Od 10 lat nie je mięsa i czuje się młodziej. Majka Jeżowska zdradza swój przepis na zdrowie

/ Polimerek [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)]

  

Jeść mniej i więcej się ruszać – to przepis wokalistki na zdrowie i dobry wygląd. Gwiazda muzyki dziecięcej od dekady nie je mięsa, dzięki czemu, jak twierdzi, ma lepszą cerę i więcej energii. Jej słabością są natomiast słodycze, zwłaszcza lody, których latem nigdy sobie nie odmawia.  

Majka Jeżowska przykłada dużą wagę do zdrowego stylu życia. Istotnym elementem dbałości o dobrą kondycję jest dla niej odpowiednia dawka snu – gwiazda wprawdzie późno kładzie się spać, ale też nie zrywa się z łóżka wczesnym rankiem. Nie stroni od aktywności fizycznej i przestrzega zasad zdrowego odżywiania.

Dziesięć lat temu wokalistka zrezygnowała z jedzenia mięsa i szybko dostrzegła zalety diety roślinnej.

Zmieniają się nam rysy twarzy, naprawdę, proszę mi wierzyć. Znika opuchnięcie, taka pewna ociężałość, którą mamy, jedząc te rzeczy, które się długo, długo, długo odkładają

– mówi Majka Jeżowska agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Dieta roślinna istotnie przyczynia się także do ochrony środowiska naturalnego. Dzięki wyeliminowaniu mięsa z jadłospisu przyczyniamy się do oszczędności wody i energii, zmniejszenia poziomu zanieczyszczenia wód i powietrza oraz ograniczenia głodu na świecie. Wokalistka cieszy się, że coraz więcej ludzi na całym świecie przechodzi na dietę roślinną, kierując się nie tylko pobudkami etycznymi, lecz także ekologicznymi.

Widzimy, jak dużo mówimy o tym, że planeta naprawdę jest coraz bardziej zmęczona i widzę tę solidarność, że jakoś skrzykujemy się do różnych akcji

– mówi gwiazda.

Wokalistka przyznaje jednak, że zdarzają jej się odstępstwa od zdrowej diety. Jej słabością są słodycze, których latem nie potrafi sobie odmówić. Zdaniem gwiazdy lato jest porą roku, w której bardziej sobie pobłaża.

Jest piękna pogoda, bo można siedzieć długo z przyjaciółmi, fajne seriale w telewizji, ogródki, restauracje, więc dużo lodów się je. Przyznaję, że potrafię czasem całe pudełko lodów zjeść podczas oglądania filmu

– mówi Majka Jeżowska.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, newseria.pl


Wczytuję komentarze...

10 lat więzienia za bestialstwo wobec kolegi

/ geralt

  

Na 10 lat więzienia skazał we wtorek Sąd Okręgowy w Kielcach 26-letniego Seweryna R., oskarżonego o umyślne spowodowanie obrażeń u swojego kolegi, które doprowadziły do śmierci. Według ustaleń sądu powodem agresji R. był niewielki dług, jaki miała u niego ofiara.

Wyrok jest nieprawomocny.

Sąd orzekł także, iż R. ma zapłacić bliskim zmarłego 70 tys. zł zadośćuczynienia i zwrócić im koszty, jakie ponieśli jako oskarżycieli posiłkowi w procesie.

Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód oskarżyła 26-letniego Seweryna R. o umyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią jego o rok starszego kolegi Mateusza S. Oskarżony dopuścił się tego czynu w warunkach recydywy - wcześniej m.in. odbył karę 10 miesięcy więzienia za pobicie.

Do zdarzenia doszło 10 sierpnia ub.r. w Skorzeszycach w gminie Górno w powiecie kieleckim w domu Seweryna R. Został on zatrzymany trzy dni później, a po postawieniu zarzutu został przez sąd aresztowany.

Oskarżony podczas pierwszej rozprawy rozpoczętego w marcu w Sądzie Okręgowym w Kielcach procesu nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu – przyznał się jedynie do tego, że uderzył znajomego.

Prokuratura chciała dla R. kary 15 lat więzienia, a obrona i oskarżony – zmiany kwalifikacji prawnej czynu i łagodnej kary.

Sąd wskazał, że dowodami, które pozwoliły ustalić, jak przebiegało zdarzenie, są zeznania kobiety, z którą oskarżony ma dziecko i która przebywała w dniu zdarzenia w jego domu, a także częściowo wyjaśnienia oskarżonego oraz opinia biegłego lekarza, dotycząca obrażeń, jakich doznał pokrzywdzony.

Sąd ustalił, że w domu R. doszło do nieporozumienia z S. "Oskarżony miał za złe swojemu koledze, że ten spłacił dług wobec jego brata, a jemu nie oddał pieniędzy" – opisywał w uzasadnieniu ogłoszonego w Sądzie Okręgowym w Kielcach wyroku sędzia Krzysztof Rachwał.

Oskarżony krzyczał na pokrzywdzonego, który jednak nie reagował. Potem Seweryn R. zaatakował Mateusza S. – uderzył go ręką w głowę i popchnął, a ten przewrócił się, uderzając tyłem o ścianę i podłogę. Potem R. ponownie uderzył S. pięścią w głowę – pokrzywdzony upadł do przodu, nie podpierając się. Mateusz S. doznał poważnych obrażenia głowy, które doprowadziły do jego śmierci. - Pokrzywdzony nie bronił się (…) Ciosy były zadawane z na tyle dużą siłą, że ich skutkiem były złamania kilku kości czaszki. Nie były to niewątpliwie koleżeńskie "kuksańce" za to, że ktoś komuś nie oddał pieniędzy, tylko silne uderzenia, żeby komuś zrobić krzywdę – podkreślił sędzia Rachwał.

Sąd ocenił, że pretensje oskarżonego do pokrzywdzonego wynikały "z błahego powodu" – chodziło o 300 zł długu, a jednak R. nie poprzestał jedynie na upomnieniu S. Sąd zwrócił także uwagę na zachowanie oskarżonego po zajściu – wyniósł pokrzywdzonego na balkon, gdzie go zamknął, a swojej partnerce, która widziała część zajścia, kazał posprzątać ślady bójki.

Sąd wskazał, że feralnego dnia Seweryn R. zachowywał się agresywnie także w stosunku do swojego brata – uderzył go i zdemolował mu samochód.

Odnosząc się do wysokości orzeczonej kary – 10 lat więzienia – sąd ocenił, że to kara surowa, "ale jednocześnie adekwatna za czyn, którego oskarżony się dopuścił, kara sprawiedliwa". "Oskarżony dał wielokrotnie, a w tym zdarzeniu jednoznacznie wyraz lekceważenia obowiązujących norm. Zaatakował swojego gościa w swoim domu (...) Wcześniej wielokrotnie zachowywał się agresywnie w stosunku do domowników, w tym do matki swojego dziecka" – zaznaczył sędzia Rachwał.

"O lekceważeniu norm prawnych świadczy także wcześniejsza karalność oskarżonego. Oskarżony ma zaledwie 26 lat, a obecny wyrok jest już siódmym wyrokiem skazującym go za przestępstwa"

– dodał sędzia.

Sąd wyraził opinię, że ponieważ wcześniejsze kary nie przynosiły zamierzonego rezultatu, surowy wyrok może uświadomić oskarżonemu, że niewłaściwie postępował.

Tło znajomości Mateusza S. z braćmi R. przybliżały złożone w śledztwie zeznania siostry ofiary. Na jednej z rozpraw odczytał je sąd.

Mateusz pracował na Śląsku, skąd przejeżdżał na weekendy do domu w Skorzeszycach. Tu spotykał się z braćmi Sewerynem i Ernestem R. – znali się z gimnazjum. Jak opisywała siostra ofiary, bracia "jakby kierowali" Mateuszem, bo po ich telefonach wychodził do nich przed dom, skąd wspólnie odjeżdżali.

Jak oceniła kobieta, jej brata i braci R. łączyły spotkania towarzyskie, podczas których pili alkohol i palili marihuanę. - Mój brat był dla nich niejako sponsorem balang (…) Mateusz zawsze, za każdym razem po powrocie ze spotkania z Ernestem i Sewerynem przychodził do domu pobity na twarzy, zasiniaczony pod oczami. Pytałam, co się dzieje. Chciałam wyciągnąć od niego, czy ma jakieś problemy, czy ktoś mu groził. Chciałam mu pomoc. Zawsze słyszałam od niego tę samą odpowiedź: "wszystko jest dobrze, przewróciłem się" (…) Widać było, że się z czymś "gryzie", że się czegoś boi, ale nie chciał o tym mówić – opisywała kobieta.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl