Z soboty na niedzielę nad ranem na Kisajnie odnaleziono dryfującą motorówkę, na pokładzie której nikogo nie było. Po wszczęciu poszukiwań osób, które płynęły motorówką, natrafiono na brzegu na 27-letnią kobietę. Z jej relacji wynikało, że płynęła łodzią z 39-letnim mężczyzną i podczas manewru skręcania obydwoje wypadli do wody. Kobieta zdołała dopłynąć sama do brzegu.

27-letnia Ewa pochodzi z Łodzi, jednak po wypadku na jeziorze Kisajno nie wróciła do swojej rodzimej miejscowości. Dziewczyna została przesłuchana w charakterze świadka. Prokuratura wszczęła w sprawie wypadku dochodzenie pod kątem spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, w którym jedna osoba zginęła

- informuje tabloid "Fakt".

Kobieta została przesłuchana w charakterze świadka, ale teraz dostępu do kobiety chronią „byczki” – jak się wyrazili w rozmowie z Fakt24 – czyli co najmniej dwóch rosłych mężczyzn, wyglądających na ochroniarzy.

W Biurze Prasowym Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie dowiedzieliśmy się, że funkcjonariuszom nic nie wiadomo o pilnowaniu kobiety i z pewnością nie jest to ochrona policyjna.

Czy zatem ochroniarze to ludzie pracujący dla śp. Piotra Woźniaka-Staraka lub rodziny Staraków, czy też ktoś inny? I dlaczego pilnują kobiety? Wreszcie podstawowe pytanie: czy akceptuje ona to "towarzystwo"?