Spurek - która oprócz tego, że jest feministką, to jeszcze przedstawia się jako "obrończyni praw zwierząt" i "weganka" - swoją działalność w europarlamencie rozpoczęła od... recenzji kuchni. Tej serwowanej w stołówce Parlamentu Europejskiego.

Sprawdzian wypadł niepomyślnie. Spurek - zamieściwszy na Facebooku zdjęcie spożywanej potrawy - napisała:

(...) Była dzisiaj jeszcze opcja wegetariańska - łosoś... Jak na miejsce, które powinno skutecznie walczyć o prawa człowieka, prawa zwierząt i przeciwdziałać zmianom klimatycznym, to trochę obciach (...)

Miesiąc później zamieściła na Twitterze wpis o rozpoczynającym się sezonie polowań na dzikie ptaki, gdzie podkreśliła, że najwyższy czas, by rozpocząć debatę o całkowitym zakazie polowań na terenie Polski.

Przyroda, zwierzęta potrzebują szacunku, a nie dewastacji i cierpienia

- napisała.

Tym razem polityk Wiosny postanowiła skupić się na losie krów mlecznych, który - uwaga - "jest zdeterminowany przez ich płeć".

Kiedy mówię o feminizmie, mówię o szacunku dla zwierząt, których los, np. los krów mlecznych jest zdeterminowany, przez ich płeć!

- stwierdziła.

Spurek zdradza też inne pikantne szczegóły swojego politycznego życia. Oto jeden z nich:

Kiedy w Parlamencie Europejskim mówię o wegańskim jedzeniu, to tak naprawdę nie mówię o jedzeniu. Mówię o wartościach. Mówię o empatii jednych zwierząt - ludzi - do innych

A jak to jest z empatią w ramach tego samego gatunku? Przypomnijmy: jednym z postulatów Wiosny, który głośno wyrażał sam jej lider Robert Biedroń, jest doprowadzenie do możliwości aborcji na życzenie do 12. tygodnia ciąży. 

Musicie to zobaczyć!