Archiwum legionisty, założyciela Banku PKO dla Muzeum Historii Polski

/ muzhp.pl

  

19 sierpnia w Warszawie odbędzie się przekazanie Muzeum Historii Polski archiwum legionisty, założyciela i prezesa Banku Polskiej Kasy Opieki S.A., Henryka Grubera. Kolekcja, która zostanie podarowana do zbiorów Muzeum Historii Polski przez panią Mathilde Gruber z Urugwaju – synową Henryka Grubera, legionisty, ochotnika wojny polsko-bolszewickiej, ale przede wszystkim ekonomisty i prezesa PKO, który uczynił z tej instytucji najnowocześniejszy polski bank –  przechowywana przez ostatnie 70 lat w archiwum rodziny Gruberów, stanowi prawdziwe odkrycie historyczne.

Tworzą ją dokumenty i fotografie o niezwykle istotnej wartości historycznej, m.in. pisma Józefa Piłsudskiego, Ignacego Mościckiego, Edwarda Rydza-Śmigłego, Stanisława Wojciechowskiego, a także ministrów skarbu z lat 1918 – 1939 i okresu II wojny światowej. Prawdziwym rarytasem pośród archiwaliów jest dekret Ministra Skarbu Gabriela Czechowicza z 1928 r., poruczający kierownictwo Pocztowej Kasy Oszczędności Henrykowi Gruberowi. Całe archiwum Gruber wywiózł w 1939 roku z Polski do Paryża, a stamtąd po klęsce Francji zabrał do Ameryki Południowej, w której osiadł do końca życia.

Podczas spotkania odbędzie się również zapowiedź publikacji „Wspomnienia i Uwagi” Henryka Grubera, której reedycja zaplanowana jest przez Muzeum Historii Polski we współpracy z PKO BP na przyszły rok. To niezwykle interesujący tekst prezentujący działalność wyjątkowego człowieka. Do tej pory wspomnienia te – mimo iż stanowią fascynującą opowieść o życiu, a przede wszystkim działalności Grubera – były praktycznie niedostępne dla szerszego odbiorcy. Powinna to zmienić planowana publikacja, a opracowany naukowo tekst przybliży tę postać.

Tadeusz Wittlin tak pisał o „Wspomnieniach”:

Książka Grubera (…) napisana jest z rozmachem, polotem i wdziękiem, lekko i inteligentnie, ze swobodą pióra i bezsprzecznym zacięciem pióra, o co nikt z nas, ówczesnej cyganerii warszawskiej, nigdy nie posądziłby prezesa PKO. Uważaliśmy go bowiem za Harpagona – skąpca Moliera, kupca weneckiego, liczykrupę i dusigrosza, tudzież petenta z tajemniczej Wall Street, słowem za wszystko, co kto chce, tylko nie artystę. Okazało się, że myliliśmy się całkowicie. 

Dwutomowa edycja w ramach serii Muzeum Historii Polski pt. „100-lecie niepodległości. Wspomnienia i pamiętniki” zawierać będzie pełny tekst „Wspomnień” oraz kilkanaście unikalnych ilustracji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: muzhp.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Prawdziwa historia AK-owca od Banasia

zdjęcie ilustracyjne / Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska

  

W październiku w mediach pojawiały się nieprawdziwe informacje dotyczące Henryka Stachowskiego – niektóre z nich wręcz pisały o „rzekomym AK-owcu od Banasia”. Tymczasem z akt znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej w Krakowie wyłania się zupełnie inny obraz niż ten, który przedstawiły media sprzyjające opozycji. Tymczasem Henryk Stachowski – człowiek, który przepisał kamienicę w Krakowie Marianowi Banasiowi – był żołnierzem Armii Krajowej i działał w oddziale dywersji podległym Okręgowi Kedywu w Krakowie. Brał udział w akcjach dywersyjnych AK; oskarżony m.in. o próbę ucieczki z więzienia był represjonowany, torturowany, a w latach 80. działał w Solidarności – wynika z akt Instytutu Pamięci Narodowej.

„W aktach sądowych dotyczących odszkodowania za poniesione represje jest dokładny wykaz miejsc pracy Henryka Stachowskiego. Wynika z niego, że przed wojną był zatrudniony w sklepie rodziców, a pod koniec wojny działał w Kedywie. Od lat 50. do lat 80. pracował m.in. w Przedsiębiorstwie Robót Dróg, Spółdzielni Inwalidów, WSS Społem.
Żona Henryka Stachowskiego była sędzią. Ze względu na przeszłość męża nie mogła dostać pracy w Krakowie i dojeżdżała do sądu w Żywcu. Na skutek powikłań po poronieniu (które nastąpiło w wyniku długotrwałego stresu) nie mogła mieć dzieci. Henryk Stachowski zmarł bezpotomnie w 2007 roku. Jego opiekunem do końca życia przez wiele lat był Marian Banaś.”

- czytamy w artykule Doroty Kani z najnowszego numeru tygodnika „Gazeta Polska”.

W programie „Koniec systemu ” na antenie Telewizji Republika Tadeusz Płużański mówił o tym, że cały czas na celowniku „propagandy sowieckiej” są żołnierze, którzy bronili naszej ojczyzny. Płużański mówi wprost o języku nienawiści „do wszystkiego co patriotyczne, do polskiej niepodległości, do bohaterów walczących o wolność naszego kraju”.

Należy się zadumać nad tym, kto i w jakim celu dzisiaj powiela niemiecką czy też komunistyczną propagandę. Jest to bardzo smutne, że w roku 2019 wciąż są tacy, dla których ważniejsza jest ta propaganda, a nie fakty historyczne, które jednoznacznie wskazują na to, że Henryk Stachowski był akowcem i brał udział w szeregu akcji podziemia. Przykro, że do walki politycznej wykorzystuje się naszych bohaterów i ich opluwa. Ci, którzy się tego dopuszczają powinni zostać rozliczeni z takich słów o to jest szkalowanie naszej tradycji niepodległościowej i są na to określone paragrafy kodeksu karnego.
- mówi historyk.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska":

[polecam:https://niezalezna.pl/296974-w-najnowszym-numerze-gp-prawdziwa-historia-ak-owca-od-banasia-demaskujemy-klamstwa]

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl