Myślę, że świat wreszcie poznał prawdę o dramacie II wojny światowej. Prawdę, która była zakłamywana, eliminowana, wymazywana ze świadomości społecznej

- mówił gość programu "Sygnały dnia" w radiowej Jedynce.

Negowanie znaczenia historii przez rządy lewicowo-liberalne w Polsce, było też polityką historyczną i aprobatą kłamstwa na temat Polski w historii innych państw i w pełni świadome oddawanie im pola

- stwierdził.

Pytany o słowa prezydenta niemieckiego, który stwierdził podczas wczorajszych obchodów 80 rocznicy wybuchu II wojny światowej, że trudno mu we własnym języku mówić do Polaków, gdyż to jego naród jest odpowiedzialny za tą wielką tragedię, Macierewicz odpowiedział, że "zadośćuczynienie jest konieczne". I to nie tylko słowne. 

Jak wykazywał Macierewicz, "zadośćuczynienie musi mieć dwa wymiary". Słowa prezydenta Niemiec były" wzruszające i istotne", ale istotniejsze były te, które padły w kontekście Paktu Ribbentrop-Mołotow, że "Polska padła wtedy ofiarą czwartego rozbioru".

Rekompensata za swoje imperialne działania jest koniecznością. Państwa, które brały udział w rozbiorze i zniszczeniu struktury geopolitycznej ówczesnego świata, muszą za to ponieść odpowiedzialność. Także odpowiedzialność mającą wymiar finansowo-gospodarczy

- stwierdził. 

Macierewicz podkreślił, że drugi wymiar związany jest z działaniami propagandowymi. W Niemczech pokazuje się polskie obozy śmierci, żołnierze AK przedstawiani się jako mordercy, tam robi się czarną propagandę.

Niemcy są głównym ośrodkiem propagandy antypolskiej, jeśli chodzi o II wojnę światową. To tam ukazuje się najwięcej informacji o „polskich obozach śmierci”, to tam robi się filmy, które oskarżają Armię Krajową o faszyzm. Obraz prawdy należy przywrócić

- dodał.