Dzisiaj doszło do awarii kolektora, który przesyła część ścieków z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni ścieków "Czajka".

- W związku z tym zarząd MPWiK podjął rano decyzję o tym, żeby dokonać kontrolowanego spustu nieczystości do Wisły

 - przekazał Trzaskowski.

Szefowa Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie, Renata Tomusiak powiedziała dziennikarzom, że służby i konsultanci przedsiębiorstwa wchodzą do tunelu - instalacji wybudowanej około 11 metrów pod dnem Wisły. Biegną tamtędy dwa kolektory, którymi są przesyłane ścieki. Jak zaznaczyła, nieznane są jeszcze przyczyny awarii.

- Liczymy na to, że nie są to bardzo poważne uszkodzenia

 - powiedziała.

Prezes MPWiK wyjaśniła, że tunel ma około 1300 metrów długości. Nie mogła jednak podać, czy do uszkodzenia doszło na jego początku czy dalej.

- Musimy poczekać na to, co nasze służby ustalą po oględzinach

- dodała.

Tomusiak zapewniła, że awaria nie spowodowała "najmniejszego zagrożenia dla wody w Warszawie".

- Ujęcia wodociągowe są usytuowane w innym miejscu, wyżej. To, gdzie musimy zrzucać ścieki, jest dużo niżej

 - podkreśliła.

Na sprawę zareagowali radni z opozycyjnego w stołecznej radzie klubu PiS. Zdaniem Macieja Binkowskiego, ta awaria "nie miała prawa się wydarzyć". 

- Tunel, którym ścieki płyną pod Wisłą do oczyszczalni ma zaledwie kilka lat i jest wykonamy w tej samej technologii  co na II linii metra. Ta awaria nie miała prawa się wydarzyć

- napisał na Twitterze radny.

Radny PiS twierdzi także, że spust ścieków do Wisły i przemieszczanie się zanieczyszczonej wody na północ może odciąć Płock od dostępu do wody pitnej. Co więcej, Binkowski wyraża zaniepokojenie, że ścieki odprowadzane do Wisły "nie zostały poddane żadnej obróbce", co grozi zagrożeniem bakteriologicznym. 

Na alarm bije też radny Błażej Poboży: