Po raz pierwszy w historii Superpucharu UEFA o trofeum walczyły dwa kluby z Anglii. Faworytem był Liverpool. Po pierwsze, przystępował do niego jako triumfator Ligi Mistrzów, czyli bardziej prestiżowych rozgrywek niż Liga Europy, a poza tym znacznie lepiej rozpoczął sezon. Na inaugurację Premier League pokonał Norwich City 4:1, natomiast Chelsea uległa Manchesterowi United 0:4.

Od początku przewaga należała do "The Reds", których napędzali przede wszystkim Mohamed Salah i Sadio Mane. Chelsea napór jednak przetrwała i z czasem przejęła inicjatywę. W 36. minucie świetnym podaniem popisał się Christian Pulisic. Oliver Giroud znalazł się sam na sam z bramkarzem Liverpoolu Adrianem i okazji nie zmarnował.

Rzuty karne

Podopieczni trenera Juergena Kloppa odpowiedzieli tuż po przerwie. Z bliskiej odległości piłkę do bramki londyńczyków wbił Mane.

Później tempo nieco osłabło i żadnej ze stron nie udało się rozstrzygnąć meczu w regulaminowym czasie. Dogrywkę lepiej zaczął Liverpool, dla którego w 95. minucie potężnym strzałem drugiego gola zdobył Mane.

Prowadzenie utrzymało się jednak tylko sześć minut. Adrian sfaulował w polu karnym Tammy'ego Abrahama i Frappart bez wahania podyktowała rzut karny. Francuzka została w środę pierwszą kobietą, która prowadziła mecz męskich drużyn w jakimkolwiek europejskim pucharze. Pewnym wykonawcą "jedenastki" okazał się Jorginho.

Frappart dwukrotnie nie uznała bramki dla Chelsea z powodu pozycji spalonej. W pierwszej sytuacji w decyzji pomógł jej system zapisu wideo VAR.

W serii rzutów karnych piłkarze obu drużyn długo byli bezbłędni. Pomylił się dopiero kończący piątą kolejkę Abraham. Napastnik Chelsea posłał piłkę w środek bramki i Adrian zdołał ją zatrzymać.

32-letni Hiszpan to niespodziewany bohater Liverpoolu. Adrian kontrakt podpisał niespełna dwa tygodnie temu i miał być tylko rezerwowym. W pierwszej połowie meczu z Norwich kontuzji łydki doznał jednak podstawowy bramkarz Alisson Becker, a jego absencja może potrwać nawet dwa miesiące.