Lubił wino, blondynki, szatynki, Toskanię i... śmiać się. Autor "Dziewcząt z Nowolipek" zmarł 30 lat temu

/ Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 36-56-2 [Public domain]

  

30 lat temu, 25 sierpnia 1989 r. zmarł w Paryżu Roman Palester, kompozytor, szef działu kulturalnego Radia Wolna Europa, autor muzyki do filmów m.in. "Zakazane piosenki", "Dziewczęta z Nowolipek" oraz przeboju "Baby, ach te baby".

Sporządził kiedyś własną żartobliwą charakterystykę. Wynika z niej, że lubił wino, blondynki i szatynki, Toskanię i Umbrię, śmiać się, Brzozowskiego, Chateaubrianda, Tocqueville'a, Dantego, "Odyseję", "Zemstę" Fredry, raki, chłodnik litewski do wódki, kisiel. Uwielbiał "Wesele figara" Mozarta, kilka pieśni Schuberta, "Tristana", "L'apres-midi d'un faune", "Daphnis et Chloe", intermezza Brahmsa. Zarzucał sobie, że przebierał we wszystkim miarę i mylił się zawsze w polityce. To zestawienie odnajdujemy w rękopisie dołączonym do niedokończonej autobiografii pt. "Słuch absolutny".

Roman Palester urodził się 28 grudnia 1907 w Śniatyniu na Ukrainie. W wieku siedmiu lat rozpoczął naukę gry na fortepianie, którą kontynuował w Instytucie Muzycznym w Krakowie w latach 1919-21 oraz w Konserwatorium Lwowskim w latach 1921-25 pod kierunkiem Marii Sołtys. Od 1925 r. studiował historię sztuki na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Warszawskiego. Równocześnie od 1928 r. uczył się w Konserwatorium Warszawskim u Kazimierza Sikorskiego. W 1931 r. uzyskał dyplom w zakresie teorii muzyki i kompozycji.

Utwory Palestra wyróżniano na konkursach zarówno w Polsce, jak i za granicą, był laureatem m.in. Konkursu Związku Towarzystw Śpiewaczych w Poznaniu za "Psalm V" na baryton, chór i orkiestrę (1930-31), Konkursu Towarzystwa Wydawniczego Muzyki Polskiej za Wariacje na orkiestrę kameralną (1935). W 1937 r. na Światowej Wystawie Paryskiej otrzymał złoty medal za balet "Pieśń o ziemi".

W okresie tym brał także czynny udział w życiu muzycznym. Od 1936 r. pełnił funkcję sekretarza, a następnie - w latach 1938-39 - wiceprezesa Stowarzyszenia Kompozytorów Polskich. Od 1937 r. był wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Muzyki Współczesnej. Był też członkiem Rady Naczelnej Stowarzyszenia Autorów ZAiKS oraz rady muzycznej Towarzystwa Szerzenia Sztuki Polskiej wśród Obcych.

W czasie II wojny światowej Palester kontynuował swoją pracę, powstały wtedy m.in. Sonata na dwoje skrzypiec i fortepian, II Symfonia, "Kołacze" - poemat weselny na chór żeński i orkiestrę kameralną. "Na wiosnę 1940 moja praca uległa krótkiej przerwie z powodu aresztowania przez Gestapo w dniu 8 maja, w czasie pierwszej wielkiej obławy urządzonej w Warszawie. Spędziłem ponad 6 tygodni na Pawiaku i wyszedłem z więzienia dzięki usilnym staraniom Barbary (ówczesnej narzeczonej, później żony - PAP) już po upadku Francji" - pisał we wspomnieniach z lat 1939-1945. "W jesieni sytuacja pogorszyła się o tyle, że Gestapo zaczęło się interesować przedwojenną działalnością Polskiego Towarzystwa Muzyki Współczesnej (...). Rzeczywiście w ostatnich latach przedwojennych pomagaliśmy kompozytorom niemieckim, prześladowanym w Rzeszy, podpisywaliśmy różne międzynarodowe protesty, zaproponowaliśmy Webernowi (austriacki kompozytor - PAP) przyjazd na Festiwal do Warszawy na wiosnę 1939, a w czasie tegoż festiwalu mieliśmy nawet starcie z Ambasadą Niemiecką" - pisał. Wspominał, że "Zbyszka Drzewieckiego jako prezesa wezwano parokrotnie do Gestapo na Szucha, wreszcie pewnego dnia dał mi znać, że pytano go o mnie, na co odpowiedział, że stracił mnie z oczu i nie wie, gdzie jestem. Ale ponieważ byłem od wieków zameldowany na Łowickiej u mego ojca, wobec tego zniknąłem na jakiś czas i pojechałem do Przypkowskich do Jędrzejowa, gdzie były idealne warunki do pracy". Pisał, że "od czasu do czasu wracał do Warszawy – zwłaszcza, kiedy sprawa Towarzystwa Muzyki Współczesnej przyschła".

W marcu 1945 r. Palester z żoną wrócili z Zakopanego do Krakowa, tak jak wielu innych kompozytorów wracało tam po wojnie ze zniszczonej Warszawy. "Wojna się skończyła, wszyscy czuliśmy gorzki smak krzywdy i liczyliśmy tragiczne straty wracając do ruin z plecakami wyładowanymi rękopisami nowych partytur. Wszystko zaczynało się od nowa i nawet przez myśl mi nie przechodziło, że to, co przyjdzie nie będzie lepsze od tego, co minęło" - pisał Palester.

Po wojnie zamieszkał w Paryżu, do Polski przyjeżdżał, aby pracować przy filmach, do których tworzył muzykę. Były to m.in. "Dwie godziny" (reż. Stanisław Wohl, Józef Wyszomirski), "Zakazane piosenki" (reż. Leonard Buczkowski) i "Ulica Graniczna" (reż. Aleksander Ford). Niestety, jak mówił w audycji radiowej w 1969 r., "przyszedł taki moment, kiedy coraz bardziej naciskano na nas w kierunku zajęcia postawy pozytywnej wobec socrealizmu". Władze namawiały go do powrotu do kraju, w odpowiedzi odmówił im udziału w Światowym Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju we Wrocławiu (1948 r.).

W sierpniu 1949 r. w Łagowie Lubuskim odbył się Ogólnopolski Zjazd Kompozytorów i Krytyków Muzycznych, organizowany przez Ministerstwo Kultury i Sztuki. Palester przyjechał na tę konferencję z Paryża. "Tam wyniki były tak bolesne, że już wtedy zdecydowałem, że trzeba jednak zająć postawę sprzeciwu wobec tego wszystkiego. Powody, dla których nie wróciłem potem do kraju, są nawet nie tak bardzo natury politycznej raczej natury moralnej. Po prostu nie mogłem bez przerwy kłamać" - opowiadał Palester w tej samej audycji radiowej.

Wyjazd Palestra był dla niego brzemienny w skutkach. Trafił na czarną listę cenzury, na której był do 1977 r. Związek Kompozytorów Polskich usunął go ze swojego grona, a Polskie Wydawnictwo Muzyczne otrzymało nakaz zniszczenia wydanych dotychczas partytur Palestra, zaś utwory, które czekały już na druk, zostały wycofane. "Na podstawie paragrafów 6,14 i 15 pkt. "c" Statutu Związku Kompozytorów Polskich Zarząd Główny Z.K.P. komunikuje Panu, że wobec złożonej przez Pana rezygnacji z obywatelstwa polskiego oraz biorąc pod uwagę Pańskie nieetyczne powstępowanie wobec Rządu R.P. i działanie na niekorzyść członków Z.K.P. (....) pozbawił Pana członkostwa Związku Kompozytorów Polskich" - czytamy w liście ZKP przesłanym Palestrowi w 1951 r.

Z trudnej sytuacji wyrwał go Jan Nowak Jeziorański, proponując posadę szefa działu kulturalnego Radia Wolna Europa.: "W jednym z listów pisał - bez względu na to co mnie czeka, do kraju nie wrócę" - mówił o Palesterze w filmie "Rozmowa z nieobecnym" Jeziorański. "Traktował to jako wyzwolenie z kłamstwa" - podkreślał.

W Monachium Palester pracował przez 20 lat - prowadził dział kulturalny, w muzycznym pracowała jego żona Barbara. Obejmował uwagą wszystko, co działo się w europejskiej sztuce, muzyce i literaturze, śledząc i recenzując na antenie ważne wydarzenia kulturalne. Najbardziej znane były jego audycje "Okno na świat" i "Muzyka obala granice".

W 1977 r. cofnięto zakaz wykonywania jego muzyki, sześć lat później w 1983 r. kompozytor odwiedził Polskę, gdy wykonywano w Krakowie jego "Hymnus pro gratiarum Actione". Kolejna wizyta była zaplanowana na 1987 r., z okazji 80. rocznicy urodzin, nie doszła jednak do skutku z powodu złego stanu zdrowia artysty. Palester zmarł dwa lata później 27 sierpnia 1989 r. w Paryżu. Spoczywa na cmentarzu polskim Les Champeaux w Montmorency.

Dwa lata przed śmiercią kompozytor zaczął spisywać swoje wspomnienia zatytułowane "Słuch absolutny". Niedokończone dzieło zostało wydane w 2017 r. z okazji 110-lecia urodzin artysty przez Polskie Wydawnictwo Muzyczne. Na początku książki muzyk zamieścił dwa motta: cytat z Jana Kochanowskiego: "Odkąd się między obce zabłąkałem kraje" oraz drugie, pochodzące z napisu umieszczonego przez marszałka Francji Sebastiena de Vauban na bramie cytadeli Namur: "Ani chluby ani strachu". "Czy są one autoironicznym, lecz gorzkim podsumowaniem własnej biografii? I znów - początek dziejów życia jest jednocześnie końcem opowieści o sobie samym. Życie powinno dopisać do niej ciąg dalszy" - pisała Zofia Helman, która opracowała "Słuch absolutny".

Wiele z utworów Romana Palestra nie doczekało się wydania. Wielka spuścizna kompozytora znajduje się w zbiorach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. W skład kolekcji wchodzą rękopisy, autografy i szkice kompozytora, bogata korespondencja, dokumenty biograficzne i dokumentacja współpracy Palestra z Radiem Wolna Europa w postaci skryptów i audycji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nożownik podejrzany o zabójstwo wydalony z WOT

/ bluebudgie

  

Nożownik z Rzeszowa, podejrzany o zabójstwo jednego mężczyzny i usiłowanie zabójstwa drugiego, był żołnierzem WOT. W trybie natychmiastowym został wydalony ze służby – poinformował rzecznik prasowy 3. Podkarpackiej Brygady Obrony Terytorialnej por. Witold Sura.

Chodzi o 39-letniego Marcina G. który w minioną środę w Rzeszowie zranił nożem dwóch 27-letnich mężczyzn. Jeden z nich zmarł. Podejrzany Marcin G. trafił w sobotę - decyzją rzeszowskiego sądu rejonowego - na trzy miesiące do aresztu.

"Jest nam bardzo przykro, ale zdecydowanie potępiamy taki czyn. Nie ma miejsca dla takich osób w siłach zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej. Marcin G. został w trybie natychmiastowym wydalony ze służby"

– zaznaczył rzecznik podkarpackiej brygady.

Marcin G. służył w rzeszowskim batalionie lekkiej piechoty. Prokuratura postawiła mu w sobotę zarzut zabójstwa jednego mężczyzny i usiłowanie zabójstwa drugiego. Kodeks karny przewiduje za te czyny karę więzienia na czas nie krótszy niż 8 lat, 25 lat więzienia lub dożywocie.

Marcin G. w trakcie przesłuchania w prokuraturze złożył obszerne wyjaśnienia, ale nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Twierdził, że nie pamięta zdarzenia. Podtrzymał to także przed sądem podczas posiedzenia, na którym zapadło postanowienie o aresztowaniu podejrzanego.

Jak poinformował szef Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prok. Łukasz Harpula, w związku z tym, że podejrzany był żołnierzem, śledztwo przejął Dział do Spraw Wojskowych w Prokuraturze Rejonowej dla miasta Rzeszów.

Do zdarzenia doszło w minioną środę 9 października ok. godz. 20:40 na ul. Jagiellońskiej w Rzeszowie. Dwóch 27-latków po opuszczeniu jednego z pubów przy ulicy 3 Maja poszło do sklepu monopolowego. W jego pobliżu natknęli się na 39-letniego Marcina G. i 34-letniego Pawła Sz.

Między Marcinem G. a dwoma 27-latkami doszło do awantury. Sprzeczka przerodziła się w szarpaninę. Podczas niej Marcin G. wyciągnął nóż i zranił nim dwóch 27-latków. Kacper M. otrzymał dwa ciosy w klatkę piersiową, a jego kolega w ramię i nerkę. Ranni mężczyźni zdołali jeszcze dojść w okolice komendy, gdzie pomocy udzielili im przechodnie i policjanci. Następnie karetka pogotowia przewiozła ich do szpitala. Stan Kacpra M. był krytyczny.

W związku z tą sprawą policja jeszcze w czwartek wieczorem zatrzymała Pawła Sz., a w piątek rano Marcina G.

Paweł Sz. został przesłuchany w charakterze świadka i zwolniony do domu.

Wówczas też dla drugiego z zatrzymanych Marcina G. wstępnie szykowano zarzut usiłowania zabójstwa dwóch ofiar. Sytuacja się zmieniła, gdy Kacper M. zmarł w sobotę rano w szpitalu. Wobec tego G. postawiono zarzut zabójstwa jednego z mężczyzn i usiłowanie zabójstwa drugiego.

Stan drugiego z rannych mężczyzn jest stabilny. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Prawdopodobnie w poniedziałek opuści szpital.

Nie wiadomo dokładnie, co było powodem sprzeczki między mężczyznami. Prokuratura przyjmuje, że była to uliczna wymiana zdań. Marcin G. dotychczas nie był karany.

Na poniedziałek zaplanowano sekcję zwłok zmarłego mężczyzny.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl