H2O - może być ważnym źródłem energii

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Hans

  

Woda jako źródło energii nie jest zaliczana w polskich warunkach do głównych odnawialnych źródeł energii (OZE). Na przeszkodzie stoi ukształtowanie – w przeważającej większości nizinne – powierzchni naszego kraju. Mimo to energetyka oparta na wodzie wciąż się rozwija.

W rządowej Polityce energetycznej Polski do 2040 r. (PEP 2040) szacuje się, że już w 2030 r. udział OZE w elektroenergetyce wyniesie ok. 27 proc. Jednak co do rozwoju hydroenergii – ze względu na niewielki krajowy potencjał wodny nie przewiduje się znaczącego wzrostu wykorzystania potencjału wód płynących.

Jednocześnie w perspektywie długoterminowej na rozwój energetyki wodnej może wpłynąć rozwój śródlądowych dróg wodnych oraz rewitalizacja piętrzeń wodnych. 

Autorzy PEP 2040 konkludują w związku z tym: „mając na uwadze potencjał regulacyjny hydroenergii, warto poszukiwać nowych sposobów jej wykorzystania, także w małej skali”.

Według Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych (TRMEW) większość polskich zasobów hydroenergetycznych skupiona jest w obszarze dorzecza Wisły, zwłaszcza jej prawobrzeżnych dopływów. Dogodne warunki do budowy małych elektrowni wodnych istnieją w Karpatach, Sudetach, na Roztoczu, a także na rzekach przymorza. Również istotne znaczenie ma potencjał Odry. 

Jednak o ile jeszcze w latach 50. ub. wieku w Polsce funkcjonowało około 6,5 tys. siłowni wodnych, o tyle dziś pozostało ich niespełna 800 i ponad 81 proc. potencjału technicznego na terenie naszego kraju jest niewykorzystane. Według TRMEW na terenie naszego kraju znajduje się ok. 7,5 tys. obiektów hydrotechnicznych, które nie są wykorzystywane w celach energetycznych. 

Można te stan jednak zmienić. Tym bardziej że jak twierdzi Ewa Malicka, prezes TRMEW: „Wyniki badań wskazują, że spośród wszystkich sposobów wytwarzania energii energetyka wodna, szczególnie elektrownie przepływowe, są technologią, z którą wiąże się najniższy poziom kosztów zewnętrznych. Każda megawatogodzina energii wytworzonej w instalacji OZE, jaką jest mała elektrownia wodna (MEW), oznacza uniknięcie emisji 1264 kg dwutlenku węgla i 15,825 kg emisji równoważnej dwutlenku siarki. Oznacza to, że co roku energia wytworzona w elektrowniach wodnych w Polsce pozwala uniknąć emisji do atmosfery ponad 3 mln t dwutlenku węgla i ponad 37 tys. t emisji dwutlenku siarki”. 

Mamy zatem – jak uważa TRMEW – sprzyjające uwarunkowania do rozwoju energetyki wodnej, zwłaszcza w zakresie MEW, jednak tempo uruchomiania nowych mocy wytwórczych jest w dalszym ciągu zbyt niskie.

Mimo tej opinii w naszym kraju wciąż powstają nowe obiekty z zakresu hydroenergetyki. Nierzadko przy okazji realizacji inwestycji z zakresu ochrony przeciwpowodziowej, walki z suszą i związanego z tym wdrażania programu budowy obiektów retencyjnych. W połowie sierpnia np. prezes Wód Polskich Przemysław Daca podpisał umowę na zaprojektowanie nowego stopnia wodnego Lubiąż na Odrze w rejonie wsi Gliniany w województwie dolnośląskim. Inwestycja ma na celu, oprócz ochrony przeciwpowodziowej, produkcję ekologicznej energii elektrycznej. Jak przypomniał Przemysław Daca, prezes Wód Polskich: – W krótkiej historii funkcjonowania Wód Polskich udało nam się dokończyć budowę stopnia wodnego Malczyce, gdzie w przygotowaniu jest już uruchomienie tamtejszej elektrowni wodnej.

To nie wszystko. Jak poinformowała w czerwcu spółka PGE GiEK Elektrownia Turów, zbuduje ona na zaporze na rzece Witka w Niedowie dwa nowe hydrogeneratory o łącznej mocy ok. 1 MW. Nowe turbiny Kaplana dostosowane do aktualnych warunków hydrologicznych rzeki wytworzą czystą energię elektryczną, która trafi do Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. To kolejna inwestycja Elektrowni Turów realizowana w ramach Południowo-Zachodniego Klastra Energii.

„Wciąż (…) szukamy możliwości wytwarzania ekologicznej energii. Taki potencjał daje elektrowni odbudowana zapora. Nowe turbozespoły o łącznej mocy ok. 1 MW będą produkowały energię elektryczną z wody i dostarczą do systemu 20 proc. więcej energii wytworzonej z odnawialnych źródeł niż te sprzed 2010 r.” – podkreśla Robert Ostrowski, prezes PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. 

Według jego firmy budowa hydrogeneratorów przywróci zdolność produkcyjną elektrowni wodnej poprzez wymianę dotychczasowych, uszkodzonych w wyniku powodzi w 2010 r., turbozespołów Francisa na nowe turbiny Kaplana o innej konstrukcji, dostosowanej do aktualnych warunków hydrologicznych rzeki Witka.

Działająca w ramach Grupy Kapitałowej PGE inna spółka, PGE Energia Odnawialna, zarządza obecnie m.in. czterema elektrowniami szczytowo-pompowymi o łącznej mocy zainstalowanej 1542,6 MW oraz 29 elektrowniami wodnymi o łącznej mocy zainstalowanej 95,7 MW.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Radny PiS chce przeprosin Truskolaskiego

zdjęcie ilustracyjne, / pixabay.com/succo

  

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku ruszył proces, w którym szef klubu radnych PiS w radzie miasta Henryk Dębowski domaga się przeprosin od prezydenta Białegostoku. Chodzi o słowa z oświadczenia Tadeusza Truskolaskiego, wydanego po Marszu Równości w tym mieście.

Sąd zaproponował stronom ugodę. W trakcie ogłoszonej przerwy pełnomocnicy podjęli decyzję, że nad takim rozwiązaniem chcą wspólnie pracować. W tej sytuacji sąd - na zgodny wniosek stron - odroczył sprawę bez terminu, nie przesłuchując wezwanych na ten dzień świadków. Dał stronom dwa tygodnie na polubowne załatwienie sprawy; do ich decyzji pozostawił wybór, czy będzie to ugoda sądowa czy zawarta poza sądem.

Proces ma związek z Marszem Równości, który pod hasłem "Białystok domem dla wszystkich" 20 lipca przeszedł ulicami tego miasta. Był legalny, ale towarzyszyło mu kilka kontrmanifestacji, a także "Piknik Rodziny" zorganizowany przez marszałka województwa jako alternatywa do Marszu Równości.

Przejście uczestników tego marszu kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, w tym przedstawiciele środowisk kibicowskich; policja musiała użyć gazu. W stronę uczestników rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa. Trwają śledztwa, policja ustaliła ponad 140 osób, które w trakcie marszu popełniły różne wykroczenia.

Dwa dni po marszu prezydent Białegostoku wydał obszerne oświadczenie; wyraził w nim swoje oburzenie wydarzeniami, które miały miejsce. "Uczestnicy legalnego marszu zostali zaatakowani przez zorganizowane grupy, w związku z czym kilkadziesiąt osób zostało poszkodowanych" - napisał.

W oświadczeniu tym jako "wyjątkowo bulwersujące" określił "zaangażowanie w te pożałowania godne ekscesy przedstawicieli PiS w wojewódzkich i miejskich organach władzy samorządowej". Wśród czterech osób z nazwiska wymienił również Henryka Dębowskiego, przewodniczącego klubu PiS w Radzie Miasta Białystok.

"Materiały zamieszczone w internecie w sposób jednoznaczny wskazują na ich czynny udział w ustawianiu blokad przeciwko marszowi. Okazuje się, że osoby, które powołane zostały, by w imieniu mieszkańców naszego regionu stanowić prawo, biorą czynny udział w jego łamaniu. Jest to w moim odczuciu drastyczne nadużycie demokratycznego mandatu i całkowite zaprzeczenie misji samorządowej"

- napisał m.in. prezydent Truskolaski w oświadczeniu, które wygłosił też 22 lipca na konferencji prasowej.

Dębowski wystąpił z pozwem o ochronę jego dóbr osobistych - dobrego imienia, zaufania publicznego i wiarygodności publicznej. Domaga się przeprosin, które miałyby być opublikowane w mediach.

W środę ruszył proces cywilny w tej sprawie; przebywającego za granicą powoda nie było, był obecny pozwany prezydent Truskolaski.

W ocenie pełnomocników prezydenta, jego oświadczenie opierało się na prawdziwych informacjach, a do tego nie przekraczało granic dozwolonej krytyki, które to granice - w przypadku polityków - są szersze. Argumentowali, że sam Henryk Dębowski załączył do pozwu dokumentację (w tym zdjęcia), która potwierdza nie tylko jego obecność na kontrmanifestacji ale i to, że niewątpliwie "stał na froncie tej blokady" obok innych przedstawicieli PiS, którzy "byli oczywiście zaangażowani w jej organizację", co wywołało też krytyczne komentarze w mediach społecznościowych.

Jak mówiła mec. Anna Krawczuk, w tej sytuacji nie można było oczekiwać od prezydenta miasta "zmuszonego" do zabrania głosu, by to zignorował. "Treść tego oświadczenia nie powstała na skutek wyobrażeń prezydenta czy jego odczuć, ale na podstawie jednoznacznej treści materiałów faktycznych" - mówiła.

Pełnomocnik radnego podkreślał, że określenia użyte w oświadczeniu "poniżają" jego klienta jako osobę wykonującą mandat publiczny, który wymaga zaufania społecznego. "Do decydowania o tym, czy ktoś łamie prawo, czy też nie, są upoważnione inne organy, akurat nie prezydent Białegostoku" - mówił mec. Krzysztof Karwowski. Dodał, że według jego wiedzy, nikt nigdy nie postawił Henrykowi Dębowskiemu zarzutów związanych z łamaniem prawa.

Sąd zaproponował stronom ugodę, przedstawiając też jej ramowe warunki. Prezydent Tadeusz Truskolaski przyznał, że wydając w lipcu oświadczenie, działał pod wpływem dużych emocji i w dużym stresie. "Użyłem, moim zdaniem, i tak delikatnych słów, bo straty, jakie poniosło nasze miasto w wyniku tych zajść, są tak naprawdę nie do odrobienia. Moim zamiarem nie było obrażanie kogokolwiek, natomiast trudno było przejść do porządku dziennego nad tym, że osoby publiczne są na pierwszej linii frontu można powiedzieć, przeciwko legalnemu marszowi" - mówił, nie wykluczając dojścia do porozumienia.

Kiedy żadna ze stron takiej możliwości nie wykluczyła, sąd dał im kilka minut przerwy, by przed salą rozpraw mogły ze sobą porozmawiać. Po tej rozmowie okazało się, że są szanse na stworzenie wspólnego stanowiska, które mogłoby zakończyć sprawę. Obie strony mają nad tym wspólnie pracować; miałoby to być oświadczenie prezydenta Truskolaskiego do zamieszczenia na stronie magistratu.

Dlatego, na zgodny wniosek uczestników postępowania, sąd odroczył sprawę bezterminowo i dał stronom dwa tygodnie na polubowne załatwienie sporu. Ugodę, jeśli do niej dojdzie, mogą one zawrzeć zarówno przed sądem, jak i poza nim.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl