Jak podała Kopczyńska, Wody Polskie udostępniły swój sprzęt pływający i w stałym kontakcie z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska oraz Sanepidem monitorują sytuację. Na pytanie o to, jaki wpływ na okoliczną faunę i florę będzie miała ta sytuacja, przedstawicielka Wód Polskich odpowiedziała, że zależy od stężeń ścieków.

"Katastrofa jest duża, ponieważ zagrożone są obszary Natura 2000, gdzie żyje chronione ptactwo. To są ścieki z zakładów przemysłowych i szambiarek. Tak olbrzymi wyrzut ścieków może mieć w środowisku konsekwencje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, na pewno w najbliższych godzinach nie da się tego powstrzymać"

- powiedziała Kopczyńska.

Na konferencji po posiedzeniu sztabu Trzaskowski zapewnił, że cały czas trwa praca nad oceną skutków awarii i jej przyczyn przez ekspertów.

Pytany przez dziennikarzy jak długo potrwa spust ścieków do Wisły odparł, że nie może udzielić takiej odpowiedzi, bo „nie da się teraz tego powiedzieć”.

"Jest w tej chwili za wcześnie, żeby mówić, jakie były przyczyny, ponieważ te przyczyny będą przez najbliższe godziny i dni ustalane" - zaznaczył.

Prezydent stolicy przyznał, że nie uda się naprawić kolektorów w ciągu kilku dni.

"To potrwa dłużej, ale będziemy dokładnie wiedzieć jak długo w ciągu najbliższych dni"

- zaznaczył. Zapewnił, że stołeczne władze szukają innowacyjnych rozwiązań.

Wezwaliśmy bardzo różnych ekspertów z różnych dziecin, i nad tym pracujemy dzień i noc – zapewnił.

"Wszyscy na poziomie roboczym staramy się współpracować" - dodał.

O awarii kolektorów przesyłających ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni "Czajka" władze Warszawy powiadomiły mieszkańców w środę. Wskutek awarii zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji podjął decyzję o zrzucie nieczystości do Wisły.

Podczas konferencji w Płocku wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera przekazał, że z uszkodzonego kolektora wyciekają ogromne ilości ścieków.

"To jest ponad 230 tysięcy metrów sześciennych na dobę. To są ogromne ilości"

- zaznaczył Sipiera.