Biegną, modlą się i pomagają. Z Łodzi wyruszyła III Biegowa Charytatywna Pielgrzymka na Jasną Górę

/ evenea.pl

  

W sobotę rano wyruszyła spod kościoła św. Wojciecha trzecia, łódzka charytatywna biegowa pielgrzymka na Jasną Górę. Wśród biegnących jest wiceminister inwestycji i rozwoju - Waldemar Buda. Do pokonania mają ok. 130 km. Na Jasną Górę chcą dotrzeć jeszcze w sobotę na Apel Jasnogórski.

Jedną z osób biorącą udział w wydarzeniu jest wiceminister inwestycji i rozwoju, poseł PiS Waldemar Buda. Przyznał, że kiedy w 2017 roku, pierwszy raz biegacze wyruszyli do Częstochowy, "wydawało się, że to się nie może udać". "Udało się w 2017 (roku), w 2018 i dzisiaj też biegniemy. Mam nadzieję, że bez większych przygód" - powiedział przed startem.

Zwrócił uwagę, że uczestników jest coraz więcej.

Biegniemy, modlimy się, każdy ma swoje prywatne intencje. I też chcemy pomagać

- podkreślił. Jak wyjaśnił, za każdy kilometr, który uczestnik pielgrzymki przebiegnie, sponsor wydarzenia przekaże 10 złotych.

Jak mówił, uczestnicy pielgrzymki, którzy są w świetnej formie i świetnym nastroju, zamierzają przebiec dużo kilometrów, bo "potrzeb jest bardzo dużo". Dodał, że zebrane pieniądze rozdysponuje Caritas. Dlatego liczy się każdy przebiegnięty kilometr trasy. W ub. latach pieniądze trafiały na potrzeby podopiecznych parafii św. Wojciecha w Łodzi.

Bieg ma charakter sztafetowy, każdy pielgrzym może pokonać na raz tyle kilometrów, ile czuje się na siłach - 5, 10 czy nawet, jak deklarowali niektórzy, 50 km.

Trasę zabezpieczać będzie policja i jest tak wyznaczona, aby nie prowadziła przez drogi, gdzie jest duży ruch samochodów. Uczestnicy chcą dotrzeć na Jasną Górę ok. godz. 21 na Apel Jasnogórski

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zła restauracja nie otrzyma odszkodowania

zdjęcie ilustracyjne / suetot CC0

  

Amerykański portal turystyczny TripAdvisor wygrał dziś proces wytoczony mu w Barcelonie przez hiszpańskiego właściciela dwóch restauracji. Przedsiębiorca twierdził, że na portalu było zbyt dużo negatywnych opinii klientów o jego placówkach.

Sąd w Barcelonie orzekł, iż właściciel restauracji Marina Beach Club oraz Panorama w Walencji nie miał prawa żądać odszkodowania od władz portalu TripAdvisor, gdyż nie doszło do ingerencji administratorów w opinie zamieszczane na jego stronie o obu lokalach.

Sędzia zaznaczył, że nie doszło do złamania prawa, ponieważ „wszystkie filtry portalu działały poprawnie”. Oczyścił też amerykański portal z zarzutu o działanie w „złej wierze”.

W orzeczeniu sędzia wskazał, że restaurator miał możliwość zgłaszania poprawek dotyczących informacji o swoich placówkach. Wskazał, iż wycofanie opinii na ich temat byłoby działaniem na niekorzyść klientów.

Właściciel obu restauracji domagał się od portalu „odszkodowania za straty moralne” w wys. 660 tys. euro. Przedsiębiorca twierdził, że opinie internautów pojawiające się na portalu osłabiły wizerunek jego lokali.

W pozwie restaurator z Walencji oskarżył władze portalu o brak kontrolowania negatywnych komentarzy na temat swoich placówek gastronomicznych, a także o uniemożliwienie mu usunięcia swoich restauracji z grona lokali ocenianych przez użytkowników strony TripAdvisor.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl