Strajkować czy nie strajkować – oto jest pytanie. Ważą się losy nauczycielskiego protestu!

strajk ZNP - zdjęcie archiwalne / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Prezes ZNP Sławomir Broniarz i szef branży oświaty Forum Związków Zawodowych Sławomir Wittkowicz oznajmili, że związki nauczycielskie, które nie podpisały porozumienia z rządem, pod koniec sierpnia będą podejmować decyzję o ewentualnym proteście, jego terminie i formie.

O tym, jakie będą działania ZNP, będziemy rozmawiali na zebraniu prezydium 26 sierpnia. Wtedy podejmiemy decyzję o dalszych działaniach związku i o dacie ewentualnego referendum. Nie mogę w tej chwili potwierdzić, czy odbędzie się ono we wrześniu. Referendum przesądzi o tym, czy będzie strajk. Termin strajku, jeśli takowy by był, musi być skorelowany z wolą nauczycieli i z wynikami referendum.

- powiedział prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.

Broniarz odniósł się do wyników raportu dotyczącego nastrojów wśród nauczycieli, opracowanego na prośbę Ogólnopolskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego przez naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego, Jagiellońskiego i Gdańskiego. Podano w nim, że 41 proc. nauczycieli, z ponad 7 tys. zapytanych o zdanie, uważa ogłoszenie nowego strajku za potrzebne, a 82 proc. popierających protest opowiada się za działaniami polegającymi na zmniejszeniu liczby dodatkowych obowiązków dla nauczycieli.

Będziemy pytać nauczycieli i pracowników oświaty niebędących nauczycielami, jaka forma protestu byłaby przez nich najbardziej akceptowana. Jak pokazuje raport, nauczyciele mają serdecznie dość ataków na środowisko, których doświadczyli podczas strajku.
- tłumaczy Broniarz.

Szef ZNP twierdzi, że duża grupa nauczycieli jest rozczarowana wysokością podwyżki od 1 września.

Mają dość sytuacji, że płaca minimalna będzie równa płacy nauczyciela po studiach.

Jednocześnie Broniarz straszy, że może wystąpić problem z realizacją podwyżek wynagrodzeń dla nauczycieli.

Samorządy mówią wyraźnie, że nie mają pełnej puli pieniędzy. Z naszych wyliczeń wynika, że mimo miliarda złotych, który ministerstwo przekazało na ten cel, będzie brakowało ponad 350 mln zł. To oznacza, że powstaną napięcia ekonomiczne na tym tle. Sytuacja do najlepszych nie należy i stąd determinacja nauczycieli do podjęcia protestu.

- tłumaczy Broniarz.

Decyzję o ewentualnym podjęciu akcji strajkowej do końca sierpnia odkłada też przewodniczący Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych Sławomir Wittkowicz, bo, jak mówi, obrady Zarządu Krajowego FZZ zostały wyznaczone na 29-30 sierpnia.

Jest szereg wątpliwości dotyczących możliwości wznowienia zamierzonej akcji strajkowej, dotyczą one samej procedury. Mamy wątpliwości, czy będzie możliwe przeprowadzenie akcji strajkowej wyłącznie w oparciu o przeprowadzone referendum. Z naszych analiz wynika, że potrzebne będzie wznowienie procedury sporu zbiorowego, a to w znaczący sposób wydłużałoby termin rozpoczęcia akcji strajkowej.

- dodał.

Jego zdaniem, jeśli decyzja o strajku nauczycieli zostanie podjęta, to „trzeba będzie przemodelować akcję strajkową na inny wariant niż ten kwietniowy”.

Nauczyciele doświadczeni sposobem potraktowania ich przez władzę rządową w kwietniu, będą ostrożni, jeśli chodzi o kwestię podjęcia strajku czynnego. Myślę, że zdecydowanie większym poparciem i z większą skutecznością będą wybierane inne formy np. rezygnacja z wszelkich nadobowiązkowych zadań.

- dodał.

Według Wittkowicza kluczowym problemem pozostają wciąż kwestie wynagrodzeń nauczycieli.

Bez rozwiązania problemu, który nazwę znaczącym skokowym wzrostem wynagrodzeń zasadniczych, nie ma szans, żeby rozwiązać jakiekolwiek inne problemy w oświacie.

- powiedział. Dlatego, jak dodał, tak ważne będą rozmowy z rządem na ten temat.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zła restauracja nie otrzyma odszkodowania

zdjęcie ilustracyjne / suetot CC0

  

Amerykański portal turystyczny TripAdvisor wygrał dziś proces wytoczony mu w Barcelonie przez hiszpańskiego właściciela dwóch restauracji. Przedsiębiorca twierdził, że na portalu było zbyt dużo negatywnych opinii klientów o jego placówkach.

Sąd w Barcelonie orzekł, iż właściciel restauracji Marina Beach Club oraz Panorama w Walencji nie miał prawa żądać odszkodowania od władz portalu TripAdvisor, gdyż nie doszło do ingerencji administratorów w opinie zamieszczane na jego stronie o obu lokalach.

Sędzia zaznaczył, że nie doszło do złamania prawa, ponieważ „wszystkie filtry portalu działały poprawnie”. Oczyścił też amerykański portal z zarzutu o działanie w „złej wierze”.

W orzeczeniu sędzia wskazał, że restaurator miał możliwość zgłaszania poprawek dotyczących informacji o swoich placówkach. Wskazał, iż wycofanie opinii na ich temat byłoby działaniem na niekorzyść klientów.

Właściciel obu restauracji domagał się od portalu „odszkodowania za straty moralne” w wys. 660 tys. euro. Przedsiębiorca twierdził, że opinie internautów pojawiające się na portalu osłabiły wizerunek jego lokali.

W pozwie restaurator z Walencji oskarżył władze portalu o brak kontrolowania negatywnych komentarzy na temat swoich placówek gastronomicznych, a także o uniemożliwienie mu usunięcia swoich restauracji z grona lokali ocenianych przez użytkowników strony TripAdvisor.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl