Czesi nie chcą tablicy Armii Czerwonej! Ambasada Rosji wpadła w furię

zdjęcie ilustracyjne / Нонна Смелова; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Po ogłoszeniu decyzji stanowiącej, że na Ratusz Staromiejski w Pradze nie wróci tablica upamiętniająca Armię Czerwoną ambasada Rosji w Czechach wpadła w istną furię. Chodzi o tablicę upamiętniającą udział Armii Czerwonej w wyzwoleniu miasta w maju 1945 r. Tablica wisiała w tym miejscu do 2017 r.

W komunikacie prasowym opublikowanym na stronie internetowej rosyjskiej placówki dyplomatycznej napisano m.in., że „jest to próba wymazania z pamięci jednej z najważniejszych kart wspólnej historii” obu krajów.

Ambasada domaga się od władz Pragi o przywrócenia tablicy w dotychczasowym miejscu, „wybranym przez prażan w dowód wdzięczności dla czerwonoarmistów i uczestników Powstania w Pradze, m.in. za to, że na Ratuszu nie powiewają już flagi ze swastyką”.

Tablicę, zamontowaną w 1946 r., ściągnięto na czas remontu budynku Ratusza Staromiejskiego. Obecnie trwa jej rekonstrukcja, a burmistrz Pragi Zdeniek Hrzib uważa, że miejsce tablicy jest w stołecznym muzeum, a nie na ścianie historycznej budowli. W wywiadzie dla portalu aktualne.cz burmistrz ocenił, że czeski tekst na tablicy jest nieprecyzyjny z punktu widzenia prawdy historycznej, ponieważ w niewystarczający sposób podkreśla rolę powstania w Pradze w wyzwoleniu stolicy.

Portal przypomniał, że Rosjanie wkroczyli do Pragi, gdy powstańcy wraz z wojskami Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej gen. Andrieja Własowa, która na początku maja 1945 r. wypowiedziała posłuszeństwo Niemcom i uderzyła na ich garnizon, zajmowali już około 90 proc. miasta. Zwrócono także uwagę, że powstanie w Pradze rozpoczęło się 5 maja i zginęło w nim około 3 tys. Czechów. Wojska sowieckie wkroczyły do prawie już wolnego miasta, tracąc zaledwie około 40 żołnierzy.

Rosyjska ambasada nie kryje swojego oburzenia i przekonuje, że takie publikacje i wypowiedzi relatywizują rolę Armii Czerwonej, a także gloryfikują „współodpowiedzialnych z nazistami”. Agencja CTK napisała, że wojska Własowa walczyły u boku Niemców przeciwko Sowietom, a pod koniec wojny pomogły uratować Pragę. W walkach w mieście zginęło ich około 300.

Portal ujawnił także, że o ponowne zawieszenie tablicy na ścianie Ratusza Staromiejskiego zabiegał przewodniczący Izby Poselskiej (niższej izby parlamentu) Radek Vondraczek, który w rozmowie z burmistrzem miał używać identycznych argumentów, co rosyjskie instytucje, wskazujące, że pamiątkowa inskrypcja powinna być traktowana zgodnie z umową o grobach wojennych. Miasto dysponuje ekspertyza prawną, wskazującą, że tablica nie podlega tym przepisom.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prezydent podejrzany o spowodowanie wypadku i ucieczkę z miejsca zdarzenia

Zdjęcie ilustracyjne / policja.pl

  

Zarzut spowodowania wypadku i oddalenie się z miejsca zdarzenia postawiła sieradzka prokuratura prezydentowi miasta Pawłowi Osiewale. Sprawa dotyczy potrącenia przez podejrzanego 79-letniej kobiety, do którego doszło w marcu tego roku. Mężczyźnie grozi do 3 lat więzienia.

O postawieniu zarzutów poinformowała dziś rzeczniczka sieradzkiej Prokuratury Okręgowej prokurator Jolanta Szkilnik.

"Została przeprowadzona czynność ogłoszenia zarzutu spowodowania wypadku komunikacyjnego w wyniku naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym oraz oddalenia się z miejsca wypadku. Podejrzany nie przyznał się i złożył wyjaśnienia o braku świadomości, by potrącił pieszą"

- wyjaśniła prokurator Szkilnik.

Do zdarzenia doszło w marcu tego roku na parkingu jednej z sieradzkich galerii handlowych. Prezydent potrącił 79-letnia kobietę i odjechał bez udzielenia jej pomocy. Poszkodowana o własnych siłach wróciła do domu. Policję o wypadku poinformowała rodzina kobiety. Funkcjonariusze ustalili sprawcę zdarzenia, którym okazał się Osiewała. Policja nie skierowała sprawy samorządowca do sądu, tylko wystawiła prezydentowi Sieradza mandat w wysokości 300 zł uznając, że doszło do wykroczenia.

Sam Osiewała twierdził wówczas, że nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego jadąc samochodem nie zauważył poszkodowanej, że był na tyle nieuważny, iż nie widział jak się przewraca.

"To nie miało prawa się zdarzyć. Zapewne złożyło się na to wiele drobnych czynników, które w efekcie doprowadziły do tej sytuacji i szczerze żałuję, że miała ona miejsce. Wiele razy przepraszałem i jest mi przykro, że z mojego powodu rodzina poszkodowanej przechodziła trudny czas"

- mówił.

Po zdarzeniu dymisji prezydenta żądali posłowie PO-KO, ale ten poinformował, że nie zamierza być dla nikogo wyborczą trampoliną i nie poda się do dymisji.

Paweł Osiewała jest prezydentem Sieradza od 2014 roku. W wyborach samorządowych w 2018 r. startował z ramienia lokalnego komitetu Solidarne Miasto Sieradz z poparciem PiS.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl