Niemieccy prokuratorzy rozważają ewentualność, czy za zabójstwem 40-letniego Zelimchana Changoszwilego nie kryją się motywy polityczne.

„Ta sprawa nie ma nic żadnego związku z państwem rosyjskim i z oficjalnymi organami" – powiedział Pieskow dziennikarzom. Dodał:

Kategorycznie odrzucam jakikolwiek związek między tym zabójstwem a władzami Rosji.

Ale okoliczności śmierci mężczyzny są zastanawiające. Changoszwilego zamordowano w piątek w centrum Berlina. Został on zaatakowany, kiedy szedł do meczetu na piątkowe modlitwy parkiem Tiergarten. Do mężczyzny podjechała osoba na rowerze i strzeliła z pistoletu Glock. Świadkowie twierdzą, że najpierw napastnik strzelił w plecy, a następnie oddał strzał kontrolny w głowę ofiary.

Zabójca od razu zaczął zacierać po sobie ślady: zdjął perukę, wyrzucił rower i pistolet do rzeki Sprewy. Następnie próbował uciec na przygotowanym zawczasu skuterze. Po krótkim czasie mężczyznę ujęto, a z rzeki wyłowiono rower i broń.

Według mediów 49-letni zatrzymany jest obywatelem Rosji. W poniedziałek "Bild" napisał, że pochodzi on z Syberii i miał przyjechać do Berlina na krótko przed zabójstwem. Miał też wkrótce opuścić miasto - twierdzi Deutsche Welle. Media podają, że w mieszkaniu, które wynajmował, znaleziono dużą sumę pieniędzy.

Według mediów Changoszwili uczestniczył w drugiej wojnie czeczeńskiej (1999-2009) po stronie separatystów. W latach 2001-2005 był jednym z dowódców polowych. Zdaniem Deutsche Welle dowodził ok. 60-osobowym oddziałem.

Początkowo walczył po stronie Szamila Basajewa i Abu Walida, następnie - Asłana Maschadowa. W Rosji został on oskarżony o terroryzm w 2002 r. i wysłano za nim międzynarodowy list gończy.

W 2008 r. mężczyzna miał zebrać ok. 200 ochotników z Wąwozu Pankisi do walk po stronie Gruzji przeciwko Rosji na terytorium Osetii Południowej, jednak sam jakoby nie uczestniczył w bojach - pisze DW. W roku 2012 Changoszwili był pośrednikiem między władzami gruzińskimi a czeczeńskimi ekstremistami, którzy wzięli zakładników w wąwozie Łopota w Kachetii.

Media podają, że mężczyzna współpracował z gruzińskimi służbami bezpieczeństwa, w antyterrorystycznym wydziale MSW Gruzji.

Rosyjska niezależna "Nowaja Gazieta" pisze, że w 2015 r. w stolicy Gruzji Tbilisi próbowano już zabić Changoszwilego, strzelając w jego samochód; mężczyzna został wtedy ranny. Po tym zdarzeniu Changoszwili wraz z rodziną wyjechał na Ukrainę, a następnie do Niemiec. Uważał, że za próbą jego zabójstwa w Tbilisi stały rosyjskie władze - podaje Radio Swoboda. Mężczyznę próbowano także otruć w 2009 r. - informuje portal Kawkazskij Uzieł.

Berlińska prokuratura, która zajmuje się tą sprawą, przekazała, że na razie rozpatrywane są wszelkie motywy. Niemieckie media podają, że śledczy przychylają się jednak do wersji o zabójstwie na zlecenie.

"Zasadniczo śledczy i eksperci ds. bezpieczeństwa uważają, że do rozważenia są dwa scenariusze. Jednym z nich byłoby zabójstwo związane z przestępczością zorganizowaną. W służbach bezpieczeństwa wielu państw NATO za bardziej wiarygodny uznano motyw polityczny zabójstwa, być może dokonanego przez tajną służbę, taką jak rosyjski wywiad wojskowy GRU"

- napisał portal Spiegel.