Zwolennicy teorii o zmianie klimatu mają problem. „To dyskusja polityczna i podlega ograniczeniom”

Zdjęcie ilustracyjne / Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1827155

  

Kanadyjska federalna komisja wyborcza, ostrzegła, że dyskusja na temat zmian klimatu podczas kampanii wyborczej oznacza zajmowanie stanowiska politycznego i podlega ograniczeniom. - Każda organizacja, która zmiany klimatu przedstawia jako prawdziwe lub jako sprawę pilną, może zostać uznana za zajmującą stanowisko polityczne - informuje Canadian Press.

Temat wybuchł w mijającym tygodniu po doniesieniach agencji Canadian Press na temat ostrzeżenia przekazanego podczas przedwyborczych szkoleń prowadzonych przez Elections Canada przed październikowymi wyborami federalnymi.

„Ponieważ Maxime Bernier, lider Partii Ludowej Kanady, wyraził wątpliwości w kwestii prawdziwości zmian klimatu, każda organizacja, która zmiany klimatu przedstawia jako prawdziwe lub jako sprawę pilną, może zostać uznana za zajmującą stanowisko polityczne”

- podsumowała Canadian Press.

Zgodnie z kanadyjskim prawem podczas okresu wyborczego działalność taka, jak prowadzenie płatnej kampanii informacyjnej czy prowadzenie płatnych badań opinii publicznej, jeśli koszty przekraczają 500 CAD, oznacza, że dana organizacja – w tym charytatywna – musi zarejestrować się jako „strona trzecia” w wyborach. To zaś niesie ryzyko utraty statusu organizacji charytatywnej i przywilejów podatkowych z tym związanych.

Kanadyjskie organizacje ekologiczne są uczulone na takie informacje, ponieważ podczas rządów konserwatystów w 2012 r. służby podatkowe prowadziły specjalny audyt organizacji charytatywnych, w tym ekologicznych i broniących praw człowieka.

W tym samym czasie w wypowiedziach polityków konserwatywnych zaczęły pojawiać się sformułowania o ekologicznych „radykałach” i „zagrożeniu”, jakim są dla Kanady. Obecnie ekolodzy śledzą działania konserwatywnego rządu Alberty, który ma własne plany zwalczania krytyki sektora paliwowego w prowincji.

Media przypomniały, że lider populistycznej Partii Ludowej Kanady powiedział, że w kraju „nie ma zagrożenia klimatu”, oraz wygłasza opinie, że wbrew stanowisku badaczy dwutlenek węgla nie jest „zanieczyszczeniem”. Dlatego też, jak podsumowała Canadian Press, Elections Canada ostrzegła, że każda organizacja lub „strona trzecia”, która rozpowszechnia informacje, że dwutlenek węgla jest zanieczyszczeniem, a zmiany klimatu oznaczają konieczność pilnych działań, może być uznana za działającą przeciwko partii Berniera. Tym samym więc podlega specjalnym regulacjom prawa wyborczego.

Po medialnej burzy Elections Canada wydała komunikat, w którym jej szef Stephane Perrault podkreślił, że prawo wyborcze „nie zakazuje osobom czy grupom wypowiadania się na temat wybranych zagadnień czy publikowania informacji”. Jak podsumowywała publiczna telewizja CBC, organizacje ekologiczne nadal mogą bez żadnego ryzyka zajmować stanowisko, publikować materiały naukowe, wysyłać maile, zamieszczać informacje, ale w przypadku płatnych reklam od 30 czerwca br. do dnia wyborów obowiązuje limit 500 dolarów CAD. Nawet jeśli dana organizacja nie odnosi się do konkretnego kandydata czy partii. Wystarczy, że dany kandydat czy partia głosi opinię, której zaprzecza płatna reklama.

Niemniej Elections Canada częściowo potwierdziła obawy ekologów, ponieważ w tym samym komunikacie przypomniano, że jeśli osoby czy grupy w okresie kampanii wyborczej „zaangażują się w wydatki przekraczające 500 dolarów, będą musiały się zarejestrować jako strony trzecie” i m.in. składać raporty finansowe do Elections Canada.

„Prawo wyborcze (…) nie czyni rozróżnienia między faktami i opiniami. Nie jest rolą Elections Canada określanie tego rozróżnienia, nawet jeśli wydaje się ono oczywiste”

- podkreślił Perrault.

Komunikat Elections Canada nie zakończył sprawy. W czwartek grupa 352 naukowców wystosowała list otwarty, w którym sygnatariusze wyrazili swoje obawy. Jak cytował portal telewizji Global News, „naukowcy podnosili, że określanie zmian klimatu jako tematu, wobec którego mogą zostać zastosowane przepisy, to określanie tej kwestii jako podlegającej dyskusji mimo naukowego konsensu”.

Tymczasem według badania opinii publicznej przedstawionego przez Abacus Data w połowie lipca br., zmiany klimatu są jednym z trzech najważniejszych tematów dla Kanadyjczyków w nadchodzących wyborach. Po kosztach życia (35 proc. wskazań), opiece zdrowotnej (34 proc.) to właśnie kwestia zmian klimatu (29 proc.) będzie determinować polityczne wybory, nawet przed kwestiami podatkowymi (27 proc).

Od wielu miesięcy komentatorzy wskazują, że zmiany klimatu będą jednym z głównych tematów w tegorocznych wyborach. Jak napisał w opublikowanej w środę książce (Promise and Peril: Justin Trudeau in Power) premier Justin Trudeau, zmiany klimatu będą postrzegane jako „przegrany temat wyborczy”, jeśli Kanadyjczycy zagłosują na partię, która nie podejmuje rzeczywistych działań w tej sprawie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

To brzmi jak groźba. Senatorowie KO zapewniają, że „krzywdy zostaną osądzone i naprawione”

Zdjęcie ilustracyjne / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Krzywdzące wyroki i postępowania komornicze w stosunku do zwykłych obywateli, na politykach Platformy nie robią większego wrażenia. Tysiące poszkodowanych, tysiące złamanych życiorysów i karier nie znaczy zdaniem senatorów Koalicji Obywatelskiej więcej niż rzekome represje w stosunku do reprezentantów "nadzwyczajnej kasty". Taki wniosek można wysnuć z działań grupy senatorów KO, która postanowiła bronić sędziów przeciwko rzekomym represjom. - Jako Senatorowie RP zapewniamy: nadejdzie czas, gdy krzywdy zostaną naprawione, a zachowania niegodne i niezgodne z prawem – osądzone - głosi projekt uchwały.

W projekcie, którym w czwartek rano mają zająć się senackie komisje: Ustawodawcza i Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, senatorowie podkreślili, że wymiar sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej "jest przedmiotem niewyobrażalnej w skutkach dewastacji".

"W okresie zaledwie czterech lat zniszczony został autorytet Trybunału Konstytucyjnego. Zmiany dokonane w odniesieniu do Krajowej Rady Sądownictwa w znacznym stopniu uzależniły ten organ od władzy wykonawczej. Lekceważone są opinie i orzeczenia europejskich instytucji, w tym Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Komisji Weneckiej. Jawnie dyskredytowane są wyroki Sądu Najwyższego. Niezawisłość sędziowska jest podważana, a sami sędziowie stali się obiektem rozmaitych agresywnych działań ze strony władzy. Instytucje państwowe, finansowane ze środków publicznych, prowadzą akcje dezawuowania sądów, a w wielu wypadkach konkretnych sędziów"

- czytamy w projekcie.

Oceniono w nim, że w wyniku tych działań Polska przestaje być uważana na arenie międzynarodowej za demokratyczne państwo prawa.

[polecam:https://niezalezna.pl/305621-najpierw-nadzwyczajna-kasta-a-teraz-wyrokow-sadowych-i-boskich-sie-nie-komentuje]

W projekcie przypomniano art. 173 konstytucji, który mówi, że "Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz”, oraz art. 178 mówiący, że "sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom".

Szkopuł w tym, że niektórzy sędziowie nie chcą orzekać stosując się właśnie do ustaw o których mowa w art. 178 konstytucji. To jednak senatorom KO chyba umknęło, w obliczu rzekomych "represji" wobec przedstawicieli "nadzwyczajnej kasty".

"Senat Rzeczypospolitej Polskiej domaga się: po pierwsze - zaprzestania represji wobec sędziów, poszanowania niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów; po drugie - zaprzestania politycznych ingerencji w instytucje sądownicze; po trzecie: zapewnienia sędziom bezpieczeństwa w pracy"

- zapisano w projekcie.

W projekcie Senat domaga się "uznania praw samorządu sędziowskiego do właściwego reprezentowania własnej grupy zawodowej", "wdrożenia rozstrzygnięć instytucji europejskich, w tym przede wszystkim Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, bez zbędnej zwłoki i fałszywych sugestii, iż są podejmowane na szkodę Rzeczypospolitej". Żąda ponadto "podjęcia pilnych działań celem realizacji uchwały trzech izb Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r".

[polecam:https://niezalezna.pl/307530-dziedziczak-niektore-srodowiska-sedziowskie-chca-byc-zamknieta-kasta]

Senatorowie wyrazili uznanie m.in. dla takich sędziów jak Paweł Juszczyszyn, który rozpatrując apelację w sprawie cywilnej pomiędzy obywatelem, a funduszem inwestycyjnym postanowił zakwestionować legalność powołania sędziego w pierwszej instancji.

- Senat wyraża uznanie dla tych wszystkich sędziów, a także reprezentantów innych zawodów prawniczych, którzy odważnie, mimo gróźb i represji, przeciwstawiają się dewastacji wymiaru sprawiedliwości i często ponoszą z tego powodu dotkliwe konsekwencje"

- podkreślono w projekcie.

"Jako Senatorowie RP zapewniamy: nadejdzie czas, gdy krzywdy zostaną naprawione, a zachowania niegodne i niezgodne z prawem – osądzone" - głosi projekt uchwały.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts