Deklarację podpisano przed historyczną bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej.

"Organizacje demokratyczne działające w regionie Pomorza z uwagi na dramatyczne zagrożenie demokracji w Polsce zawierają porozumienie w zakresie współdziałania w kampanii wyborczej oraz kontroli jesiennych wyborów do parlamentu. Zwracamy się do innych organizacji demokratycznych oraz regionalnych polityków samorządowych, krajowych i europejskich o aktywne wsparcie naszych działań. Nasza deklaracja pozostaje dla Was otwarta"

- brzmi treść dokumentu.

"Dzisiaj ojczyzna naprawdę jest w potrzebie - uwierzcie, to jest mój punkt widzenia, a ja się trochę na tym znam. I aby ją uratować to kartka wyborcza, bo taki styl wybraliśmy, tylko że w tym momencie do władzy doszli okropni ludzie, nieodpowiedzialni, łamiący prawa, konstytucję. To niebezpieczni ludzie"

- mówił Lech Wałęsa, apelując o aktywność obywatelską.

"Jeśli chcecie Polskę uratować, to bierzmy się do roboty. Jak najszybciej musimy ich rozliczyć i odstawić. A jeśli nie - pierwszy powiedziałem dawno temu - że to się skończy wojną domową. I jestem przekonany, że tak będzie (...) Przypilnujcie tych oszustów, tych bezczelnych ludzi, którzy niszczą Polskę. Przypilnujcie ich i odstawcie ich - to jest moja prośba, to jest moje żądanie. Jak to zrobicie, to jeszcze raz się z wami spotkam i podziękuję"

- dodał Wałęsa.

Deklarację Obrony Demokracji podpisali przedstawiciele pomorskich struktur m.in. KOD, Obywateli RP, Platformy Nowoczesnej (Sławomir Neumann), Nowoczesnej (Ewa Lieder), Sojuszu Lewicy Demokratycznej (Jerzy Śnieg, Andrzej Różański), Inicjatywy Polskiej (w tym Barbara Nowacka), Wiosny (Marek Rutka), Partii Zielonych oraz ruchów miejskich Wszystko dla Gdańska i Lepszy Gdańsk.

Swoje podpisy złożyli też sygnatariusze Porozumień Sierpniowych z 1980 r. - Lech Wałęsa, Henryka Krzywonos-Strycharska i Bogdan Lis.