Zyskowna gorączka złota

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Za kruszec w Polsce jeszcze nigdy nie było trzeba zapłacić tyle, co obecnie. Na tym hossa na rynku metali szlachetnych prawdopodobnie się nie skończy. To dobra wiadomość dla NBP i budżetu - pisze dziś "Rzeczpospolita”.

"Rz" podaje, że uncja złota kosztowała we wtorek ponad 1530 dolarów, najwięcej od kwietnia 2013 roku. W przeliczeniu na polską walutę cena kruszcu wzrosła do ponad 5915 zł, przebijając dotychczasowy rekord z września 2011 roku, który wynosił nieco ponad 5841 zł.

Jak pisze dziennik, polskim inwestorom z rynku metali szlachetnych pomaga - oprócz wzrostu cen - słabość złotego wobec amerykańskiej waluty. Obecnie za jednego dolara trzeba zapłacić ponad 3,86 zł, podczas gdy w 2011 roku było to średnio 2,96 zł.

"Rz" pisze, że spektakularna hossa na rynku złota trwa od jesieni ub.r., gdy pod wpływem eskalacji konfliktu handlowego między USA a Chinami doszło do przeceny na światowych giełdach. Wtedy też pojawiły się pierwsze sygnały, że najważniejsze banki centralne mogą zejść z drogi normalizacji polityki pieniężnej, co dziś jest już faktem.

Gazeta przypomniała, że na posiedzeniu pod koniec lipca amerykańska Rezerwa Federalna obniżyła główną stopę procentową po raz pierwszy od grudnia 2008 roku. Europejski Bank Centralny prawdopodobnie zdecyduje się na taki ruch we wrześniu.

Jak zwraca uwagę dziennik, strach przez recesją sprawia, że inwestorzy na całym świecie szukają bezpiecznych instrumentów finansowych. To, wraz z oczekiwaniami, że część banków centralnych może wznowić zakupy obligacji za wykreowane pieniądze (tzw. programu QE), wywołało wzrost ich cen i spadek dochodowości. Według analityków Deutsche Banku poza USA już 43 proc. instrumentów dłużnych ma ujemną dochodowość.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Hejterzy w KPRM? Dworczyk: Nie wiem nic o tym, żeby byli tu zatrudniani

Michał Dworczyk / flickr.com/Kancelaria Premiera; Domena publiczna

  

Jestem od blisko dwóch lat szefem KPRM i nie wiem nic o tym, żeby jacykolwiek hejterzy byli tu zatrudnieni. Jestem pewny również, że moja poprzedniczka minister Beata Kempa nie zatrudniała żadnych hejterów - mówił dzisiaj szef KPRM Michał Dworczyk.

Onet opisał w poniedziałek kontakt, jaki w mediach społecznościowych wiceszef MS Łukasz Piebiak utrzymywał z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje hejtu dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza. Działania Emilii miały polegać na anonimowym rozsyłaniu, m.in. do mediów i sędziów, kompromitujących materiałów. Miało to się odbywać za wiedzą wiceministra.

Po tych doniesieniach Piebiak poinformował w oświadczeniu przesłanym PAP, że podał się do dymisji. Premier Mateusz Morawiecki poinformował we wtorek, że przyjmie dymisję.

[polecam:https://niezalezna.pl/284419-lukasz-piebiak-sklada-rezygnacje-z-pelnionego-urzedu-zapowiedzial-takze-pozew]

Dworczyk był dzisiaj pytany w TVP Info o sprawę wiceministra Piebiaka.

- Premier jest pryncypialny i od początku swojej działalności politycznej, publicznej pokazuje, że wartości, w życiu społecznym jak i politycznym, są dla niego bardzo istotne. No a w polityce ceni też przestrzeganie zasad i nie ma problemu z podejmowaniem trudnych decyzji

 - powiedział Dowrczyk mówiąc o decyzji premiera wobec Piebiaka.

Mówiąc o samym zdymisjonowanym wiceszefie MS Dworczyk ocenił, że to zainteresowanemu powinno najbardziej zależeć, żeby sprawę wyjaśnić.

- Ważny jest jego głos, bo jeszcze do wczoraj mieliśmy sytuację, że to jedna ze stron przedstawiła te wydarzenia, a warto, żeby w każdej sprawie wypowiedziały się dwie strony, wiec teraz były wiceminister będzie mógł się skupić na tym, żeby tę sytuację wyjaśnić

 - powiedział Dworczyk.

Odnosząc się do oczekiwań opozycji, by wraz z Piebiakiem odwołać ze stanowiska jego szefa, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, Dworczyk ocenił, że "trudno poważnie traktować te postulaty".

- Minister Ziobro konsekwentnie reformuje wymiar sprawiedliwości i dlatego jest bezpardonowo atakowany

 - dodał.

Zapytany, czy kancelaria premiera (za rządów PO-PSL) zatrudniała hejterów, i czy nadal oni w niej pracują, Dworczyk odpowiedział:

- Jestem od blisko dwóch lat szefem KPRM i nie wiem nic o tym, żeby byli jacykolwiek hejterzy zatrudnieni. Jestem pewny również, że moja poprzedniczka minister Beata Kempa nie zatrudniała żadnych hejterów, wiec mogę powiedzieć tylko jedno: w ramach tych wartości, na których PiS buduje swój program, tego rodzaju działania absolutnie się nie mieszczą

 - zapewnił Dworczyk. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl