Prawosławne święto na Świętej Górze Grabarce

Zdjęcie ilustracyjne / By Jackowy - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4743869

  

Na Świętej Górze Grabarce k. Siemiatycz odbyły się w dziś główne obchody prawosławnego święta Przemienienia Pańskiego. To najważniejsza w roku uroczystość w tym cerkiewnym sanktuarium. Podczas nabożeństwa z troską wspominano o ludziach, którym w życiu publicznym przeszkadza krzyż. "Dla wielu staje się on kamieniem potykania i zgorszenia" - mówiono.

Głównej liturgii przy ołtarzu polowym przewodniczył zwierzchnik Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego metropolita Sawa, w asyście hierarchów z kraju i zagranicy. Modlono się m.in. w intencji ojczyzny i tych, którzy oddali za nią swoje życie. To nawiązanie do zbliżającej się 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Wśród gości uroczystości byli przedstawiciele władz państwowych i samorządowych. Według szacunków policji w liturgii wzięło udział ok. 10-12 tys. wiernych, a od soboty Grabarkę odwiedziło w sumie ok. 30 tys. osób. Część z nich dotarła tam w pieszych pielgrzymkach m.in. z Białegostoku, Warszawy, Jabłecznej, Sokółki, Hajnówki czy Bielska Podlaskiego. Najliczniejsza była pielgrzymka żołnierzy i innych służb mundurowych, w której z Siemiatycz przyszło ok. 800 osób.

Metropolita Sawa nawiązał w swoim wystąpieniu do tradycji pielgrzymowania na Grabarkę. Mówił, że od wielu lat (tradycja ta sięga 1710 r.) z całej Polski i zagranicy spieszą do sanktuarium pielgrzymi, aby "przemienić swoje życie i przeżyć błogi spokój swej duszy". Przypominał, że pątnicy niosą w to miejsce krzyże, by – po obejściu na kolanach cerkwi na wzgórzu – postawić je tam w różnych intencjach.

"A ramiona tych krzyży ochraniają nas, nasze domy, naszą ojczyznę. Tak trwa to od wieków"

– mówił abp Sawa.

Podkreślał, że współczesny świat doświadczany jest przez pokusę sekularyzacji, z czego wynika wiele negatywnych zjawisk, które "często naruszają życie społeczeństw". Prosił o modlitwę o to, by "każdy człowiek umiał w sposób mądry korzystać z wolności, którą obdarzył go Bóg".

"Tylko z pomocą modlitwy utwierdzać można to bogactwo duchowe, które pozostawili nam nasi ojcowie i matki. Bogactwo duchowe, inaczej wartości chrześcijańskie, legły u podstaw naszej państwowości. Zatracenie tych wartości nie posłuży dobru naszego społeczeństwa, naszych domów i nie będziemy w stanie podołać wyzwaniom stojącym przed nami wszystkimi"

– mówił na początku liturgii zwierzchnik polskiej Cerkwi.

Do symboliki krzyży na Grabarce nawiązał też w homilii wykładowca Seminarium Duchownego i Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie ks. dr Adam Magruk. "Każdy z nich to albo ludzka tragedia, ciężkie życiowe doświadczenie, strata bliskiej osoby bądź też wyraz dziękczynienia" – mówił.

Zwrócił przy tym uwagę, że postępująca sekularyzacja powoduje, że "w naszych czasach wstydzimy się znaku krzyża, bądź – co gorsza – zaczynamy z nim walczyć".

"Dla wielu staje się on kamieniem potykania i zgorszenia. Decydujemy się go usuwać z miejsc publicznych, gdyż rzekomo urąga on dobrom osobistym i powoduje dyskomfort. Jeszcze dla innych pełni on rolę jedynie dekoracyjną. W każdym z tych przypadków tak łatwo zapominamy o naszych prawosławnych, chrześcijańskich korzeniach"

– mówił ks. Magruk.

"Stajemy się obojętni wobec takich Chrystusowych wartości, jak: uczciwość, sprawiedliwość, odpowiedzialność, wstrzemięźliwość czy wierność. Ich miejsce zajął wszechogarniający materializm i egocentryzm"

– dodał, nawiązując do faktu, że coraz mniej ludzi w swoich życiu odnosi się do zapisów ewangelicznych.

List do uczestników uroczystości na Grabarce skierował premier Mateusz Morawiecki.

"Tradycja duchowa wiernych Kościoła prawosławnego stanowi integralną część dziedzictwa naszej ojczyzny"

– napisał szef rządu.

Podkreślał, że "Kościół prawosławny był i jest nieodłączną częścią naszych dziejów", a polska Cerkiew jest obecnie drugą – pod względem liczebności – wspólnotą religijną w kraju.

"Kościół i wierni przez wieki, także przez ostatnie trudne stulecie, budowali naszą ojczyznę i wzbogacali ją swoim wspaniałym dorobkiem. Jesteśmy dumni i wdzięczni za tę obecność i dzielenie naszej wspólnej drogi"

– napisał premier. Jego list odczytał minister edukacji narodowej, podlaski poseł Dariusz Piontkowski.

Góra Grabarka, z małą cerkwią na wzgórzu i żeńskim klasztorem założonym w 1947 roku, to święte miejsce dla prawosławnych w Polsce. Ma dla nich takie znaczenie jak Częstochowa dla katolików. Tradycja pielgrzymowania na Grabarkę sięga 1710 r. Jeden z okolicznych mieszkańców doznał bowiem objawienia, że wszyscy, którzy tam dotrą, zostaną uratowani od panującej wtedy epidemii cholery.

Jak głosi przekaz, ci, którzy tak zrobili i ustawili tam krzyż, zaczęli zdrowieć. Najliczniejsze pielgrzymki zaczęły przybywać na Grabarkę po II wojnie światowej, gdy główne sanktuaria prawosławne na terytorium Polski znalazły się w granicach ZSRR. Co roku najwięcej wiernych gromadzi w tym sanktuarium Święto Przemienienia Pańskiego. W minionych latach gośćmi tych uroczystości byli najważniejsi hierarchowie Kościoła wschodniego, w tym patriarcha ekumeniczny Konstantynopola Bartłomiej I, zwierzchnik rosyjskiej Cerkwi patriarcha Cyryl czy patriarcha antiocheński Jan X.

Dokładnych danych o liczbie prawosławnych w Polsce nie ma. Przedstawiciele PAKP szacują liczbę wiernych na 450-500 tys. osób. Według danych GUS – uznawanych jednak przez hierarchów za niemiarodajne – w ostatnim spisie powszechnym przynależność do Cerkwi w Polsce zadeklarowało 156 tys. osób.

Za centrum prawosławia w naszym kraju uważane jest województwo podlaskie, zwłaszcza jego południowo-wschodnia część.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kto zostanie premierem Izraela?

/ PublicDomainPictures; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Prezydent Izraela Reuwen Riwlin rozpoczął konsultacje z przywódcami wszystkich partii politycznych, które po wyborach z 17 września dostały się do Knesetu, na temat ich rekomendacji na nowego szefa rządu.

W dużej mierze pełniący ceremoniale funkcje prezydent Izraela ma za zadanie wybrać polityka mającego największe szanse na utworzenie stabilnego rządu koalicyjnego. Choć zazwyczaj jest to zwykła formalność, tym razem Riwlin odgrywa kluczową rolę, gdy po wyborach wynik wskazuje, że żaden z czołowych kandydatów - ani dotychczasowy premier Benjamin Netanajhu, ani były szef sztabu generalnego Benny Gantz - nie uzyskał zdecydowanej większości mandatów, aby móc tworzyć koalicję

- zwraca uwagę agencja Associated Press.

"W tej sytuacji prezydent będzie bardzo, ale to bardzo zaangażowany w szczegóły. Będzie prosił o jasne odpowiedzi" - oświadczył w izraelskim radiu wojskowym główny doradca prezydenta Harel Tubi. "Myślę, że tym razem konsultacje zmieni w rozmowy, dzięki którym będzie można przedstawić inne możliwości, o których opinia publiczna jeszcze nie słyszała"

- dodał Tubi, nie precyzują o co dokładnie chodzi.

Centrolewicowy sojusz Niebiesko-Białych Gantza zdobył w wyborach 33 mandaty w liczącym 120 miejsc Knesecie, a prawicowy Likud Netanjahu 31 mandatów. Żadna z tych partii nie może zebrać większości parlamentarnej ze swoimi tradycyjnymi mniejszymi sojusznikami.

Decydującym czynnikiem wydaje się być były minister obrony Awigdor Lieberman i osiem miejsc, które zdobyła jego partia Nasz Dom Izrael (Israel Beitenu). Lieberman żąda szerokiego rządu jedności narodowej z dwiema głównymi partiami, czyli sojuszem Niebiesko-Białych i Likudem, który jest świecki; Lieberman wyklucza udział w rządzie ultraortodoksyjnych partii żydowskich. Wydaje się, że wyłania się tu kompromis między Niebiesko-Białymi a Likudem, choć oba ugrupowania nalegają, by stanąć na czele takiego rządu. Sprawą komplikuje odmowa Niebiesko-Białych zawarcia koalicji z Likudem na czele z Netanjahu, któremu grozi oskarżenie o korupcję

- wskazuje AP.

Pierwszym krokiem wyjścia z impasu są konsultacje prowadzone w rezydencji prezydenta, gdzie każda z partii jest proszona o przedstawienie swoich rekomendacji dotyczących nowego szefa rządu. Likud stracił poparcie w stosunku do kwietniowych, również przedterminowych wyborów, i przy obecnych warunkach może liczyć, ze swoimi tradycyjnymi sojusznikami, na 55 mandatów.

 

Uzyskując poparcie naturalnych i prawdopodobnych sojuszników Gantz może liczyć zaś na 57 mandatów. Jest to jednak wciąż za mało do uzyskania większości 61 miejsc w Knesecie i utworzenia większościowej koalicji rządowej.

 

Gantz będzie zatem potrzebował poparcia Zjednoczonej Listy partii arabskich, która po wyborach jest trzecią co do wielkości siłą z 13 mandatami. Ale Zjednoczona Lista tradycyjnie powstrzymywała się od otwartego popierania kandydata na premiera. Partie arabskie nigdy nie zasiadały w izraelskim rządzie, a jej lider Ajman Odeh, twierdzi, że zamierza zostać liderem opozycji w przypadku powstania rządu jedności. Odeh nie wykluczył jednak udzielenia swojej rekomendacji Gantzowi, aby udaremnić powstanie kolejnego rządu pod przywództwem Netanjahu, który oskarża mniejszość arabską w Izraelu o to, że jest "piątą kolumną" zagrażającą państwu. Byłby to pierwszy raz od 1992 r., kiedy partie arabskie odegrałyby rolę w procesie tworzenia rządu

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl