„Walka z tymi przedsiębiorcami jest czymś absolutnie nagannym, a niestety występuje w Unii Europejskiej” - mówił Adamczyk podczas panelu w ramach 29. Forum Ekonomicznego w Krynicy Zdroju.

Chodzi o kontrowersyjny projekt regulacji niekorzystnych dla Polski i krajów regionu, który zakłada m.in. objęcie przewoźników drogowych przepisami o delegowaniu pracowników.

Parlament Europejski nie przyjął jeszcze mandatu do negocjacji z krajami członkowskimi i Komisją Europejską nad ostatecznym kształtem nowych przepisów, określanych jako pakiet mobilności.

Nie zdążył tego zrobić przed końcem kadencji i teraz propozycjami przepisów zajmie się nowy europarlament.

Minister infrastruktury zarzucił, że pakiet mobilności pokazuje, jak rozmijają się polityka deklaratywna UE z polityką faktyczną. „Kiedy dziś mówimy o potrzebie tworzenia czystego transportu, potrzebie zmniejszania liczby samochodów na drogach, propozycje Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej idą absolutnie w odwrotnym kierunku” - ocenił Adamczyk.

Przywołał tu jedną z propozycji przepisów zawartych w pakiecie mobilności, który nakazuje, że samochód po 14 dniach pracy musi wrócić do kraju siedziby jego właściciela.

„Unia w ten sposób funduje nam puste przebiegi samochodów do krajów siedziby, po czym kieruje się je na powrót do pracy” - podkreślił szef resortu infrastruktury.

Według niego przepis ten, wraz z innymi zawartymi w pakiecie mobilności, to „bardzo protekcjonistyczne propozycje, które mają wpływ na kondycję przedsiębiorstw w Unii Europejskiej” oraz „bardzo nierówne traktowanie pracowników przedsiębiorstw”.

„Trudno jest mówić o naturalnym rozwoju sieci komunikacyjnej, ograniczania na niej ruchu, kiedy czysty interes gospodarczy grupy państw każe nam produkować setki tysięcy ton spalin, zwiększać zagrożenia na drogach, płacić za wypadki drogowe”

- zaznaczył minister.

W jego opinii Europa Zachodnia nie jest przygotowana na wdrożenie przepisów zawartych w pakiecie mobilności.

Adamczyk podkreślił, że strona polska chce, aby „na powrót przystąpiono do rozważenia kolejnych propozycji, pod kątem ich zasadności, dbałości o środowisko, system komunikacyjny i bezpieczeństwo na drogach”.

Parlament Europejski na początku kwietnia poparł propozycję nowych przepisów w sprawie przewoźników drogowych. To kontrowersyjny projekt regulacji niekorzystnych dla Polski i krajów regionu, który zakłada m.in. objęcie przewoźników drogowych przepisami o delegowaniu pracowników. Żeby przepisy mogły wejść w życie, ich ostateczny kształt musi zostać wynegocjowany przez nowy europarlament, Komisję Europejską i kraje członkowskie w ramach Rady UE. Polska, podobnie jak część krajów UE, sprzeciwia się regulacjom w kształcie przyjętym w kwietniu przez PE.