Nie było prowokacji „podporządkowanego PiS-owi" CBA. Nie było uwodzenia niewinnej kobiety. Było konsekwentne dążenie posłanki PO, by… kraść. Sąd potwierdził to twardym wyrokiem.

To zwycięstwo ówczesnego szefa CBA Mariusza Kamińskiego, dowód dobrze wykonanej pracy dla kraju Tomasza Kaczmarka i uznanie racji ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Politycy PO i służący im dziennikarze wylali na nich morze pomyj. Stosowano te same warianty co później przy aferze hazardowej – miała to być pułapka i prowokacja. Aferę hazardową udało się PO ukręcić. W sprawie Sawickiej było to niemożliwe – PO jeszcze nie rządziła.

Ta sprawa potwierdza, że mimo ewidentnych dowodów politycy PO nie wahają się kłamać w żywe oczy. Tak jak Donald Tusk, znający przecież okoliczności zatrzymania posłanki, który pytał wtedy: „Czy akcja CBA, która zdaje się miała charakter prowokacji, przypadkowo odbyła się  w środku kampanii wyborczej?". I nadawał ton swoim medialnym pluszakom. Kamiński i Ziobro mówią, że liczą na słowo „przepraszam". Zapominają, że zdobyć się na nie mogą tylko ludzie ze zdolnością honorową. A tych w PO brak.