Nowojorska bohema jak w soczewce. To najlepszy film Allena od lat! RECENZJA

"W deszczowy dzień w Nowym Jorku" już w kinach / fot. mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

Miłośnicy twórczości Woody'ego Allena będą tym filmem zauroczeni. "W deszczowy dzień w Nowym Jorku" to klimatyczna, wręcz pachnąca amerykańskim aromatem produkcja, która świetnie oddaje allenowskie - pełne ciepłej ironii - spojrzenie na świat. Wszystko to składa się na obraz lekkiej, kruchej komedii, która jest dobrą odpowiedzią na nadmiar wolnego czasu w deszczowe popołudnie. Niemniej jednak trudno nie mieć wrażenia, że śrubki w tym dziele mogłyby być jeszcze bardziej dokręcone, a cały mechanizm przyniósł jeszcze więcej dobrej zabawy.

Wyjściowa historia jest bardzo prosta - do Nowego Jorku trafia pełna nadziei para studentów, w której Gatsby (Timothée Chalamet) to nieco oderwany od życia miłośnik hazardu i niezobowiązującego, niemal artystycznego trybu życia, a Ashleigh (Elle Fanning) to marząca o karierze dziennikarki redaktorka uczelnianej gazetki. Bohaterka "W deszczowy dzień..." ma przeprowadzić dość oczywisty, sztampowy wywiad z jednym z reżyserów, a później zabawić się ze swoim chłopakiem w barach i uliczkach Manhattanu. Los chce jednak inaczej. Naiwna Ashleigh absurdalnym - jak u Allena - zbiegiem okoliczności trafia w oko cyklonu przy produkcji kolejnego filmu, a świat gwiazd amerykańskiego kina, razem z ich przyjęciami, karuzelą nastrojów, a czasem klimatem bohemy, wciąga ją na amen. Mamy tu sporo autoironii, wiele szpilek wbitych aktorom, reżyserom i scenarzystom, a zarazem zderzenie światów: prowincjonalnej uczelni z wielkimi pieniędzmi nowojorskich elit.  W tym samym czasie jej chłopak odkrywa na nowo znany mu z lat młodości Nowy Jork, oprowadzając widzów po jego zakamarkach - wszystko w strugach tytułowego deszczu, który zmywa nie tylko plany pary głównych bohaterów, ale i sporo złudzeń i ułud, w których żyją na co dzień. 

Mamy w tej opowieści sporo ciekawych sygnałów: jest i o powielaniu błędów rodziców, i o młodzieńczym pragnieniu wolności, które nie może się spełnić, i o roli pieniędzy i znaczenia w dzisiejszym świecie, z naciskiem na poletko artystyczne. Nie jest to historia, która na długo zapada w pamięć, nie ma tutaj co prawda wielkiego przesłania, ale te półtorej godziny, które proponuje widzom Allen bez wątpienia nie jest stratą czasu. Jest za to wielkim zaproszeniem do Nowego Jorku, który poznajemy przez pryzmat mokrych płyt chodnikowych, kameralnych loftów, pełnych niespodzianek strychów i nastrojowych pubów, w których pobrzmiewają jazzowe klimatu z domieszką fortepianu na żywo. 

Przy nowym filmie Allena i tak usłyszymy jednak najczęściej i najgłośniej o zamieszaniu, jakie wprowadził Amazon - producent, z którym reżyser podpisał umowę na "W deszczowy dzień w Nowym Jorku". Umowę, z której producent się wycofał.  W wytoczonym z tego powodu procesie 83-letni Allen zarzuca firmie Jeffa Bezosa kierowanie się bezpodstawnymi, jego zdaniem, posądzeniami o to, że miał 25 lat temu molestować swoją małoletnią córkę Dylan. Wszystko to dodaje tylko dodatkowego charakteru i pikanterii dziełu, które możemy obserwować w polskich kinach. Tym bardziej, że Allen opowiada również o kondycji artystycznych elit w Stanach Zjednoczonych. Niezwykła to przygoda, okraszona żonglerką dowcipów i żartów - a z Allenem warto spędzić ten czas, nawet jeśli deszcz leje niemiłosiernie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Hejterzy w KPRM? Dworczyk: Nie wiem nic o tym, żeby byli tu zatrudniani

Michał Dworczyk / flickr.com/Kancelaria Premiera; Domena publiczna

  

Jestem od blisko dwóch lat szefem KPRM i nie wiem nic o tym, żeby jacykolwiek hejterzy byli tu zatrudnieni. Jestem pewny również, że moja poprzedniczka minister Beata Kempa nie zatrudniała żadnych hejterów - mówił dzisiaj szef KPRM Michał Dworczyk.

Onet opisał w poniedziałek kontakt, jaki w mediach społecznościowych wiceszef MS Łukasz Piebiak utrzymywał z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje hejtu dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza. Działania Emilii miały polegać na anonimowym rozsyłaniu, m.in. do mediów i sędziów, kompromitujących materiałów. Miało to się odbywać za wiedzą wiceministra.

Po tych doniesieniach Piebiak poinformował w oświadczeniu przesłanym PAP, że podał się do dymisji. Premier Mateusz Morawiecki poinformował we wtorek, że przyjmie dymisję.

[polecam:https://niezalezna.pl/284419-lukasz-piebiak-sklada-rezygnacje-z-pelnionego-urzedu-zapowiedzial-takze-pozew]

Dworczyk był dzisiaj pytany w TVP Info o sprawę wiceministra Piebiaka.

- Premier jest pryncypialny i od początku swojej działalności politycznej, publicznej pokazuje, że wartości, w życiu społecznym jak i politycznym, są dla niego bardzo istotne. No a w polityce ceni też przestrzeganie zasad i nie ma problemu z podejmowaniem trudnych decyzji

 - powiedział Dowrczyk mówiąc o decyzji premiera wobec Piebiaka.

Mówiąc o samym zdymisjonowanym wiceszefie MS Dworczyk ocenił, że to zainteresowanemu powinno najbardziej zależeć, żeby sprawę wyjaśnić.

- Ważny jest jego głos, bo jeszcze do wczoraj mieliśmy sytuację, że to jedna ze stron przedstawiła te wydarzenia, a warto, żeby w każdej sprawie wypowiedziały się dwie strony, wiec teraz były wiceminister będzie mógł się skupić na tym, żeby tę sytuację wyjaśnić

 - powiedział Dworczyk.

Odnosząc się do oczekiwań opozycji, by wraz z Piebiakiem odwołać ze stanowiska jego szefa, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, Dworczyk ocenił, że "trudno poważnie traktować te postulaty".

- Minister Ziobro konsekwentnie reformuje wymiar sprawiedliwości i dlatego jest bezpardonowo atakowany

 - dodał.

Zapytany, czy kancelaria premiera (za rządów PO-PSL) zatrudniała hejterów, i czy nadal oni w niej pracują, Dworczyk odpowiedział:

- Jestem od blisko dwóch lat szefem KPRM i nie wiem nic o tym, żeby byli jacykolwiek hejterzy zatrudnieni. Jestem pewny również, że moja poprzedniczka minister Beata Kempa nie zatrudniała żadnych hejterów, wiec mogę powiedzieć tylko jedno: w ramach tych wartości, na których PiS buduje swój program, tego rodzaju działania absolutnie się nie mieszczą

 - zapewnił Dworczyk. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl