Marszałek Sejmu Elżbieta Witek wraz z przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schaeuble upamiętniła w Berlinie 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej.

Po zakończeniu obchodów marszałek podkreśliła w rozmowie z dziennikarzami, że "po 80 latach Niemcy, które rozpętały II wojnę światową, które były przyczyną tego zła, okrucieństw, milionów zamordowanych, gnębionych, prześladowanych, zaprosiły marszałka polskiego Sejmu, żeby uczcić ofiary swojej napaści na Polskę".

- Przyznają się do tego, podkreślają to na każdym kroku, to jest to jednak ważny element, bo to świadczy o tym, że Niemcy nie chcą zakłamywać II wojny światowej. To upamiętnienie wspólne i przyznanie się do niemieckich zbrodni, ale także podkreślenie tego, że Niemcy czują tę odpowiedzialność. Warto było przyjąć właśnie tu, do Berlina, żeby wspólnie upamiętnić ofiary

- dodała.

Marszałek Witek rozmawiała z przewodniczącym Schaeuble za zamkniętymi drzwiami. Mówiąc dziennikarzom o przebiegu tej rozmowy wskazała, że "pan przewodniczący bardzo dziękował, że tak szybko po wyborze na marszałka, potrzymałam wolę poprzedniego marszałka, żeby tu przyjechać".

- Rozmawialiśmy o historii i o tym, że pan przewodniczący jest znany w Polsce z tego, że jest politykiem, który jest orędownikiem stosunków polsko-niemieckich. Wychodzi z wieloma inicjatywami - m.in. pomnika upamiętnienia polskich ofiar II wojny światowej. To właśnie on rozpoczął zbieranie podpisów pod tą inicjatywą. Wiem, że będzie nagłaśniał tę kwestię na wrześniowym posiedzeniu niemieckiego parlamentu, a wiemy, ze nie wszystkim się to podoba - tak jak w każdym kraju - jest opozycja i jest opcja rządząca. To wymaga od pana przewodniczącego odwagi

- zaznaczyła.

- Rozmawialiśmy też o odpowiedzialności moralnej, o tym, że pan przewodniczący chciałby też odwiedzić Polskę. Wspomniałam, że gdyby nie wielcy Polacy - w tym św. Jan Paweł II - to nie runąłby mur berliński. Zaproponowałam, że może 9 listopada, kiedy to właśnie runął mur berliński, byłby dobrą okazją do tego, żeby pan przewodniczący odwiedził Polskę. Wspomniałam, że będzie to po wyborach, ale myślę, że obojętnie kto zaprosi pana przewodniczącego, on z tego zaproszenia skorzysta. (...) Pan przewodniczący wyraził naprawdę ogromne zadowolenie, że mógłby przyjechać do Polski

- mówiła Elżbieta Witek.