Po tym, jak "Gazeta Polska" ogłosiła, że dodatkiem do najbliższego numeru będzie naklejka, ale jej treść poznamy dopiero w momencie ukazania się gazety, sieć Empik zażądała od wydawcy pisma... wizualizacji naklejki. Może to wskazywać na chęć zablokowania sprzedaży, tak jak miało to miejsce w przypadku gazety z naklejką krytyczną wobec ideologii LGBT. Rozmawiano o tym dziś w "Politycznej Kawie" w Telewizji Republika.

"Tego typu prewencja to pójście nie jeden, nie dwa, ale kilka kroków za daleko. Trzeba było by chyba stworzyć jakiś specjalny organ do tego? Sytuacja jest dosyć dziwna, tym bardziej, że sprawa dotyczy podmiotów prywatnych. To też może pokazywać strach i obawę przed mocą oddziaływania. A co jeżeli byście państwo zamieścili na tej nalepce coś niekontrowersyjnego?"

- zapytał poseł Paweł Grabowski z Kukiz'15.

"Będzie to bardzo kontrowersyjne dla zła"

- oznajmił prowadzący program redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz.

Głos w tej sprawie zabrał również Ryszard Czarnecki z Prawa i Sprawiedliwości. Jak podkreślił, nie należy bagatelizować tego, jak postępuje Empik.

"Swąd PRL zaczął się unosić. To nie jest kwestia, którą bym lekceważył. To sprawa bardzo poważna. To badanie gruntu, na ile mogą się posunąć, na ile ten knebel politycznej poprawności można przesuwać. To de facto terroryzowanie wolnej opinii publicznej"

- powiedział Czarnecki.

Z kolei poseł Grabowski nazwał rzecz po imieniu, odwołując się do zakazu cenzury prewencyjnej (art. 54 Konstytucji RP).

"To jest łamanie Konstytucji"

- dodał wprost.