Twierdza w Gliwicach zdobyta. Lechia pokonała mistrza Polski

/ lechia.pl

  

Piłkarze Piasta Gliwice przegrali na własnym stadionie z Lechią Gdańsk 1:2 w sobotnim meczu 7. kolejki ekstraklasy. Mistrz Polski przegrał u siebie ligowe spotkanie po ponadrocznej przerwie. Poprzednio gliwiczanie przegrali u siebie 12 sierpnia 2018 z Legią 1:3.

Gliwiczanie wygrali trzy starcia z rzędu bez straty bramki. Lechia wygrała wcześniej jedno ligowe spotkanie w sezonie i jej cel na sobotę był oczywisty.

Chociaż pierwsza połowa nie przyniosła bramek, kibice nie mogli narzekać na brak wrażeń. Obaj bramkarze mieli sporo okazji do zaprezentowania swoich umiejętności. Goście zaczęli od dwóch dobrych okazji Lukasa Haraslina, który jednak nie sprostał gliwickiemu golkiperowi.

Gdańszczanie przedostawali się w okolice pola karnego rywala w prostszy sposób, mniejszą ilością podań. Zespół trenera Waldemara Fornalika budował swoje akcje w ataku pozycyjnym. W 40. minucie prowadzenie powinien dać gospodarzom ich kapitan Gerard Badia, tyle że naprzeciwko miał Kuciaka. W rewanżu refleks Frantiska Placha sprawdził – też z bliska – Żarko Udoviczić.

Sławomir Peszko w formie

Pięć minut po zmianie stron strzału z ostrego kąta spróbował napastnik Piasta Piotr Parzyszek, uderzył jednak obok słupka. Skuteczniejsza był odpowiedź przyjezdnych – po strzale Sławomira Peszki zza pola karnego piłka odbiła się jeszcze od obrońcy gliwiczan Tomasa Huka i wpadła do siatki, dając powód do zadowolenia 90-osobowej grupie sympatyków Lechii na widowni.

Blisko wyrównania był Felix, którego dwa potężne uderzenia obronił z trudem Dusan Kuciak. Znów lepsi w ofensywie byli zawodnicy Piotr Stokowca. Co prawda Artur Sobiech trafił w słupek gliwickiej bramki, a Udoviczić nie miał problemów z dobitką. Gospodarze ruszyli do ataku i kilka razy w polu karnym rywali było bardzo „gorąco”.

W 87. minucie sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy za zagranie ręką Michał Nalepy i kontaktowego gola strzelił Felix, zapewniając kibicom duże emocje w końcówce. Gliwiczanie atakowali nawet z wykorzystaniem własnego bramkarza przy rzucie wolnym, ale wyniku nie zmienili.

                               

Piast Gliwice - Lechia Gdańsk 1:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Sławomir Peszko (55), 0:2 Zarko Udovicic (69), 1:2 Jorge Felix (87).

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 4 875.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Prywatna wendetta" w Platformie. Julia Pitera nie mogła oddać głosu w wyborach przewodniczącego

Julia Pitera / Zbyszek Kaczmarek / Gazeta Polska

  

Była posłanka Julia Pitera zapowiedziała, że będzie żądać wyjaśnień od Zarządu Krajowego PO w sprawie swojego zawieszenia w prawach członka partii, przez które początkowo nie mogła oddać głosu w sobotnich wyborach przewodniczącego Platformy.

[polecam:https://niezalezna.pl/307752-nieoficjalnie-budka-wygral-w-pierwszej-turze-wyborow-na-szefa-platformy-obywatelskiej]

W sobotę w całej Polsce odbywały się wybory przewodniczącego PO. Głosowanie ma charakter powszechny - prawo udziału w nim ma ok. 9,4 tys. działaczy PO. Kandydatów na nowego szefa jest czterech: szef klubu KO Borys Budka, wiceszef PO Tomasz Siemoniak, poseł Bartłomiej Sienkiewicz i senator Bogdan Zdrojewski. Głosowanie odbywało się za pośrednictwem kart wyborczych w 190 partyjnych komisjach wyborczych. Nieoficjalnie poinformowano, że wygrał Borys Budka.

Portal Onet napisał w sobotę, że była posłanka, europosłanka oraz była minister w kancelarii premiera Donalda Tuska Julia Pitera przyszła w sobotę do lokalu wyborczego, by oddać głos, jednak okazało się, że nie ma jej na liście wyborców, ponieważ 27 listopada ubiegłego roku została zawieszona za szkodzenie PO.

Onet dołączył też skan pisma rzecznika dyscyplinarnego PO Łukasza Abgarowicza informującego o zawieszeniu byłej posłanki PO. "Niniejszym na podstawie § 76 ust. 1 Statutu Platformy Obywatelskiej RP postanawiam o natychmiastowym tymczasowym zawieszeniu w prawach członka Pani Julii Pitery" - głosi dokument.

Abgarowicz potwierdził w sobotniej rozmowie, że postanowił o zawieszeniu Pitery w prawach członka Platformy Obywatelskiej m.in. za jej krytyczne wypowiedzi w mediach pod adresem kandydatki PO na prezydenta Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Było szereg wypowiedzi, w których pani Julia Pitera atakowała w sposób bezpardonowy naszą kandydatkę na prezydenta, ale ponieważ po zawieszeniu więcej takich wypowiedzi nie było, zawnioskowałem o to, żeby nic więcej w tej sprawie nie robić i zawieszenie wygasło

- powiedział rzecznik dyscyplinarny PO. Zapewnił, że Pitera otrzymała drogą mailową informację o zawieszeniu.

Przyznał, że być może nazwiska Pitery brakowało w sobotę w Centralnym Rejestrze Członków.

W CRC było bardzo dużo korekt i rzeczywiście pani Pitery mogło tam nie być, ale to zostało wyjaśnione i mogła dzisiaj głosować

 - zaznaczył Abgarowicz.

Inaczej sprawę widzi Julia Pitera. "Przyszłam dziś do lokalu wyborczego i nie było mnie na liście, a powodem tego było to, że jestem zawieszona. Dostałam od członków komisji pismo z 27 listopada o tym, że zostałam zawieszona w prawach członka PO" - relacjonowała była posłanka i minister w KPRM w rozmowie z PAP.

Jak dodała, w rozmowie z jedną z pracownic biura krajowego zagroziła, że zaskarży wybory do sądu partyjnego. Wtedy - według niej - do członków stołecznej komisji wyborczej dotarła informacja o tym, że Pitera ma jednak prawo udziału w wyborach.

W jej odczuciu winę za sobotnią sytuację ponosi Łukasz Abgarowicz, który jest jednocześnie komisarzem wyborczym, odpowiedzialnym za organizację wyborów przewodniczącego. "Pan Abgarowicz kieruje się prywatnymi emocjami, to jest jego prywatna wendetta" - uważa Pitera.

Była posłanka zapowiedziała, że będzie żądać od członków zarządu PO wyjaśnień, czy w ogóle wiedzieli, że została zawieszona w prawach członka partii. Według niej postanowieniem zarządu powinny były zająć się władze Platformy. "Zgodnie ze statutem sprawa zawieszenia musi stanąć na zarządzie, w przeciwnym razie rzecznik dyscyplinarny mógłby sobie zawieszać kogo chce i kiedy chce, musi być nad nim nadzór zarządu" - przekonywała Pitera.

Innego zdania jest Abgarowicz. "To jest tak - jeśli ja, jako rzecznik, zawieszam kogoś, to zawieszam zawsze do najbliższego Zarządu Krajowego. Zarząd podejmuje decyzję - albo dalej kontynuuje zawieszenie, podejmuje inne działania, albo odstępuje od czegokolwiek i zawieszenie ekspiruje" - tłumaczył rzecznik dyscyplinarny.

Konflikt związanych obojga polityków trwa od kilkunastu lat. W kwietniu 2006 roku Pitera rozważała nawet wystąpienie z Platformy po tym, jak Abgarowicz został wybrany szefem mazowieckich struktur partii.

Obecny rzecznik dyscyplinarny PO uchodził wówczas za jednego z najbliższych współpracowników Pawła Piskorskiego z czasów gdy był on prezydentem Warszawy. "Gazeta Stołeczna" pisała, że Abgarowicz "był jednym z rozgrywających w tzw. układzie warszawskim, czyli koalicji SLD-PO rządzącej Warszawą do 2002 roku". Gdy Piskorski wiosną 2006 został wykluczony z PO, Abgarowicz w ramach protestu zrzekł się funkcji szefa mazowieckiej PO, zaledwie kilka dni po wyborze.

Julia Pitera należała w tamtym okresie do najzagorzalszych krytyków Pawła Piskorskiego i jego współpracowników. Nieco wcześniej, w 2000 roku, jeszcze jako radna AWS zagłosowała przeciw wyborowi Piskorskiego na prezydenta Warszawy, mimo koalicyjnych uzgodnień AWS z Unią Wolności, którą reprezentował wtedy Piskorski. Uruchomiło ciąg politycznych wydarzeń, które doprowadziły do rozpadu koalicji rządowej AWS-UW.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts