Kilkanaście minut po godzinie 6 do dyżurnego mikołowskiej komendy trafiło zgłoszenie, że w jednym z mieszkań budynku wielorodzinnego w Wyrach od dłuższego czasu dzwoni budzik. Zgłaszający obawiał się, że coś złego mogło się stać u sąsiadów. Na miejsce zostały skierowane patrol policji i straż pożarna.

Ani budzik, ani telefony od zaniepokojonego sąsiada, ani nawet walenie w drzwi przez funkcjonariuszy nie zakłóciły mocnego snu 26-latka. W końcu strażacy dostali się do jego mieszkania na drugim piętrze przez okno. Kiedy wreszcie wraz z policjantami udało im się obudzić mężczyznę, zdziwiony wyznał, że nic nie słyszał.

Policjanci chwalą postawę sąsiada, podkreślając, że dobrze świadczy o ludzkiej wrażliwości i braku obojętności na niepokojące sygnały.

"W wielu przypadkach taka właśnie czujność sąsiadów może ocalić czyjeś życie lub zdrowie"

– zaznaczają policjanci.