Nieścisłość polegała na tym, że w warstwie elektronicznej nowych dokumentów nie zapisano wymaganych przez ustawę danych, a mianowicie imion rodziców i nazwiska rodowego. O problemie jako pierwsze informowało RMF FM, które podawało też, że wyprodukowano około 750 tys. takich dokumentów. Resort spraw wewnętrznych i administracji po tych doniesieniach uspokajał, że wszystkie wydane dowody zachowują wszelką funkcjonalność. Zapewniał jednocześnie, że wszyscy, którzy zechcą wymienić dokumenty, będą mogli to zrobić bezpłatnie.

W lipcu ówczesna szefowa MSWiA Elżbieta Witek wyjaśniała, że e-dowody nie są wadliwe. Przyznała jednak, że są "inne, niż mówiła ustawa".

"One są ważne, chcę tutaj uspokoić - naprawdę - żeby nie wprowadzać takiego zamętu wśród obywateli, że mają dowód, który jest wadliwy. On nie jest wadliwy, on zawiera nieścisłość w stosunku do tego, co mówiła ustawa, i my tę nieścisłość naprawiamy"

- zapewniła.