Polacy wystąpili bez środkowego Adam Hrycaniuka, który w sparingu w Lublinie z Holandią (77:71) doznał skręcenia stawu kolanowego. Nie zagrał też decyzją trenera najbardziej doświadczony, 35-letni Łukasz Koszarek.

Polacy zagrali dwie różne połowy - pierwszą lepszą i drugą, w której ustępowali rywalom z Afryki. Po 10 minutach prowadzili aż 24:9, a po dwóch kwartach 43:27. Rywale po przerwie zdobyli dziewięć punktów z rzędu i zmniejszyli straty, ale Polacy kontrolowali nadal sytuację i uzyskali ponownie wyższe, 16-punktowe prowadzenie.

Czwarta kwarta należała jednak do Nigeryjczyków, którzy rzutami z dystansu doprowadzili do zmniejszenia strat i remisu 75:75 w 40. minucie. W dogrywce trwała wyrównana walka, ale to rywale zachowali więcej sił. Rzut zza linii 6,75 m lidera Davida Nnamdiego dał zwycięstwo zespołowi z Afryki.

Wyszliśmy skoncentrowani, waleczni, chcieliśmy wygrać i pokazać się z jak najlepszej strony - to wszystko udawało się nam przez większość spotkania. Na początku drugiej połowy wkradła się jednak w nasz zespół dekoncentracja, daliśmy się rywalom "otworzyć". Wykorzystali to i wrócili do gry. Nigeria to bardzo atletyczny zespół. Rywalizacja jest przydatna, jeśli spojrzymy na naszą grupę na mistrzostwach. Wybrzeże Kości Słoniowej i Wenezuela również grają bardzo atletycznie. To było dobre przetarcie przed mundialem

- powiedział po spotkaniu Damian Kulig, cytowany na stronie Polskiego Związku Koszykówki.

Obydwie drużyny przygotowują się do mistrzostwa świata koszykarzy w Chinach (31 sierpnia-15 września).

Polska - Nigeria 84:87 (24:9, 19:18, 17:26, 15:22, dogr. 9:12)