Po wybuchu w Rosji ośrodki monitorujące promieniowanie zamilkły? "To bardzo dziwny zbieg okoliczności"

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/AlexAntropov86

  

Do opinii publicznej docierają kolejne niepokojące sygnały po wybuchu na poligonie marynarki wojennej w północno-zachodniej Rosji. "Wall Street Journal" podaje dzisiaj, że dwa rosyjskie ośrodki monitorujące poziom promieniowania jądrowego dwa dni po eksplozji przestały przekazywać dane.

Gazeta powołuje się na informacje przekazane przez szefa Komisji Przygotowawczej ds. Całkowitego Zakazu Prób Jądrowych (CTBTO) Lassinę Zerbo. Jak napisał on w mailu do "WSJ", ze stacjami Dubna i Kirow skontaktowano się w celu wyjaśnienia przyczyn przerwy w przekazywaniu danych na temat promieniowania, na co rosyjskie władze odpowiedziały, że wynika ona z "problemów z komunikacją i siecią".

- Czekamy na dalsze raporty, kiedy stacje czy system komunikacji ponownie będą w pełni funkcjonalne

 - napisał Zerbo.

Jak wyjaśnia nowojorski dziennik, ośrodki Dubna i Kirow wchodzą w skład międzynarodowej sieci setek stacji, która ma służyć kontrolowaniu przestrzegania Traktatu o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową (CTBT). Dane przekazują organizacji nadzorującej przestrzeganie układu oraz krajom, które dokument podpisały. Za działanie stacji odpowiedzialne są należące do układu państwa. Sam traktat jeszcze formalnie nie obowiązuje, ponieważ nie ratyfikowała go jak dotychczas odpowiednia liczba krajów.

Celem działalności Dubny i Kirowa jest mierzenie poziomu cząsteczek radioaktywnych w atmosferze.

Zerbo podkreślił, że choć działające w ramach CTBTO stacje miewały czasem problemy z komunikacją czy elektrycznością, ogólnie ta globalna sieć, w tym także ośrodki rosyjskie, zapewnia "doskonałą dostępność danych". Zastrzegł, że nie można łączyć przerwy w nadawaniu z żadnym konkretnym zdarzeniem, dopóki nie poznamy jej przyczyny.

Jednak zdaniem cytowanych przez "WSJ" ekspertów ds. kontroli zbrojeń wydaje się, że zakłócenia w działalności rosyjskich ośrodków to próba "zatajenia informacji na temat wypadku (w Sarowie), a nie wysiłki w celu ukrycia dowodów przeprowadzania zabronionych testów broni jądrowej".

- To bardzo dziwny zbieg okoliczności, że te ośrodki przestały wysyłać dane na krótko po wypadku z 8 sierpnia

- powiedział "WSJ" Daryl Kimball, szef amerykańskiego ośrodka pozarządowego Arms Control Association. - Prawdopodobnie dlatego, że chcą ukryć szczegóły techniczne dotyczące systemu napędów rakietowych, który próbują rozwijać i ponoszą porażkę.

Jak mówił w ubiegłym tygodniu zastrzegający anonimowość przedstawiciel władz USA, Waszyngton uważa, że wybuch, do którego doszło 8 sierpnia w obwodzie archangielskim, był związany z prowadzonymi przez państwo rosyjskie pracami nad hipersonicznym pociskiem manewrującym. Stany Zjednoczone są pewne, że eksplozja zawierała komponent radioaktywny.

Krótko po eksplozji władze odległego o ok. 40 km miasta Siewierodwińsk poinformowały o "krótkotrwałym" wzroście promieniowania. Resort obrony Rosji zapewnił, że poziom promieniowania był w normie.

Rosyjski Federalny Ośrodek Nuklearny w Sarowie podał, że eksplodował mały reaktor jądrowy, stanowiący część silnika rakietowego na paliwo ciekłe; zginęło pięciu pracowników tej instytucji. Szef Rosyjskiej Państwowej Korporacji Energii Jądrowej (Rosatom) Aleksiej Lichaczow informował, że do incydentu doszło podczas testów nowego "wyrobu specjalnego"; nie wyjaśnił, o jaką broń chodzi, ale zapewnił, że prace nad nią będą kontynuowane.

Powszechnie uważa się, że na poligonie wybuchł korzystający z nuklearnego źródła energii silnik pocisku manewrującego o prędkości hiperdźwiękowej Buriewiestnik (Skyfall). Rosyjski resort obrony do tej pory tego nie potwierdził.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


5 osób wyleczonych w woj. kujawsko-pomorskim

/ pixabay.com

  

- W województwie kujawsko-pomorskim hospitalizowane są 73 osoby w związku z koronawirusem SARS-CoV-2. Dziś potwierdzono 25 nowych przypadków zakażenia, a liczba chorych wzrosła do 72. Pięciu z nich wyleczono - poinformował rzecznik prasowy wojewody Adrian Mól.

W województwie kujawsko-pomorskim potwierdzono dotychczas 72 zakażenia nowym koronawirusem. 63 chorych na COVID-19 jest w stanie dobrym, 4 w stanie średnim, a 5 osób wyzdrowiało.

Z danych przekazanych przez rzecznika wojewody wynika, że w jednoimiennym Szpitalu Zakaźnym w Grudziądzu hospitalizowanych jest obecnie 5 osób, 3 są w stanie dobrym, a 2 w średnim. W Wojewódzkim Szpitalu Obserwacyjno-Zakaźnym w Bydgoszczy leczonych jest 13 pacjentów. 12 jest w stanie dobrym, a jedna osoba w średnim.

Poprawił się stan jedynego pacjenta Kujawsko-Pomorskiego Centrum Pulmonologii w Bydgoszczy. Kilka dni temu określany był jako ciężki, a obecnie jest średni. W toruńskim szpitalu zakaźnym także przebywa jeden zakażony pacjent — w stanie dobrym.

52 osoby objęte są kwarantanną domową. W tym 47 osób zakażonych bez poważnych objawów oraz 5 osób już wyleczonych, ale jeszcze mających zalecenie dotyczące przebywania w domu.

Liczba osób hospitalizowanych w związku z koronawirusem w woj. kujawsko-pomorskim jest niższa niż dobę temu — spadła z 79 do 73. Zwiększyły się również liczby osób na kwarantannie z 7 783 do 8143, ale spadła liczba objętych nadzorem epidemiologicznym — z 1614 do 1543.

W województwie dotychczas pobrano do badań 1807 próbek. Część wyników nie jest jeszcze znana. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts