- Tutaj niezwykle ważne jest sprawne działanie, aby nie doprowadzić do trwania tej awarii i spuszczania ścieków do Wisły przez kilka tygodni

– zauważył szef resort środowiska. Jednak jak powiedział, spółka zapowiada, że może to potrwać kilka tygodni.

Ze względu na awarię kolektorów Generalny Inspektorat Ochrony Środowiska zwrócił się do "wszystkich samorządów, podmiotów eksploatujących ujęcia wody pitnej z Wisły od Warszawy do ujścia o wdrożenie działań kryzysowych w związku z niebezpieczeństwem zanieczyszczenia rzeki surowymi ściekami z lewobrzeżnej Warszawy".

Zgodnie z informacji sztabu kryzysowego, w którym wzięli udział m.in. przedstawiciele Mazowieckiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, do Wisły dostaje się około 3 m sześc. surowych ścieków na sekundę, co w ciągu doby może powodować zagrożenie zanieczyszczeniem Wisły 260 tys. m sześc. ścieków - poinformowano w komunikacie opublikowanym na stronie GIOŚ.

- Sztab kryzysowy poinformował Mazowieckich Inspektorów, że zagrożenie może występować około miesiąca

 - przekazał GIOŚ.

Inspektorat ostrzegł także użytkowników wody w Wiśle - kąpiących się, wędkarzy, odpoczywających, rolników pobierających wodę do pojenia zwierząt i nawadniania upraw - o zagrożeniu zanieczyszczeniem wody.

O awarii w oczyszczalni ścieków "Czajka" władze Warszawy powiadomiły mieszkańców w środę. Według pierwszych informacji uszkodzony został jeden z kolektorów, który przesyła część ścieków z lewobrzeżnej Warszawy. MPWiK ze względu na awarię dokonuje "kontrolowanego spustu nieczystości do Wisły". Minister środowiska Henryk Kowalczyk przekazał z kolei, że niesprawne są obydwa kolektory i "praktycznie całe ścieki wypływają do Wisły". Według MŚ do awarii doszło we wtorek rano.

MŚ i Wody Polskie zadeklarowały też wszelką pomoc dla Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie w usunięciu awarii. Jak powiedział Kowalczyk, Wody Polskie mają m.in. specjalny sprzęt, który może być bardzo pomocny w usunięciu awarii.