Państwowa Agencja Bezpieczeństwa Żywności uznała po ogłoszeniu pojawienia się nowych ognisk, że wirus ASF jest nadal aktywny i atakuje nowe obszary.

Zaraza trafiła do ósmej dużej przemysłowej hodowli trzody chlewnej we wsi Karamanowo. Od środy przystąpiono tam do uboju 4500 świń. Właściciele zaprosili niemieckich ekspertów, którzy mają ocenić, skąd - przy tak poważnych środkach bezpieczeństwa - przeniknął wirus.

Według dziennika "Kapitał" od pojawienia się epidemii w lipcu zlikwidowano już ponad 30 proc. pogłowia świń zarówno hodowanych w dużych specjalistycznych farmach, jak i w małych gospodarstwach.

W obwodzie Ruse i w sąsiednim Swisztowie wybito już praktycznie wszystkie świnie.

Zaraza przekroczyła Starą Płaninę – górski masyw dzielący Bułgarię na części północną i południową. Chorobę rozniosły dziki, później dotarła do gospodarstw w regionach Płowdiwu, Pazardżiku, Pesztery i południowej części Rodopów. W ostatnich dniach stwierdzono zachorowania w rejonie sofijskim i na południowym zachodzie kraju.

W strefach o promieniu 20 km od dużych farm przemysłowej hodowli oraz w promieniu 3 km od każdego ogniska w całym kraju zwierzęta są likwidowane. Po wydaniu tego zarządzenia były protesty, lecz po kilkunastu dniach gospodarze ustąpili i rozpoczęli ubój prewencyjny.

Resort rolnictwa ma wypłacić każdemu gospodarzowi hodującemu do pięciu świń 300 lewów (150 euro) tytułem odszkodowania i na dezynfekcję. Wypłaty mają zacząć się we wrześniu. Właściciele dużych farm otrzymają odszkodowania od UE i z budżetu państwa.

Cena wieprzowiny w sklepach rośnie na razie powoli, wzrosła jednak już o około 15-20 proc., a eksperci prognozują ponad 30-procentowy wzrost na jesieni.