W dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” ukazał się tekst zatytułowany „Prezes PiS i internetowa hejterka Emi. "Wyborcza" ujawnia korespondencję Kaczyńskiego”. We wstępie tekstu można przeczytać:

„Prezes PiS Jarosław Kaczyński w lipcu 2019 r. zaproponował na piśmie wsparcie Emilii Szmydt. Kobieta, pod wodzą wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka, prowadziła akcję oczerniającą sędziów przeciwnych "dobrej zmianie"”.

Okazało się jednak, że chodzi o pismo z biura poselskiego Jarosława Kaczyńskiego, w którym poproszono o sprecyzowanie problemu. Z zastrzeżeniem, że jeśli Emilia S. będzie potrzebowała pomocy, to zostanie udzielona w ramach „uprawnień przysługujących parlamentarzystom”.

Fogiel powiedział dziś na konferencji prasowej, że w 2018 roku do biura Jarosława Kaczyńskiego - jako prezesa partii i posła - wpłynęło 29 506 pism i spraw, bieg służbowy nadano 4783 sprawom. Wyjaśnił, że tzw. bieg służbowy wewnętrzny, czyli np. sprawy partyjne, nadano 1496 pismom, a tzw. bieg zewnętrzny (czyli interwencje poselskie) - 3287 sprawom.

- 3287 spraw prezes Jarosław Kaczyński uruchomił w 2018 r. w ramach interwencji poselskiej z art. 20 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Każde z pism opatrzone własnoręcznym podpisem pana Jarosława Kaczyńskiego

- mówił Fogiel.

- I dzisiaj czytamy w „Gazecie Wyborczej”, że pośród tych tysięcy osób znalazł się ktoś, kogo można „przykleić”, próbować zrobić skandal z tej interwencji. Próbuje się zrobić skandal czy problem z tego, że Jarosław Kaczyński wykonuje swoje obowiązki poselskie poważnie

- powiedział Fogiel.

- I nagle okazuje się, że mieliśmy skądś wiedzieć, że w 2017 roku, pani będąca bohaterką dzisiejszego artykułu „GW” zwróciła się do prezesa Jarosław Kaczyńskiego w swojej prywatnej sprawie dotyczącej dziecka

- powiedział Fogiel.

Wyjaśnił, że w 2017 roku Kaczyński w ramach kompetencji poselskich skierował sprawę zgodnie z właściwością do Rzecznika Praw Dziecka. - Na tym ta interwencja się zakończyła, posłowie nie mają prawa wpływać na rozstrzygnięcia innych instytucji, na rozstrzygnięcia sądów, urzędów centralnych - podkreślił Fogiel.

Dodał, że oczekiwania stworzenia jakiegoś biura śledczego, które będzie weryfikować każdą osobę, która się zgłasza do prezesa PiS o pomoc, „są dosyć absurdalne”.