Partia liberalna Alde wycofała się z rządowego sojuszu dwa dni po przegraniu przez jej lidera Calina Popescu Tariceanu batalii o wystawienie go w listopadowych wyborach prezydenckich jako jedynego kandydata koalicyjnego. Zamiast niego socjaldemokraci do walki z obecnym prezydentem Klausem Iohannisem postanowili wystawić premier Dancilę.

Tariceanu oświadczył, że partia socjaldemokratów źle radzi sobie z rządzeniem krajem i nie podjęła niezbędnych kroków w celu restrukturyzacji gabinetu. Dodał, że decyzja Alde o wycofaniu się z koalicji nie była łatwa.

Mimo utraty większości parlamentarnej PSD, jak stwierdziła na Facebooku Dancila, nadal zamierza rządzić Rumunią.

"Ważne jest, aby nie zawieść naszych wyborców, którzy zaufali nam w wyborach w 2016 r."

- stwierdziła szefowa gabinetu.

Koalicji rządowej brakuje obecnie 25 mandatów do większości parlamentarnej. Zgodnie z rumuńskim prawem Dancila musi w ciągu 45 dni przedstawić posłom wniosek o głosowanie nad wotum zaufania dla rządu i ma do obsadzenia trzy stanowiska ministerialne należące do tej pory do Alde.

Socjaldemokratyczny rząd od wielu miesięcy nie cieszy się popularnością w rumuńskim społeczeństwie, które oskarża go o utrudnianie walki z korupcją wśród polityków i urzędników państwowych. Rządzący znaleźli się pod ostrzałem krytyki w połowie zeszłego roku, gdy znowelizowana została ustawa antykorupcyjna, co spotkało się z oburzeniem sędziów, prokuratorów, opozycji oraz Rady Europy.

Pod koniec maja w wyborach do Parlamentu Europejskiego PSD przegrała z kretesem z główną rumuńską siłą opozycyjną - Partią Narodowo-Liberalną (PNL). Premier Dancila podkreśliła wówczas, że nie ustąpi z urzędu i zapewniła, że "Rumuni ufają obecnemu rządowi".

"To były wybory unijne, a nie krajowe"

- mówiła.