Niemiecka gazeta torpeduje plan przeniesienia baz US Army do Polski. Pisze o "miliardach wyrzuconych w błoto"

zdjęcie ilustracyjne / By The U.S. Army - www.Army.mil, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=9481508

  

Temat możliwości przeniesienia amerykańskich baz wojskowych z Niemiec do Polski rozgrzewa opinię publiczną nad Renem. W tle sprawy znajdują się jasne wypowiedzi amerykańskich dyplomatów i kwestia niewypełniania sojuszniczych zobowiązań w ramach NATO. Dziś "Tagesspiegel" twierdzi, że przeniesienie amerykańskich żołnierzy do Polski, to jak "wyrzucenie w błoto miliardów dolarów amerykańskich podatników".

"USA wciąż mają w Niemczech więcej żołnierzy niż w jakimkolwiek innym kraju. W zależności od sytuacji od 35 tys. do 50 tys. Istnieje tu infrastruktura strategiczna: szpital wojskowy w Landstuhl, węzeł lotniczy w Ramstein, centrum dowodzenia operacjami w Europie i na kontynencie afrykańskim w okolicy Stuttgartu, składy amunicji i tak dalej"

- przypomina berliński dziennik "Tagesspiegel", którego zdaniem ta infrastruktura jest zbyt cenna, by ją zostawić. Służy ona bowiem jako zaplecze prowadzonych przez USA działań wojskowych na całym świecie.

"Każdy żołnierz ranny w Afganistanie lub Iraku jest transportowany do Ramstein, skąd trafia do Landstuhl. Każdy prezydent USA podczas wizyty w Niemczech odwiedza to miejsce. Każdy, kto ogląda wiadomości telewizyjne w USA wie, że żołnierze amerykańscy z międzynarodowej misji wojskowej są dowodzeni ze Stuttgartu"

- podkreśla publicysta gazety, jej były korespondent w Waszyngtonie - Christoph von Marschall.

"Tagesspiegel" przypomina, że po zakończeniu zimnej wojny Stany Zjednoczone wydały miliardy dolarów na tę infrastrukturę. I planują kolejne inwestycje, ponieważ to zaplecze jest dla nich cenne. Nie bez znaczenia jest też, według dziennika to, że Niemcy są stabilnym krajem, gdzie USA znajdują dobrze wykształconych pracowników cywilnych.

[polecam:https://niezalezna.pl/283155-ambasador-usa-ponownie-ostrzega-niemcy-w-tle-sprawa-us-army-oraz-polskiś

"Istotą partnerstwa między USA i RFN nie są mobilne jednostki bojowe, które można łatwo przenieść do Polski. Gdyby Donald Trump faktycznie chciał przenieść tam żołnierzy, to tak jakby wyrzucił w błoto miliardy dolarów amerykańskich podatników. I musiałby zainwestować kolejne miliardy, aby zbudować porównywalną infrastrukturę w Polsce"

- przekonuje von Marschall.

"Pycha jest jednym z siedmiu grzechów głównych. Powoduje, że nie dostrzega się własnych interesów. Komunikacja między Niemcami a USA od pewnego czasu przypomina rozmowę dwóch wyniosłych ludzi"

- wyjaśnia chłód w relacjach między Berlinem a Waszyngtonem publicysta.

Przejawem pychy po stronie niemieckiej są - według gazety - zachowania współrządzących nad Renem socjaldemokratów. Fakt, że prezydentem Stanów Zjednoczonych jest Donald Trump to dla nich wystarczający powód, żeby nie wypełniać sojuszniczych zobowiązań.

"Zobowiązania te powinny być wypełniane we własnym interesie. To Niemcom powinno zależeć na utrzymaniu infrastruktury wojskowej USA. Jest ona bowiem kaucją. Dzięki niej Waszyngton uważa obronę Niemiec za korzystne dla siebie. Do tego dochodzą tysiące miejsc pracy dla cywilnych pracowników, których istnienie zależy od obecności USA w strukturalnie słabych regionach"

- argumentuje von Marschall.

[polecamhttps://niezalezna.pl/265891-trump-o-nakladach-na-obronnosc-w-nato-ponownie-skrytykowal-niemcy]

Komentator nie uważa, by należało się przejmować groźbami Trumpa czy ambasadora USA w Berlinie - Richarda Grenella. Przyczynami ich gniewu jednak - jak najbardziej. Niemcy nie wypełniają swoich zobowiązań sojuszniczych. Ani w kwestiach budżetowych, ani jeśli chodzi o gotowość operacyjną wojska, ani w dziedzinie infrastruktury.

"Jeśli Stany Zjednoczone rzeczywiście będą chciały przenieść wojska na Wschód lub jeśli zaistnieje taka konieczność ze względu na zagrożenie, to nie będą mogły tego zrobić: wiele niemieckich mostów kolejowych nie wytrzyma ciężaru pociągu z czołgami"

- drwi "Tagesspiegel" i apeluje o wyzbycie się pychy po obu stronach Atlantyku.

"Grenell i Niemcy mają wszelkie powody, by mówić więcej o tym, jak cenny jest ich sojusz. I co chcą do niego wnieść, aby uczynić go jeszcze bardziej wartościowym"

- puentuje.

Ambasador Stanów Zjednoczonych w RFN Richard Grenell w piątek ponownie ostrzegł Berlin, że jego kraj wycofa część żołnierzy znad Renu i przeniesie ich do Polski. To konsekwencja zbyt niskich - w ocenie Waszyngtonu - wydatków Niemiec na obronność.

"To naprawdę obraźliwe oczekiwać, że amerykański podatnik nadal będzie utrzymywał ponad 50 tys. Amerykanów (żołnierzy i cywilnej obsługi) w Niemczech, podczas gdy Niemcy wykorzystują pieniądze z nadwyżki handlowej na własne cele" - oświadczył Grenell w rozmowie z agencją dpa.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ministerstwo Skarbu Państwa będzie przywrócone? Kwieciński: Rozproszony nadzór - jedną ze słabości

Henryk Kowalczyk usuwa tablicę z budynku ministerstwa, styczeń 2017 r. / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Czy przywrócone zostanie ministerstwo skarbu? Zdaniem obecnego ministra finansów i rozwoju, Jerzego Kwiecińskiego, jest "wielce prawdopodobne, że w nowym układzie rządowym takie ministerstwo zostanie powołane". Podkreślił, że obecny model nadzoru nad spółkami Skarbu Państwa "nie najlepiej służby wykorzystaniu potencjału spółek w polskiej gospodarce".

W ostatnich dniach w mediach pojawiły się informacje o tym, że w nowym rządzie przywrócone zostanie ministerstwo Skarbu Państwa. Dziś pytany był o to przez Dorotę Kanię Jerzy Kwieciński, minister finansów, inwestycji i rozwoju.

- Mamy doświadczenia ostatnich 4 lat i prowadzone zarówno na poziomie rządowym, jak i eksperckim dyskusje. Kiedy był przygotowany program PiS na nowy okres, jedną ze słabości był problem silnego rozproszenia nadzoru nad spółkami, które nie co prawda dominują w polskiej gospodarce, ale odgrywają istotną rolę, są duże i mają znaczną siłę kapitałową. Kiedy jest rozproszony nadzór, trudno osiągnąć dobre efekty. To wielce prawdopodobne, że w nowym układzie rządowym takie ministerstwo [Skarbu Państwa] zostanie powołane. To zależy jednak od premiera

- powiedział w PR 24 minister Kwieciński.

Pytany o to, kto może objąć tekę ministra skarbu, powiedział, że "wróbelki ćwierkają i myślę, że to nie będzie wielkie zaskoczenie".

- Osobiście sądzę, że takie ministerstwo jest potrzebne. Obecny model nie najlepiej służy wykorzystaniu potencjału spółek w polskiej gospodarce

- dodał minister finansów.

Medialne spekulacje wskazują, że szefem resortu finansów mógłby zostać obecny wicepremier, Jacek Sasin.

Ministerstwo Skarbu Państwa zostało ostatecznie zlikwidowanie w marcu 2017 r., a swoją działalność zakończyło wraz z końcem roku 2016. Ostatnim ministrem był Henryk Kowalczyk. Zgodnie z wprowadzonym wówczas prawem, "kompetencje właścicielskie w odniesieniu do spółek z udziałem Skarbu Państwa wykonuje Prezes Rady Ministrów, który ma możliwość przekazania uprawnień do wykonywania praw z akcji innemu członkowi Rady Ministrów, pełnomocnikowi Rządu lub państwowej osobie prawnej, w tym jednoosobowej spółce Skarbu Państwa".  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Polskie Radio 24, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl