 lat.

Prof. Brydak poinformowała, że od początku października 2019 r. odnotowano w całym kraju ponad 228 tys. zachorowań na grypę i infekcje grypopodobne, a ponad 450 chorych skierowano do szpitala (co nie znaczy jednak, że były one hospitalizowane). W sezonie 2018/2019 na grypę i infekcje grypopodobne zachorowało w naszym kraju ponad 4,6 mln Polaków.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl