W Polsce przybywa wielbicieli zabytkowych aut

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Margos4331

  

Motoryzacyjne klasyki mogą być nie tylko hobby, lecz także bardzo zyskowną lokatą kapitału. Wzrost wartości rynkowej takiego pojazdu idzie w parze z mniejszą wrażliwością takiej inwestycji na wahania koniunktury, przez co jest ona relatywnie bezpieczna. Zakup zabytkowego auta o charakterze kolekcjonerskim to niemały wydatek, zaczynający się od 80–100 tys., ale mimo to w Polsce z roku na rok przybywa pasjonatów zabytkowych samochodów. Właściciele starych mercedesów spotkali się w ubiegły weekend na targach MotoClassic Wrocław.

Zabytkowe mercedesy mogą być dla kolekcjonerów zarówno pasją, jak i inwestycją. Są starsze, wyjątkowo rzadkie egzemplarze. Kupując je, kolekcjonerzy zwracają uwagę, aby z czasem zyskiwały na wartości. Są też osoby, które kupują i jeżdżą starymi mercedesami, bo bardzo to lubią i jest to część ich stylu życia. Interesują się technicznymi aspektami takich aut, śledzą rozwój motoryzacji na podstawie różnych udogodnień, które zostały wprowadzone, a Mercedes był niewątpliwie pionierem we wprowadzaniu rozmaitych nowości w konstrukcji samochodów. Ciekawie jest posiadać model, który jako pierwszy miał np. pasy bezpieczeństwa czy poduszki powietrzne 

– mówi agencji Newseria Biznes Małgorzata Przebindowska, prezydent Klubu Zabytkowych Mercedesów Polska.

Jak podaje wyspecjalizowany w klasycznych i zabytkowych samochodach dom aukcyjny Ardor Auctions. ten rynek ma olbrzymi potencjał i cechuje się bardzo szybkim rozwojem. Tylko między 2012 a 2013 rokiem liczba klasycznych samochodów w Polsce wzrosła o 30 proc. Wówczas było ich na polskim rynku ok. 1,3 tys. – szacuje się, że w tej chwili ta liczba może być czterokrotnie większa.

Z lipcowych danych Ministerstwa Cyfryzacji, które przeanalizowało 2 tys. najstarszych pojazdów zarejestrowanych w bazie CEPiK w ciągu ostatnich 10 lat, wynika, że największymi miłośnikami oldtimerów są mieszkańcy Warszawy, gdzie w ciągu minionej dekady zarejestrowano ich 138. W stolicy najmodniejsze okazały się maszyny wyprodukowane w 1951 roku – jest ich 11. Na kolejnych miejscach plasują się Wrocław (64), Poznań (51), Gdynia (42) i Kraków (38).

Oldtimery trafiają do Polski przeważnie ze Stanów Zjednoczonych (370), Ukrainy (151), Wielkiej Brytanii (139) i Francji (124). Natomiast z Niemiec na przestrzeni ostatniej dekady sprowadzono ich 120. Dwa najstarsze, zarejestrowane w Polsce auta pochodzą z 1902 i 1903 roku.

Pasjonaci zabytkowych mercedesów to osoby, które bardzo zwracają uwagę na jakość, zresztą zgodnie z hasłem marki: „The best or nothing”. To muszą być samochody jak najbardziej oryginalne, porządnie odrestaurowane. Członków naszego klubu charakteryzuje także silny, emocjonalny stosunek do tych samochodów, wielu nadaje im nazwy lub imiona. Każdy z nich powie, że jego samochód jest wyjątkowy 

– mówi Małgorzata Przebindowska.

Działający w Polsce Klub Zabytkowych Mercedesów, który zrzesza posiadaczy najstarszych i najbardziej oryginalnych modeli, liczy w tej chwili 153 członków. Wśród nich jest 17 kobiet, a w tym roku już po raz 4. odbędzie się dedykowany im zlot „She’s Mercedes”. Ci, którzy chcieliby dołączyć do klubu, muszą spełnić restrykcyjne wymagania i posiadać wyjątkowy model Mercedesa, a najlepiej całą kolekcję takich aut, ze starego rocznika, w pieczołowicie zachowanym stanie.

Zakup zabytkowego auta o charakterze kolekcjonerskim to niemały wydatek, zaczynający się od 80–100 tys. zł. Nieco tańsze są tzw. youngtimery, czyli samochody ok. 40-letnie. Natomiast górnego limitu cenowego w zasadzie nie ma – w ubiegłym roku na aukcji zabytkowy mercedes 300 SL roadster, pochodzący z 1963 roku, został sprzedany za rekordową kwotę 3,7 mln dol. W Polsce mercedesy są najpopularniejszą marką kolekcjonerską zabytkowych samochodów – zarówno oldtimerów, jak i youngtimerów.  

Klub Zabytkowych Mercedesów to klub starszych aut. W statucie mamy zapisane, że mogą to być samochody do 1989 roku. Natomiast typowe auta zabytkowe w naszym klubie to roczniki od 1925 do 1960–1970 roku. Niestety, takie samochody nie są tanie – wydatek zaczyna się od kilku tysięcy euro, do tego dochodzi utrzymanie, serwisy, dbanie o to auto. Jeżeli ma być w ciągłym użytkowaniu, uczestniczyć w zlotach – cena użytkowania bardzo idzie w górę 

– mówi Jarogniew Ratajczak, wiceprezydent Klubu Zabytkowych Mercedesów Polska.

Jak podkreśla Ratajczak, zabytkowe klasyki to nie tylko hobby, lecz także bardzo zyskowna lokata kapitału. Wzrost wartości rynkowej takiego pojazdu idzie też w parze z mniejszą wrażliwością takiej inwestycji na wahania koniunktury, przez co jest ona relatywnie bezpieczna.

Klub Zabytkowych Mercedesów po raz pierwszy wziął udział w tegorocznej edycji wystawy MotoClassic Wrocław. Na imprezie prezentowanych było ok. 20 zabytkowych pojazdów z lat 1934–1970 oraz 11 roadsterów R 107 z całego 18-letniego okresu produkcji tej generacji 1971–1989.

Na wystawie w Topaczu staraliśmy się zgromadzić reprezentatywny przegląd starszych modeli w naszym klubie. Są to na pewno samochody, których nie spotyka się nigdzie indziej. Szczególnie cenny jest roadster z 1936 roku, jeden z trzech takich na całym świecie. Mamy też bardzo rzadki model W15, jedyny w Polsce 

– mówi Małgorzata Przebindowska.

Obok najbardziej unikalnych, starych modeli marki Mercedes znajdujących się w rękach polskich kolekcjonerów na tegorocznej wystawie MotoClassic Wrocław prezentowane były też najnowsze modeli Mercedes-Benz, na czele z kultową Klasą G oraz najnowszym SUV-em EQC, czyli pierwszym w pełni elektrycznym modelem tej marki.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: newseria.pl, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Policja użyła paralizatora wobec 18-latka. Wkrótce wyrok

/ Schwarzenarzisse

  

Przed Sądem Okręgowym w Koszalinie odbyła się rozprawa odwoławcza od wyroku wobec czterech byłych policjantów skazanych nieprawomocnie na kary pozbawienia wolności w zawieszeniu m.in. za użycie paralizatora wobec zatrzymanego 18-latka. Wyrok zostanie ogłoszony 24 września.

Pokrzywdzony Kornel Ś. został zatrzymany przez policjantów Komendy Powiatowej Policji w Kołobrzegu w nocy z 17 na 18 lipca 2016 r. w związku z bójką w okolicy Pomnika Zaślubin z Morzem. Miał wówczas 18 lat. Już na komendzie, poza miejscem zdarzenia, jeden z funkcjonariuszy Marcin W. miał użyć wobec niego paralizatora. Trzech miało pozwolić na znęcanie się nad Kornelem Ś.

7 lutego 2019 r. Sąd Rejonowy w Kołobrzegu wydał nieprawomocny wyrok na czterech oskarżonych. Zarówno obrona, jak i prokuratura, wniosły apelację do Sądu Okręgowego w Koszalinie. We wtorek odbyła się rozprawa odwoławcza.

Jak poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Koszalinie i będący w składzie orzekającym sędzia Sławomir Przykucki, "obrona chce uniewinnienia dla nieprawomocnie skazanych, natomiast prokurator uchylenia wyroku w części uniewinniającej nieprawomocnie skazanych i przekazania sprawy do ponownego rozpatrzenia".

Przykucki poinformował, że sąd ogłosi wyrok 24 września o godz. 11:30.

Rozprawa odwoławcza miała odbyć się w czerwcu, jednak ze względu na niestawiennictwo pokrzywdzonego została odroczona.

Kołobrzeski sąd w lutym nieprawomocnie skazał Marcina W. na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, a Bartosza M., Zbigniewa W. i Kamila K. na 1 rok więzienia w zawieszeniu na rok.

Sąd ponadto zakazał Marcinowi W. wykonywania zawodu policjanta na okres 2 lat oraz orzekł o nawiązce na rzecz pokrzywdzonego w kwocie 10 tys. zł. Pozostali skazani nie mogą wrócić do zawodu przez 1 rok. Muszą zapłacić pokrzywdzonemu po 3 tys. zł.

Sąd uniewinnił oskarżonych od niedopełnienia obowiązków poprzez niepoinformowanie pokrzywdzonego o przysługujących mu prawach w tym do kontaktu z rodziną i z obrońcą.

Białogardzka prokuratura chciała wówczas dla oskarżonego Marcina W. kary 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, zakazu wykonywania zawodu policjanta na okres 5 lat, przeproszenia pokrzywdzonego oraz nawiązki na jego rzecz w kwocie 60 tys. zł. Natomiast wobec Bartosza M., Zbigniewa W. i Kamila K. wnioskowała o 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, zakaz wykonywania zawodu na okres 3 lat, przeproszenie pokrzywdzonego oraz nawiązkę od każdego po 20 tys. zł na rzecz pokrzywdzonego.

Obrona wnosiła o uniewinnienie.

Marcin W. został oskarżony o to, że przekroczył uprawnienia i nie dopełnił ciążących na nim obowiązków, stosował groźbę i przemoc wobec Kornela Ś. w celu uzyskania informacji, znęcał się nad pozbawionym wolności Kornelem Ś. Miał czterokrotnie użyć wobec pokrzywdzonego paralizatora, wywołując tzw. test iskry i powodując u Kornela Ś. 16 oparzeń termicznych I i II stopnia.

Pozostali policjanci zostali oskarżeni o niedopełnienie obowiązków, jak również o przekroczenie uprawnień i zezwolenie na znęcanie się nad zatrzymanym przez Marcina W.

Żaden z oskarżonych w trakcie procesu, który rozpoczął się 6 marca 2018 r., nie przyznał się do popełnienia zarzucanych czynów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl