Poprzedniej porażki Amerykanie doznali 1 września 2006 roku. Wówczas w półfinale mistrzostw świata ulegli Grecji 95:101.

W kadrze USA na zbliżający się mundial próżno szukać gwiazd pokroju LeBrona Jamesa, Stephena Curry'ego, czy Jamesa Hardena. Obecne w niej nazwiska takiej trwogi u rywali nie wywołują, tym bardziej, że w NBA gra coraz więcej obcokrajowców, w tym Australijczyków.

Do zwycięstwa poprowadził gospodarzy Patty Mills. 31-letni rozgrywający San Anotnio Spurs, a więc podopieczny obecnego selekcjonera USA Gregga Popovicha, zdobył 30 punktów. To przede wszystkim on trafiał z zimną krwią w wyrównanej końcówce.

To coś wspaniałego. Wszyscy wyszliśmy na ten mecz pełni energii. Nie wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać. To zwycięstwo na pewno doda nam pewności siebie. Naszym celem jest zdobycie w Chinach medalu i czujemy, że jesteśmy na właściwej drodze

- podkreślił bohater meczu.

Tłum kibiców w Melbourne szalał. Koszykarze USA przegrali po serii 78 zwycięstw

Andrew Bogut, mający mistrzowski pierścień zdobyty z Golden State Warriors, dołożył 16 pkt, a 15 na swoim koncie zapisał strzelec Utah Jazz Joe Ingles.

Rywalom po prostu dzisiaj bardziej zależało niż nam. Wyciągniemy z tego lekcję

- przyznał rozgrywający USA Kemba Walker.

To właśnie on z 22 pkt był najskuteczniejszym zawodnikiem pokonanej ekipy. Harrison Barnes zdobył 20 pkt.

Zwycięstwo Australii doda zespołowi pewności przed mistrzostwami świata

Australia pokonała USA po raz pierwszy w historii. Spotkanie na żywo na stadionie Docklands oglądało ponad 52 tysiące widzów.

MŚ w Chinach rozpoczną się 31 sierpnia. Australia trafiła do grupy H z Litwą, Kanada i Senegalem. Amerykanie w grupie E zmierzą się z Turcją, Czechami i Japonią, a Polskę w grupie A czekają mecze z Chinami, Wenezuelą oraz Wybrzeżem Kości Słoniowej.