Jak podał portal tvpinfo.pl poseł Krzysztof Brejza pojawiał się w Urzędzie Miasta Inowrocławia raz w tygodniu, zazwyczaj w poniedziałki, na tzw. "narady" i wskazywał osoby, które należy atakować w Internecie.

"Przy fakturach płaconych przelewem schemat był taki, że po przelaniu pieniędzy przedsiębiorca przychodził do mego biura, przychodziła też pani W. ze swoim zeszytem i ona obliczała jaką ma zostawić kwotę. [...] za tę kwotę opłacała osoby, które komentowały wpisy w Internecie. Były to wpisy szkalujące osoby wskazane przez posła Brejzę i prezydenta Ryszarda Brejzę"

- czytamy w zeznaniach opublikowanych przez portal tvp.info.

Przypomnijmy: Centralne Biuro Antykorupcyjne wszczęło w październiku 2017 r. kontrolę w Urzędzie Miasta Inowrocławia po sygnałach dotyczących nieprawidłowości w wydziale kultury, promocji i komunikacji społecznej ratusza.

W wyniku kontroli ujawniono szereg nieprawidłowości związanych z opłacaniem przez urząd faktur. 16 osobom – w tym naczelnik wydziału Agnieszce Ch. – postawiono zarzuty karne. Według CBA Agnieszka Ch., która była również rzeczniczką prasową prezydenta Inowrocławia, miała wyłudzić 253 tys. zł.

Radny miasta Inowrocławia Maciej Szota (PiS) napisał na Twitterze, że znał byłą już naczelnik wydziału komunikacji społecznej Agnieszkę Ch., której postawiono zarzuty w związku z aferą fakturową.

„Gdy zaczął się atak na mnie zapytałem, dlaczego to robi skoro się znamy? Odpowiedziała: Krzysztof Brejza mi każe Ciebie atakować, bo startujesz do Sejmu. Od tej pory zerwałem kontakt z prezydentem Brejzą i jego ludźmi”

– napisał.

Szoku nie kryje również lokalny działacz z Inowrocławia Marek Browiński, który był kandydatem w wyborach uzupełniających do samorządu w 2017 r. z komitetu popieranego przez Pawła Kukiza.

Często zastanawiałem się, dlaczego w internecie pod różnymi moimi pomysłami na usprawnienie czegoś w mieście pojawiają się bardzo wulgarne komentarze. (…) Inny na moim miejscu, już dawno dałby sobie spokój w starciu z taka falą hejtu. Ja tylko się dziwiłem, dlaczego ludzie nie rozumieją tego co robię. Że moje działanie nie szkodzi prywatnym osobom, tylko złym urzędnikom. Teraz wiem, że to nie mieszkańcy mnie nienawidzili, tylko jeden zły człowiek. Choć pewnie było ich dwóch 

– napisał na Facebooku. 

To kwestii doniósł się sam Brejza, który stwierdził, że nie ma czasu na komentowanie bzdur puszczanych przez.... "pisowski ściek".