Minister zaznaczył, że obecnie przygotowywany jest program pomocowy, który zostanie przedstawiony we wtorek na najbliższym posiedzeniu Rady Ministrów.

"Chciałbym aby on jak najszybciej zaczął działać, choć zdaję sobie sprawę, że potrzebna będzie korekta dotychczas wykonanych szacowań, bo raporty Instytutu Upraw Nawożenia i Gleboznawstwa wskazują, że susza nie ustępuje i w niektórych regionach kraju może wywołać skutki na tych uprawach, które nie były dotychczas objęte szacowaniem"

- tłumaczył szef resortu rolnictwa.

Ardanowski poinformował że program po przyjęciu go przez rząd, pozwoli na uruchomienie przyjmowania przez ARiMR wniosków o pomoc suszową. Formy pomocy będą takie same jak w ubiegłym roku, czyli te, które były stosowane od 2015 r., m.in. będą to kredyty, pożyczki, prolongaty kredytów czy umorzenia składek KRUS.

Szef resortu rolnictwa dodał, że będzie także utrzymana pomoc bezpośrednia do hektara, stawki będą takie jak w 2018 r.

Od szybkości pracy komisji i zatwierdzania przez wojewodów protokołów z szacowania zależy, kiedy rolnicy otrzymają wsparcie. Poinformował, że rząd w pierwszym etapie chce przeznaczyć pół miliarda złotych na pomoc dla rolników, którzy ponieśli straty w wyniku klęsk (np. suszy czy gradobicie). Jeżeli skala strat będzie się powiększała, będą przeznaczane na ten cel dodatkowe środki - zapewnił minister.

Przypomniał, że w ubiegłym roku, gdy susza była wyjątkowo dotkliwa pierwsza wersja pomocy rodnikom opiewała na 750 mln zł. W sumie wypłacono 2,15 mld zł.

Ardanowski zaznaczył, że wystąpił do KE o pomoc w ramach funduszu solidarności, ale - jego zdaniem - Polska raczej powinna "liczyć na siebie". Zauważył, że główny ciężar wsparcia rolników będzie pochodził jednak z budżetu krajowego.

"Rolnicy bez pomocy nie pozostaną"

- podkreślił Ardanowski