Jak zablokować indoktrynację w duchu LGBT w szkołach? Mocny głos Episkopatu!

zdjęcie ilustracyjne / episkopat.pl

  

„Skuteczna ochrona dzieci przed deprawacją będzie możliwa, jeśli rodzice będą nie tylko korzystali ze swoich indywidualnych uprawnień, ale zaangażują się w prace rad rodziców, które mogą mieć szeroki wpływ na sytuację w szkole i zapobiegać demoralizacji dzieci” – podkreślają biskupi zgromadzeni na posiedzeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski na Jasnej Górze w dokumencie skierowanym do rodziców. W te zalecenia wpisuje się najnowsza akcja tygodnika „Gazeta Polska”. Piotr Lisiewicz informuje, jak dużą siłę mają Rady Rodziców - potężny demokratyczny mechanizm, który dotąd pozostawał w uśpieniu.

W najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska” (dostępnym w kioskach od środy 28 sierpnia) znaleźć można obszerny artykuł Piotra Lisiewicza „Akcja „Gazety Polskiej”. We wrześniu szturmujemy Rady Rodziców - tak zablokujemy LGBT w szkołach”.

„Rady Rodziców mają ogromne uprawnienia i mogą całkowicie zablokować w polskich szkołach ofensywę LGBT. Dotąd istniały jednak głównie na papierze. Znakomite rozwiązanie prawne było martwe, bo rodzice nie widzieli sensu angażowania się w kontrolowanie szkoły, a i wielu dyrektorów traktowało je jak piąte koło u wozu. Pora na obywatelską rewolucję! Uruchamiamy dziś potężny demokratyczny mechanizm, który był dotąd w uśpieniu. Większość rodziców, która chce szkoły normalnej, musi przejąć inicjatywę. W najnowszej „Gazecie Polskiej” szczegółowy poradnik, jak tego dokonać.”
- zapowiada Piotr Lisiewicz.


 

Na konieczność sięgnięcia do siły Rad Rodziców wskazuje również Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski przypominając, że na mocy art. 48 ust. 1 i 53 ust. 1„konstytucja gwarantuje rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”, a Prawo oświatowe jasno potwierdza, że „szkoła wspomaga wychowawczą rolę rodziny”. To jeszcze nie wszystko. Zgodnie z zapisami art. 72 ust. 1 konstytucji, ustanowiona jest zasada, zgodnie z którą „każdy może żądać ochrony dziecka przed demoralizacją”.
 
Członkowie Rady Stałej Episkopatu Polski alarmują, jakie skutki może mieć wprowadzenie do szkół edukacji seksualnej.

„W niektórych miejscach w Polsce permisywna edukacja seksualna będzie organizowana przez samorządy od 1 września. Zajęcia te – organizowane za pośrednictwem organizacji zewnętrznych lub wdrażane bezpośrednio przez szkoły samorządowe – mogą występować pod wieloma nazwami i wielu formatach organizacyjnych. Dlatego trzeba przypomnieć o prawach, jakie przysługują rodzicom w zakresie procesu wychowania, w tym w szczególności jego aspektów realizowanych w szkole”.
- zaznaczają biskupi zgromadzeni na posiedzeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski.
 

Poniżej publikujemy pełną treść dokumentu:

Edukacja seksualna. Odpowiedzialność rodziców
 
W ostatnich miesiącach nasilają się zagrożenia dla dobra dzieci wynikające z wprowadzania do szkół zajęć ingerujących w sposób niewłaściwy w sferę jego seksualności i rozwoju psychoseksualnego. W niektórych miejscach w Polsce permisywna edukacja seksualna będzie organizowana przez samorządy od 1 września. Zajęcia te – organizowane za pośrednictwem organizacji zewnętrznych lub wdrażane bezpośrednio przez szkoły samorządowe – mogą występować pod wieloma nazwami i wielu formatach organizacyjnych. Dlatego trzeba przypomnieć o prawach, jakie przysługują rodzicom w zakresie procesu wychowania, w tym w szczególności jego aspektów realizowanych w szkole. Skuteczna ochrona dzieci przed deprawacją będzie możliwa, jeśli rodzice będą nie tylko korzystali ze swoich indywidualnych uprawnień, ale zaangażują się w prace rad rodziców, które mogą mieć szeroki wpływ na sytuację w szkole i zapobiegać demoralizacji dzieci.
 
Świadomość praw rodziców oraz ich aktywne zaangażowanie w działalność rad rodziców są tym ważniejsze, że w ostatnich miesiącach miały miejsce przypadki wprowadzania do szkół zajęć wbrew przepisom obowiązującego prawa, z powołaniem się wyłącznie na autorytet władz samorządowych, jako organu prowadzącego. W wielu miejscach nauczyciele, dyrektorzy szkół i samorządowcy nie znają i nie stosują przepisów stojących na straży praw rodziców.
 
Edukacja i wychowanie czyli kształtowanie postaw są w polskim systemie prawnym traktowane jako kompetencja rodziców, a rola szkoły w tym zakresie jest wyłącznie pomocnicza. Konstytucja gwarantuje rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 ust. 1 i 53 ust. 1), a Prawo oświatowe jasno potwierdza, że szkoła wspomaga wychowawczą rolę rodziny (art. 1 pkt 2). Te normy są uszczegółowieniem zasady pomocniczości, zgodnie z którą ingerencja władzy publicznej w życie rodziny jest dopuszczalna tylko wtedy, gdy ta nie może sama prawidłowo realizować swoich zadań. Konstytucja ustanawia ponadto zasadę, zgodnie z którą każdy może żądać ochrony dziecka przed demoralizacją (art. 72 ust. 1).
 
Podstawowym instrumentem, z którego może skorzystać każdy rodzic, jest złożenie oświadczenia wychowawczego przypominającego, że na udział dziecka w jakichkolwiek zajęciach nieobowiązkowych potrzebna jest zgoda rodzica lub opiekuna prawnego, którą poprzedzić powinno przekazanie mu szczegółowych informacji na temat ich programu oraz podmiotu, który ma je prowadzić. Zgoda na zajęcia dodatkowe nie powinna mieć charakteru „ogólnego” ani „blankietowego”, co jest w niektórych szkołach praktykowane – rodzic powinien wyrazić zgodę na udział w każdym cyklu zajęć osobno.
 
Niezwiązane z podstawą programową treści demoralizujące dziecko mogą się pojawić także podczas zajęć obowiązkowych. Jeżeli dojdzie do takiej sytuacji,rodzic powinien zawiadomić organ nadzoru pedagogicznego oraz organizacje zajmujące się ochroną praw rodziców. Trzeba przypomnieć, że wystawienie dziecka na demoralizujące treści może stanowić naruszenie dóbr osobistych jego i rodziców, a w konsekwencji skutkować odpowiedzialnością cywilnoprawną organu prowadzącego szkołę lub organizacji prowadzącej zajęcia. Ważną pomocą dla wszystkich rodziców może być także zapoznanie się z opracowaniami dotyczącymi praw, które przysługują im w procesie edukacji.
 
Równie ważne jest włączenie się już na początku roku w prace „trójek klasowych” i rad rodziców, którym przepisy dają szerokie kompetencje i pozwalają istotnie wpływać na sytuację w szkole. Współpraca szkoły z jakimkolwiek stowarzyszeniem lub inną organizacją wymaga wyrażenia przez radę rodziców pozytywnej opinii (art. 86 Prawa oświatowego). To rada rodziców w porozumieniu z radą pedagogiczną uchwala m.in. program wychowawczo-profilaktyczny szkoły (art. 84 ust. 2 pkt 1 Prawa oświatowego). Rodzice mogą podczas prac nad tym dokumentem wykluczyć prowadzenie w szkole deprawujących zajęć oraz przypomnieć, że wychowanie człowieka powinno być realizowane w sposób integralny. Rada może także występować do dyrektora i innych organów szkoły lub placówki, organu prowadzącego szkołę lub placówkę oraz organu sprawującego nadzór pedagogiczny z wnioskami i opiniami we wszystkich sprawach szkoły lub placówki (art. 84 ust. 1 Prawa oświatowego). Dzięki zaangażowaniu w jej prace rodzice mogą nie tylko monitorować sytuację szkoły, ale też zapobiegać pojawieniu się treści demoralizujących.
 
Skuteczna ochrona dzieci przed deprawacją wymaga od rodziców nie tylko wiedzy, ale też zaangażowania. Obowiązujące przepisy pozwalają rodzicom skutecznie wpływać na sytuację w szkole, w tym oferując środki prawne umożliwiające powstrzymanie godzącej w dobro dzieci seksualizacji przestrzeni szkolnej.
 
Biskupi zgromadzeni na posiedzeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski
Jasna Góra – Częstochowa, 27 sierpnia 2019 roku
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska, episkopat.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dziś głosowanie nad umową w sprawie brexitu. Wynik? Jedna wielka niewiadoma

/ Tumisu

  

Brytyjska Izba Gmin rozpoczęła dzisiaj rano posiedzenie, podczas którego posłowie zdecydują, czy poprzeć zawarte w czwartek przez premiera Borisa Johnsona porozumienie z Unią Europejską o warunkach brexitu. Biorąc pod uwagę, że Johnson na czele rządu mniejszościowego i dotychczas nie wygrał żadnego głosowania, wynik jest trudny do przewidzenia.

Posiedzenie zacznie się od wystąpienia szefa rządu, po czym nastąpi debata. Samo głosowanie spodziewane jest ok. 15:30 polskiego czasu, choć może to się opóźnić, bo nie ogłoszono jeszcze, które poprawki opozycji poddane zostaną pod głosowanie.

Jeśli posłowie nie zaakceptują porozumienia, ani nie zgodzą się na wyjście Wielkiej Brytanii z UE bez umowy, premier Johnson będzie zobligowany do zwrócenia się do Brukseli z wnioskiem o kolejne przesunięcie brexitu - do 31 stycznia 2020 r.

Izba Gmin liczy 650 posłów, ale do uzyskania większości wystarczy poparcie tylko 320 z nich. To dlatego, że w głosowaniu nie biorą udziału spiker (chyba że jest remis, wtedy ma on decydujący głos) i jego trzej zastępcy, a deputowani irlandzkiej, republikańskiej partii Sinn Fein - w obecnej kadencji siedmiu - od lat nie obejmują mandatów.

Patrząc na same deklaracje partyjne, Boris Johnson nie ma szans na zwycięstwo, bo jego Partia Konserwatywna ma obecnie 288 posłów, a probrytyjska północnoirlandzka Demokratyczna Partia Unionistów (DUP, 10 mandatów) zapowiedziała głosowanie przeciwko, podobnie jak cała opozycja. Parlamentarna arytmetyka jest jednak bardziej skomplikowana.

W samej Partii Konserwatywnej jest grupa najbardziej twardych zwolenników brexitu, którzy uważają, że porozumienie jest zbyt daleko idącym ustępstwem. Wprawdzie nikt spośród nich nie zadeklarował otwarcie, że będzie głosować przeciw, ale według stacji BBC poparcia 14 z nich premier nie może być pewien.

Z drugiej strony, jak się oczekuje, co najmniej dziewięciu posłów laburzystowskich, którzy popierają brexit, zagłosuje wbrew instrukcjom swojej partii za umową, a 15 kolejnych - którzy są z okręgów, gdzie poparto brexit, ale nie są do końca zadowoleni z warunków umowy - waha się lub nie ogłosiło stanowiska.

Za umową powinna być też większość z 21 byłych posłów konserwatywnych, którzy zostali wyrzuceni z klubu na początku września, gdy zagłosowali przeciwko rządowi w innym głosowaniu w sprawie brexitu, a także kilku innych niezależnych.

Z kolei przeciw umowie będzie co najmniej 218 posłów Partii Pracy, cała DUP, jeśli nie została przekonana w ostatniej chwili, całe kluby Szkockiej Partii Narodowej (35 mandatów), Liberalnych Demokratów (19 mandatów),Niezależnej Grupy na rzecz Zmian (5), walijskiej Plaid Cymru (4), Zielonych (1) oraz co najmniej 9 niezależnych.

To według BBC, oznaczałoby - przy założeniu stuprocentowej obecności posłów - że za porozumieniem zagłosuje na pewno co najmniej 303 posłów, przeciwko będzie 301, zaś stanowisko 35 (15 laburzystów, 14 konserwatystów i 6 niezależnych) jest nieznane. I to od ich głosów zależy los porozumienia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl