Pierwsza połowa nie dostarczyła za wielu emocji. W 14. minucie uderzenie Przemysława Płachety obronił Dusan Kuciak, natomiast dziewięć minut później po drugiej stronie boiska golkiper przyjezdnych Matej Putnocky popisał się świetną paradą po silnym uderzenie z ostrego kąta Filipa Mladenovica.

Monotonię dalszej części pierwszej połowy przerwał niecelny strzał w 35. minucie Patryka Lipskiego oraz gol zdobyty przez Śląsk. Wrocławianie próbowali wcześniej szczęścia z dystansu i uderzenie w 38. minucie z 23 metrów Płachety zakończyło się powodzeniem.

Strzał 21-letniego lewego pomocnika gości (to jego pierwsze trafienie w ekstraklasie) był precyzyjny, bo piłka wturlała się przy słupku, ale niezbyt silny i z pewnością Kuciaka stać było na lepszą interwencję. W tej sytuacji słowa uznania należały się także prawemu obrońcy Łukaszowi Broziowi, który odważnym wślizgiem pod polem karnym rywali wywalczył piłkę dla swojej drużyny.

Po przerwie gospodarze zagrali znacznie lepiej. Co prawda druga odsłona rozpoczęła się od celnego strzału z rzutu wolnego w 49. minucie Krzysztofa Mączyńskiego, który obronił golkiper Lechii, ale pięć minut później biało-zieloni odrobili straty.

Do remisu pięknym uderzeniem lewą noga z 16 metrów doprowadził Sławomir Peszko. Zadanie znacznie ułatwili mu środkowi obrońcy gości, którzy tylko przyglądali się jak były reprezentant Polski biegnie wzdłuż pola karnego i nie starali się zablokować jego strzału.

W końcówce lechiści rzucili się do bardziej zdecydowanych ataków i w trzeciej minucie doliczonego czasu Rafał Wolski trafił z dystansu w poprzeczkę.

             

Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Przemysław Płacheta (38), 1:1 Sławomir Peszko (54).

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów 13 691.