Przedstawiciel amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego oświadczył, że po katastrofie smoleńskiej rząd USA zadeklarował swoją pomoc w śledztwie, jednak do dziś strona polska w ogóle o nią nie wystąpiła.

Zaraz po 10 kwietnia rząd USA wyraził gotowość udzielenia Polsce wszelkiej pomocy technicznej w trakcie śledztwa. Ben Rhodes z Rady Bezpieczeństwa USA oświadczył jednak, że strona polska nie zwróciła się o taką pomoc, choć propozycja udzielenia wsparcia jest cały czas aktualna.

W związku z powyższym, Ben Rhodes pytany przez polonijnych dziennikarzy z USA o dowody wskazujące na to, że w TU-154M doszło do dwóch wybuchów odparł jedynie, że jest to sprawa polskiego rządu.

- To jest sprawa, którą pozostawiamy Polakom i polskiemu rządowi.  Ani Stany Zjednoczone ani NATO nie prowadziły i nie maja planów prowadzenia osobnego dochodzenia - odpowiedział zastępca doradcy prezydenta Baracka Obamy do spraw bezpieczeństwa narodowego Ben Rhodes.