Real i Barcelona walczą o tytuł i o Neymara

/ facebook.com/RealMadrid

  

Real Madryt i Barcelona to tradycyjnie główni kandydaci do zdobycia tytułu mistrzowskiego w rozpoczynającym się w piątek nowym sezonie hiszpańskiej ekstraklasy. Na razie oba kluby skupione są na walce o Brazylijczyka Neymara, który ma opuścić Paris Saint-Germain.

W pierwszej kolejce Ligue 1, gdy broniący tytułu piłkarze z Paryża pewnie pokonali Nimes 3:0, kibice skandowali obraźliwe hasła i wywieszali transparenty, z których najłagodniejsze kazały Neymarowi "się wynosić". Brazylijczyk miał wcześniej powiedzieć kolegom, że nie chce już mieszkać ani grać w stolicy Francji, czego publiczność nie chce mu wybaczyć.

Według mediów sprowadzeniem go zainteresowane są oba najlepsze kluby w Hiszpanii. 27-letni napastnik może wrócić do Barcelony, skąd odszedł w kontrowersyjnych okolicznościach do PSG w 2017 roku za rekordową do tej pory kwotę 222 milionów euro. W swoim składzie widzi go także francuski trener Realu Madryt Zinedine Zidane.

Niezależnie od tego, gdzie Brazylijczyk trafi, wydaje się, że znacznie większe wyzwanie czeka w tym sezonie "Królewskich". W poprzednim zajęli dopiero trzecie miejsce i mieli ośmiopunktową stratę do lokalnego rywala - Atletico. Od "Dumy Katalonii", która po raz drugi z rzędu wywalczyła mistrzostwo, mieli aż o 19 "oczek" mniej.

Hiszpańska La Liga godziny przed rozpoczęciem sezonu

Jeśli nie Neymar, Barcelonie w obronie tytułu ma pomóc sprowadzony za 120 milionów euro z Atletico francuski napastnik Antoine Griezmann. Ma on być trzecim elementem trio, którego filarami od lat są Argentyńczyk Lionel Messi, król strzelców poprzedniego sezonu, oraz Urugwajczyk Luis Suarez.

Jesteśmy zadowoleni z tego, co nam podarował dotychczas. Jego sposób poruszania się po boisku daje nam dużo możliwości, do tego ciężko pracuje przy odbiorze piłki

- powiedział o Griezmannie trener Ernesto Valverde, po tym jak jego podopieczni pokonali Napoli 4:0 w towarzyskim meczu.

Ofensywne trio miał wcześniej uzupełnić Brazylijczyk Philippe Coutinho czy Francuz Ousmane Dembele, ale pierwszy zawodził i był krytykowany przez kibiców, drugi natomiast wiele miesięcy opuścił z powodu różnych urazów.

Kolejnym ważny transferem Barcelony był sprowadzony z Ajaxu Amsterdam 22-letni Holender Frenkie de Jong. "Duma Katalonii" zapłaciła za niego półfinalistom poprzedniej edycji Ligi Mistrzów 75 milionów euro.

Kluczem do sukcesu Realu ma być przede wszystkim sprowadzony z Chelsea Londyn Belg Eden Hazard, ale też skuteczny napastnik Eintrachtu Frankfurt w minionym sezonie Serb Luka Jovic czy 21-letni brazylijski obrońca Eder Militao z FC Porto. Nie wiadomo, jak potoczą się losy Walijczyka Garetha Bale'a, który w minionym sezonie nie cieszył się zaufaniem kibiców, oraz powracającego z wypożyczenia do Bayernu Monachium Kolumbijczyka Jamesa Rodrigueza.

W czasie okienka transferowego nie próżnuje też Atletico Madryt. Stołeczny klub sprowadził przede wszystkim Joao Felixa z Benfiki Lizbona za 126 milionów euro. 19-letni Portugalczyk już porównywany jest ze swoim o 15 lat starszym rodakiem Cristiano Ronaldo. Felix ma być następcą Francuza Antoine'a Griezmanna, który za 120 mln trafił do Barcelony.

Atletico pozyskało też m.in. dobrze spisującego się dotychczas w Tottenhamie Hotspur prawego obrońcę Kierana Trippiera. Klub opuścili za to tacy zawodnicy, jak pomocnik Rodri, obrońcy Lucas Hernandez, Filipe Luis czy Diego Godin, który był filarem defensywy tego zespołu przez prawie dekadę. Wiele wskazuje na to, że argentyński trener Diego Simeone zamierza w tym sezonie poświęcić grę w obronie, z której jego klub słynął przez kilka lat, na korzyść bardziej ofensywnego stylu gry.

Trener ustawiał nas w formacji 4-3-3, zależy mu na częstszych atakach i dłuższym utrzymywaniu się przy piłce. To zupełnie odnowiony zespół. Zostało w nim bardzo niewielu zawodników, którzy byli w klubie, kiedy Simeone tu przybył. Nowi mają dużo pokory i są gotowi na ciężką pracę

- zapewnił pomocnik Koke w trakcie okresu przygotowawczego.

W pierwszej kolejce Barcelona zmierzy się na wyjeździe z Athletic Bilbao w piątek o 21, Real Madryt powalczy w Vigo z Celtą w sobotę o 17, natomiast Atletico podejmie Getafe w niedzielę o 22

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Arka rozbiła ŁKS 4:1. Kazimierz Moskal: To była kompromitacja

Zdjęcie ilustracyjne / twitter.com/@ArkaGdyniaSSA

  

- Dla nas to był bardzo ważny mecz. Można powiedzieć, że przełomowy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że przyjeżdżamy do ŁKS, który gra dobrą piłkę, ale nie punktuje. Byliśmy jednak w sytuacji, że żaden inny wynik niż zwycięstwo nas interesował. Stanęliśmy na wysokości zadania. Chłopcy zagrali dobry mecz - powiedział po zwycięskim meczu trener Arki Gdynia Jacek Zieliński.

"Cieszę się, bo jest światełko w tunelu, jest promyk nadziei. Mamy trzy punkty, ale nasza sytuacja nadal jest ciężka. Na pewno się tym nie zachłyśniemy, nie ma się na razie z czego zbytnio cieszyć. Krok po kroku wyjdziemy z tej trudnej sytuacji. Walka trwa dalej, bo przed nami mecze z czołówką tabeli, ale jestem dobrej myśli. Ten zespół pokazuje, że potrafi grać w piłkę"

- mówił Zieliński.

Kazimierz Moskal (trener ŁKS) początkowo nie chciał komentować wyniku dzisiejszego meczu.

"Nie będzie żadnego komentarza po tym meczu, bo jedyne słowo, które przychodzi mi do głowy to kompromitacja. Myślę, że dziś skompromitowaliśmy się. Z całym szacunkiem dla Arki, która nie tak dawno zdobyła Puchar Polski, ale nie jest to w tej chwili zespół, który mógłby nas w ten sposób zdeklasować, wygrywając tutaj 4:1. Mieli zaledwie punkt więcej od nas i też olbrzymie kłopoty. Nie takie zespoły tu przyjeżdżały i graliśmy z nimi jak równy z równym. A okazało się, że ten rywal ma dużo więcej doświadczenia i pewności"

- ubolewał Moskal.

"Nie chcę wystawiać indywidualnych not, bo dla mnie liczy się zespół. Powtórzę jeszcze raz, że to była kompromitacja. W trzech ostatnich meczach nie graliśmy w piłkę. Jakbyśmy przez półtora miesiąca zapomnieli, jak graliśmy wcześniej. Nic nie zmienialiśmy w taktyce, a jednak zupełnie nam to nie wychodzi. Myślę, że to wszystko zaczyna się w głowie. Chcemy wejść dobrze w mecz, od pewnych zagrań, żeby budować zaufanie, ale u niektórych zawodników od początku wyglądało to bardzo nerwowo i niepewnie, co przekłada się na cały zespół. Kolejne porażki na pewno mają na to wpływ, lecz nie jesteśmy w stanie inaczej tej sprawy rozwiązać, jak na boisku"

- podsumował trener ŁKS.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl